Archiwa tagu: inna inwestycja

kuchnia przyszła

A właściwie przyjechała razem ze mną z Wrocławia;)
W ruderze maminej (a nie stodole Kiciora, u mnie będzie zupełnie inna bajka, chcę taką ), robi się przytulnie, dziś pierwsze przymiarki, gdzie meble, stół, jak kafle na ścianę, itp., od jutra montaż.
Przyjechało również wsparcie, będzie nas cała dwuosobowa ekipa:)
Jakie zmiany w kuchni? Cały zestaw mebli inny niż zamierzony na początku, i dlatego trzeba trochę dostosować projekt początkowy, dojdą te 4 krzesła białe do uzupełnienia ślicznej drewnianej dziesiątki krzeseł lub inne, jeszcze poszukam, do tego pierdółki typu koc na hamak z juska (i niestety sielskie, anielskie frędzle odcinam, pasowały do poprzedniej kuchni, do tej nie), przestrzenna grafika na pleksi podświetlona od spodu ledziakiem ( a przestrzenna bo wypróbuję tą metodę nakładania kleju na gorąco), na oknach przesłony rzymskie, ławka zrobiona z jednego całego blatu obiecana mi już daaaawno przez „wsparcie”:) Na koniec my w akcji, pełni powagi, zaangażowania…. hehehe 🙂
trzymajcie kciuki za żółtodziobów, to będzie pełne sprzężenie projektant-wykonawca.
Ps.blog nie zawiera product placemen, jak coś mi się podoba to chwalę, jak nie, nie zaprzątam sobie tym głowy, i już.




Rudera wyposażenie

Z rudery cd (i tak o tej ruderze będzie chyba do świąt:D). Krzesła. Kiedyś szukałam takich, które ktoś mi sprzątnął z przed nosa na aukcji, a pisałam o nich tu. Aż tu nagle trafiły się takie cuda, dziś odbierałam od kuriera 10 sztuk. Cudowne, śliczne, solidne, sprawne i wygodne na maksa (trzeba tylko przeszlifować):))) idealne do tej kuchni, choć niektórzy twierdzą, że to stare, brzydkie, badziewne graty i woleli by ‚tulipany’ pokryte skajem:/ Te zakupione krzesła będą kontynuacją zamysłu dotyczącego komody z salonu.
Przyjechał też wypoczynek, zastanawiam się jeszcze nad tkaniną obiciową na te 2 stare pufy (widać je na zdjęciu) może jakieś włochate białe futro( czyli rozświetlania cd), albo kolorek, żeby życia trochę tu wpuścić, właściwie będzie to zależało od wykończenia okien, planowany system panelowych przesłon na szynach.



inna inwestycja

Jak już pisałam przymierzam się do przeniesienia wątku innej inwestycji na innego bloga. Ale jeszcze dziś ostatnia notka o niej na Patenciaku.
Od lipca ruszyło, ostatnio migawka ze wstawiania okien, dziś wiszące grzejniki, sufit w kuchni i prawie podłoga w salonie, a bo bym zapomniała o malowaniu drzwi. Jak myślicie do grudnia będzie już pod klucz?:)



Inna inwestycja

Jak już pisałam przymierzam się do przeniesienia wątku innej inwestycji na innego bloga. Ale jeszcze dziś ostatnia notka o niej na Patenciaku.
Od lipca ruszyło, ostatnio migawka ze wstawiania okien, dziś wiszące grzejniki, sufit w kuchni i prawie podłoga w salonie, a bo bym zapomniała o malowaniu drzwi. Jak myślicie do grudnia będzie już pod klucz?:)




Jak usunąć rdzę. Pilotaż Kiciora.

W ruderze nic się nie dzieje, zmiany w ekipie, przybył (a raczej przybędzie) nowy członek załogi, prace ruszają od lipca i mają zakończyć się w grudniu. Umowa słowna, ale tu nie ma możliwości formalizacji niestety. A miało się tyle dziać. Kicior chodzi i pyta o wydruki na szkle, grzebie w próbkach tkanin, ale co z tego jak ściany kryją się kurzem, podłóg nie ma… i tak dalej i tak dalej. Żeby zapełnić lukę ruderową, a co gorsza stodołową także, wracam do krzeseł, dziś zrobiłam drugie.



Może komuś przyda się informacja jak usunąć rdzę. Otóż ocet świetnie się sprawdził, po 3 dniach rdza zeszła kompletnie, ale ocet zaczął spoufalać się z metalem, więc omal nie przedobrzyłam. Cola – kompletna klapa, wprawdzie 2 dni moczenia, ale prawie nic to nie dało. Tylko jeden mały prześwit metalu. Mleczko do czyszczenia – bardzo dobre, ale na wyczyszczone już szlifierką krzesło, gdzie trzeba zetrzeć rdzawy kurz. Wraca temat odrdzewiacza, 2 miejscowości do 20 tys mieszkańców… nie ma odrdzewiacza w żelu, jedynie w sprayu lub płynie do namaczania. W moim przypadku oba się nie sprawdzą. Zostaje mi internet:) Szlifierka na taką rdzę z jaką miałam do czynienia była najlepszym wyjściem, w kilku miejscach ciut uszkodziłam krzesło na rancie nóg, ale te uszkodzenie udało mi się zredukować papierem ściernym. Odrdzewiacz jest niezbędny na wykończenie krzeseł bym mogła je zabezpieczyć i pomalować. Ze zdjęciami krzeseł czeka mnie jeszcze pielgrzymka po stolarzach. Któż to podejmie się zrobienia siedzisk i oparcia? 🙂 Kicia jest w swoim żywiole:)

oba krzesła już wyczyszczone

oba krzesła już wyczyszczone

krzesło jeszcze przed czyszczeniem szlifierką

ocet z osadem z rdzy

po lewej ocet po prawej cola która zrobiła się galaretowata

po occie

po coli

A z okazji świąt wymyśliłam jak wykorzystać skarpę przy stodole, otóż zakamuflowana i wbudowana w skarpę (jeszcze nie wiem jak) będzie wędzarnia. Miałam styczność z 4 wędzarniami, jedną ze stalowej szafy, drugą murowaną w ziemi, trzecią z beczki też w ziemi i czwartą w komórce. Poczytamy i zobaczymy jaka będzie moja. A skoro wędzarenka mała to i może gdzieś by tu miejsce na wino;)

Jak zwykle bym o czymś zapomniała:

  • okna w ruderze będą 10 maja 9 sztuk plus 2 witrynki całość 3200 zł
  • w czwartek jadę po papiery, bo kicior na stare lata wraca na architekturę wnętrz
  • w piątek idę oglądać projekt stodoły
  • i długi weekend… słonecznego życzę:)

Z miłości do przedmiotów

Rudera:

Dziś kicior robiła demolkę przy ruderze, usuwałam stary płot. Kruszył się w dłoniach, więc szybko poszło. Przy okazji odwiedziłam moje słoneczka, które od wczoraj smakują wieś u babci obcując z fauną.


Przy ruderze w stertach opon kicior wygrzebała coś i się zakochała. Tak, chce więcej. Pochodzą ze starego wojskowego ośrodka wypoczynkowego nad Jeziorem Złotnickim, są przeznaczone na złom i krzesła garażowe. Tu 3 sztuki, a ponoć było 12. Informator D. się dowie:) Poszoruję szczotą drucianą rdzę (bo chyba tak to się robi), niech tylko wpadną w moje ręce, choćby 6 sztuk, gorzej będzie z siedziskiem i oparciem ze sklejki – nie do uratowania. Zdaje się, że powierzę fachowcowi. Nie chcę dzielić skóry na niedźwiedziu, więc wyposażam się w cierpliwość.

Kiedyś w szpitalu siedząc w kolejce zamiast skupić się na dywagacjach na temat pełnego pęcherza przed usg kolejkowiczów kicior zapatrzyła się na krzesło, takie moje zboczenie (nie licząc lamp), z całej masy pochodzących z różnej parafii krzeseł to jedno błyszczało kształtem. Krzesło miało podobny stelaż, może ciut bardziej strzelisty.

Stodoła:

Odebrałam polecone.

Przyszły powiadomienia z sanepidu i starostwa (ot, takie informacyjne pisma), że możemy przekształcać budynek gospodarczy na dom, więc już spokojnie czekamy na warunki zabudowy z gminy (mają być do końca maja). Na koniec żaglówka (drewniana nie z włókien) z potrzeby ‚dziwnej’ chwili, bo dziś z pewnych względów zainteresował mnie jej dalszy los. Weekend majowy będzie pod znakiem czystek w stodole, cóż bo wstyd choćby przed tym (tymi) tajemniczymi istotami nawiedzającymi kiciowe włości. Zimą istoty zostawiały ślady i pootwierane wrota, wiosną przestawiają rupiecie. Obwieszczam… nic tam nie ma:D Zresztą nic też nie ginie:)

Ruderowe małe kroczki

W piątek odbieram blaty do innej inwestycji (nie stodołowej), a dokładnie 4 sztuki bukowego drewna. Będzie z tego blat do kuchni, stół i ławka. Jak zamawiałam pani pytała…czy to na schody, bo ludzie z tego blatu trepy robią. Zamówiłam też drzwi, 4 sztuki, wyczekane dotarły (wczoraj dostałam cynk).

Dziś zamknęłam etap z upoważnienia do podziału działki przy „ruderze”, ta przyjemność to w sumie 2200 zł,  teraz tylko notariusz. Rudera stoi nie ruszana już przeszło 2 tygodnie (prace ogrodowe u naszego fachowca), więc zakładany plan realizacji wziął w łeb. Byłam na Łącznej w Jeleniej, ale nie mają nowych mebelków (w poszukiwaniu krzeseł części jadalnianej, dobrze mieć coś w zapasie, jeśli na aukcji nie znajdę odpowiednich, a chcę takie jak mi ostatnio sprzątnięto z przed nosa), za to była dostawa szkła. Jak dobrze poszukać to i bez skazy się coś trafi, ja znalazłam dzbanek na sok lub wodę.

Teraz jeszcze tylko podłogi wylać. Gresu szukam, nie ma takiego jak chcę pod ręką i trzeba będzie zamawiać. Dalej ta łazienka nieszczęsna i szczęsna;), okna, wstawić parapety, zamontować grzejniki, zamontować drzwi, pomalować i urządzam:) A, do dziś nie dotarły schody, zaraz będę dowiadywać się o co chodzi. Meble do kuchni zamówione, szafa garderobiana też. Negocjuję cenę narożnika, a raczej transportu. To było by na tyle.

Do zrobienia została masa rzeczy, ale w tej chwili wszystko jest uporządkowane i tylko czeka aby nasz fachowiec powrócił 🙂 Pozdrawiam Was ciepło.

A oto mój dzbanek z Art-polu koszt 13 zł:)

Dom rudera – kotłownia i podliczenie 3 miesięcy

Na początek parapety, które cierpliwie czekają na swoją kolej. Dalej kotłownia przed… i po:) Czekają ją jeszcze małe poprawki kosmetyczne i montowanie zlewu gospodarczego.

Teraz rozliczenie.
19 650 zł było na dzień 4 marca 2011 r.
Robocizna (koniec listopada do 4 marca + kilka dni latem): ok. 13 000 zł
materiały (głównie cała przekrojówka rur, tynków, cement, itd): ok. 5 650 zł
zostało na dzień 4 marca
1000 zł nadpłaty + 14 marca dokonano wpłaty do puli 1000 euro.

Dalej kolejny nabytek do salonu za 260 zł (na krzesła do kuchni jeszcze poczekam):

Zamówione drzwi 4 sztuki (surowe z sękami) i 4 blaty bukowe będą w kwietniu (3 metrowe, do zabudowy kuchni), zaliczka na całość 710 zł.

Dziś kupiłam tam również schody za 1 515 zł, bo tamte, zastane nie nadają się do renowacji, stopnice mają do wymiany, a pod toną farby olejnej kryją się ubytki, do tego mają coś co inwestorka w nich nie trawiła, a mianowicie podstopnice.
Tak wyglądać będą nowe, świerkowe, dębowych budżet by nie podźwignął:)