Archiwa tagu: Uncategorized

jeszcze tydzień jeszcze dwa:)

 Właściwie działki pierwsze 2 zostaną podzielone, i jako, że ma zmienić się prawo budowlane…, i jako, że warunków zabudowy ma również dotyczyć…, i jako, że w 2013 może nie będzie to trwało tak koszmarnie długo…, poczekam  na tą rewolucję z resztą ‚ha’.
A Stodoła? Stoicko spokojna z nadzieją czeka na kominy i nowy dach.

Jak zrobić samemu tynk ala beton – efekt płyt betonowych (architektonicznych) za grosze ZRÓB TO SAM!:)

Skoro w Stodole przestój, Kicior robi masę innych rzeczy. Nagroda od Muratora jeszcze nie dotarła, więc poprzedzę tę notkę o noszeniu płyt MFP instrukcją jak zrobić sobie ścianę z betonu. Uwaga! Nie musi to być droga sprawa! Nie jest też wcale trudna, gdyż drugi raz w życiu kładłam tynk i wyszło przyzwoicie:)
Więc każda / każdy może sobie taką ścianę zafundować, jeśli tylko mieści się to w Waszym poczuciu estetyki. Ja jestem zwolenniczką białych ścian, ale potrzebowałam trochę zmienić w moim okropnym mieszkaniu, a i czułam potrzebę eksperymentowania.

PRZEPIS

Składniki
Na rynku jest masa systemów do takich tynków. Na forach naczytałam się jak to robią chałupniczo – z kleju do płytek i różnych innych mieszanek. Ja zrobiłam z tynku maszynowego MP 75L (cena 17 zł / 20 kg), zwykłego barwnika do farb w (nie)kolorze czarnym (5,5 zł / 75 ml), wcześniej oczywiście gruntując ścianę (jakieś 15 zł za baniaczek 6 l). Zakupiłam dodatkowo lakier, aby zabezpieczyć powierzchnię tu już droga sprawa bo całe 99 zł /3 kg (wydajność 0,1 kg m kw). Malować mogę jednak dopiero po 2 tygodniach od nałożenia tynku.

Koszt tynku
na 8,2 m kw poszło mi ok. 8 kg – ok. 7 zł
grunt jakiś 1 l – ok. 2,5 zł
barwnik cały – 5,5 zł
razem: 15 zł

Na m kw:  1,8 zł  plus dodatkowo lakier, choć boje się go użyć, jest do tynków wapiennych, a ja robiłam gipsowym. Zrobię najpierw próbę na kawałku ściany, ale to dopiero za 2 tygodnie.

Jak się do tego zabrać
Pozbywamy się farby jeśli mamy malowane ściany, jak zeskrobiemy, malujemy gruntem, czekamy aż wyschnie (wg wskazań producenta i podłoża jakie mamy). Tynk rozrabiamy do plastycznej masy, nie za rzadkiej, nakładamy na grubość ziarna równomiernie, a resztę opiszę pod zdjęciami 🙂

Narzędzia: wiadro, wiertarka i łyżka do mieszania tynków, szpachelka , paca tynkarska, spryskiwacz do zwilżenia tynku, śrubokręt płaski do zrobienia żłobień, metrówka, poziomica, ołówek, ławkowiec do gruntowania, pędzelek do ścierania  nadmiary ze żłobień, korek od soku Witaminka;) żeby zrobić imitacje kółeczka po mocowaniu płyt betonowych

Ja robiłam narożnik: pokój dzienny / przedpokój, etapami, najpierw zrobiłam ścianę w dziennym, dopiero kiedy robiłam przedpokój postanowiłam się podzielić moim eksperymentem;) Na zdjęciu fragment ściany z usuniętą już farbą. Miałam zrobić efekt deskowania, co o niebo bardziej mi się podoba, zakupiłam stemple, 2 sztuki 10 cm i 13 cm do systemu Magnat, jednak próby stemplowania nie wyszły, tynk gipsowy ciągną mi się  wyszły może 3 dechy z próbnych 10, więc poddałam się i nie będę mieć ściany jak we wrocławskiej hali stulecia. Są też na rynku takie matryce. ale to za drogi interes i wygląda sztucznie ponieważ mamy identyczne dechy, blech. Na youtube są filmiki producentów systemowych tynków, które nie powiem, trochę mi pomogły.

Tu już nałożony tynk, który sobie dosychał.

Narożnik i widok na przedpokój.
Rozrabiamy masę, tradycyjnie tynk maszynowy robimy tak by był  rzadki, nam potrzebny gęsty, tylko nie za bardzo by nie spalić wiertarki;) Rozrobiony z wodą tynk ma kolor beżowy, dodajemy tyle pigmenty aby uzyskać kolor kleju do płytek , czyli ciemmmny, ponieważ jak tynk wyschnie  przy takiej proporcji jak podaję uzyskamy piękną jasną srebrzystą paletę. Jeśli ktoś chce mieć ciemny beton wystarczy podwoić ilość barwnika. Ja dawałam ok. pół tubki na wiadro.

Nakładałam równomiernie starałam się na grubość ziarna.

Moja nie wprawiona ręka zostawiała ślady pacy, ale to nic nawet lepiej, bo:

…gdy trochę zaczyna przesychać spryskujemy wodą i pacą przecieramy wyciągając „mleczko” i wygładzamy tym samym nierówności

Tak wygląda po wygładzeniu

Przed robieniem żłobień powtarzamy czynność, żłobienia wykonujemy po jakiejś godzinie / dwóch od nałożenia tynku. Żeby za bardzo nie przesechł

Wydrapany tynk usuniemy pędzlem ale dopiero jak tynk będzie dość suchy. Co to znaczy dość? A tyle  by wycierając pędzlem nie zostawiał on śladów w tynku.

Ja kółeczka robiłam nakrętką od soku, ale można czym chata bogata, kieliszkiem, otwornicą, itd

Wytarte żłobienie.

Kiedy „beton” schnie myjemy narzędzia, co zajmuje nieco więcej czasu niż samo robienie  ściany:)

I jeszcze kilka zdjęć uczłowieczających beton (dzieci przyszły z przedszkola):) przepraszam za kurz, remont jeszcze trwa:

Typy na 2013

Z nowego katalogu Ikea mam 4 typy, z misek: głębokiej i płytkiej zrobiła bym najchętniej lampy;), a lustra ‚plaster miodu’ staną się moim nabytkiem już w sobotę, nalepie je na mojej ‚betonowej’ ścianie w mieszkanku. Bardzo podoba mi się lampa Hektar, ta o  średnicy 47 cm (tak pod kątem Stodoły), reszta zawartości książeczki ‚taka se’.

Pierwszy grill

Zapomniałam już, jak smakuje chleb z ognicha, ten uwędził się bonusowo w modrzewiowych oparach. Taki obiad nagroda w ramach walki z chwastami. Z małżonkiem na zmianę  to kosą tradycyjną,  to podkaszarką, sekatorem, gdzie  inne metody zawiodły, ‚uprzednio’ (bo trzeba było poczekać, aż liście odrosną) szykowaliśmy  ogród pod odchwaszczanie chemią. Wczoraj psikawka poszła w ruch.  Teraz czekam na efekty.
Koncepcja ogrodu zamyka się.  Byłam na wyprawie po okolicy w poszukiwaniu tataraku, ale znalazłam trzciny i zieloną leszczynę (chyba), a czerwona czeka grzecznie na ojcowiźnie, jakieś 10 mniejszych  okazów i ze 3 trochę przerośnięte, a poza tym uczę się trawsk wszelkich, chcę wszystkie możliwe upchać, wgnieść  w te 25 arów, ale jednocześnie zlać mimo wszystko ogród z sąsiedztwem pól, łąk i lasów.
Kaliny nie było:(
Perowska i trawy to jeszcze daleka przyszłość. Tylko z drzewkami czas mnie goni.
Ps. żal mi było ścinać te wybujałe wysiewające się osty, wszak ciut inspirowały;)

Poddasze marzeń wyniki

… i zadzwonili z „Muratora”, Kicior nie wygrał remontu poddasza, ale dostałam nagrodę pocieszenia w postaci płyty MFP na jakieś 75 m kw:) ma być wzmianka o tym  we wrześniowym Muratorze więc chyba  z tej okazji polecę nawet  do kiosku:) haha;) zapewne relację z odbioru nagrody też wrzucę, zawsze to jakiś krok do przodu. A kto wygrał, bardzo jestem ciekawa, gdyż właśnie (chyba) trwają tam prace związane z realizacją nagrody.

barbarzyńca w ogrodzie;)

Miało się  walić i palić, a miał być wykonany plan minimum, i po części został, bo nic nie wspominałam jednak o deszczu, więc z poślizgiem porwałam się dziś z młoteczkiem na „pępowinę” z cegieł, która łączyła budynek matkę ze Stodołą. Kiedy tak waliłam tym młoteczkiem  uświadomiłam sobie  jakim to niewybaczalnym błędem była by nieprzemyślana przestrzeń w ogrodzie,  już teraz ów ogród mówi, a właściwie szumi,  wskazuje, łączy i dzieli, intuicyjnie jednak nie mogę do niego podejść, zbyt cenny dla mnie jest to  kawałek podłogi. Nie odziedziczyłam po mamie lekkiej ręki do zielska, która wiążąc ze sobą dwa chabazie robi coś całkiem niesamowitego, jak ta rama widokowa na zdjęciu. Za to mam garden composera i nie zawaham się go użyć;) Czy  zrobię go tematycznym, nie wiem, na pewno musi mówić. Tu link do innych niezwykłych niezwykłości: przestrzeń.
Nie będę  sadzić teraz orzechów, ponoć i tak sadzi się  jesienią, zapewniłam  im więc nietykalność  powiedzonkiem z naszej wsi: „raz dwa trzy to moje…”;) i grzecznie w pokrzywskach będą czekać na szpadel.
Nie powstanie tu hortus palatinus, a tym bardziej sacro bosco ani Zofiówka z Humania, dialogu potrzebuję z tą ziemią chociażby takiego jaki nawiązali sąsiedzi z ich kawałkiem sielskiej wsi.

Tynk

Umiem, umiem kłaść tynk maszynowy, nie ważne jaką techniką się posługiwałam i ile czasu mi to zajęło, liczy się efekt;) pouczona przez szwagra wiem, że powinnam  była narzucać placki jeden za drugim, jak owa maszyna, potem potraktować  łatą, do czego doszłam na sam koniec ściany:D. Wiem  już co to jest owe mleczko o którym mówił mi mój kochany wujek nie raz, gdy jeździłam po worki tynku. Na zdjęciu 3 etapy do gładkiej  ściany, dzień pracy i była skończona, wypoziomowana i gładka. Kicior dumny z siebie, szkoda że w stodole takowych robić nie będę;)

Notatki

Wczorajszy dzień całkowicie zbił mnie z tropu,  kicior nie może się ogarnąć. Dlatego by wziąć się w garść muszę zaplanować sobie każdą chwilę, za dużo myślę, oj… za dużo!
Plan poniedziałek: zamówienia z weekendu uzbierało się z 40 zamówień więc czeka mnie zapierdziel do rana. Wtorek pakowanie paczek bo do godz. 15 trzeba wysłać. Po 15 stej pakuję manatki i jadę bawić się w budowlańca,  będę kłaść tynki, gładzie i robić ścianki gk z moją młodszą siostrą, oby nie tak jak ostatnio spaprałam łazienkę (pierwsze w życiu pędzlowanie folią w płynie, ale za to wiem jakich błędów nie popełniać:D). Remonty u siostry do piątku, oby ogarnąć, bo przecież muszę  zadbać trochę moją Stodołę. Chcę wykopać orzechy samosiejki z sąsiedniego sadu ojca, zanim zostaną zaorane, i wsadzić je  przy Stodole,  zrobię z nich no jeszcze nie wiem co ale coś zrobię bo szkoda mi tych czerwonych piękności. Będę latać z taczką po obornik do sąsiada, bo przecież trzeba trochę podkarmić  sadzonki:). No byle nie padało!!! W niedziele: a niedziela… pozbywam się ścianki łączącej stodołę z sąsiednim budynkiem, to dopiero będzie wydarzenie >odcięta pępowina<.
Ot tak wygląda plan choćby się waliło i paliło trzeba go ogarnąć i już. Bo później wracam do nauki.
Ps. z Muratora nie dzwonią więc podejrzewam, że Stodoła odpadła z rywalizacji (choć nie ma tego jeszcze czarno na białym. A jeśli chodzi o kredyt, czeka mnie jeszcze porównanie ofert  bankowych  na podstawie kosztorysu, który ostatnio został wydziergany, a potem wysnucie wniosków, choć i tak wiązanie się  na 15, albo co gorsza na 30 lat przyprawia mnie o ciarki na plecach, skłaniam się  by jednak poczekać jeszcze te 2 lata,  i nie brać żadnego kredytu, wszak nie spłaca się 200 tysięcy, a  jeszcze odsetki. Kredyt miał być na realizację w związku z konkursem, gdyż  wygrana obejmowała  ściany ocieplenie i okna do 60 m kw, a cała reszta Kiciora, a dodatkowo wymagano do końca jesieni  zamknąć budynek łącznie z instalacjami, więc zaświeciło się w nas światełko i wizja  domu JUŻ.
Oj, i bym zapomniała, blog zmienił adres , już nie jest patenciak.blogspot.com teraz  blog nazywa się domzestodoly.pl
Życzę wszystkim udanego tygodnia:)