Miesięczne archiwum: Listopad 2018

Orle Gniazdo Złotniki Lubańskie

A propos Borowic. W zeszłym roku gwiazdą pierwszego wieczoru był Kortez. I wyszedł na scenę. Odbędnił, pojechał. Może gdyby nie support, wcześniej doświadczyło się niesamowitej relacji widza ze sceną, tak, że wszystko przenikało do szpiku kości, jak jeden organizm. Nie mogłam tego pojąć, ot pomyślałam nastrój nieprzysiadalny, każdy ma prawo, ale nie w tym miejscu. Jakoś tak przestało mnie interesować co Kortez ma do powiedzenia jako artysta. Czemu o tym piszę. Wyjąśnię.
W tym roku było alternatywne ognisko, dzikie olbrzymie, z wozami strażackimi w tle, na scenie Raz dwa trzy, a my mielismy 2 gitary przechodnie i wszystkich artystów, którzy wynurzyli się z ciemności, zostawiając prozę za sobą, to co mogłam doświadczyć to pojedynek na głosy i interpretacje, pełną improwizację i emocji tyle, wyplutej goryczy. Czy ludzie, w których gotuje się tyle emocji na prawde są słabi? Jeśli we mnie jest ich tyle samo też jestem słaba? Siedziałam z telefonem i szukałam ile kosztują działki budowlane w tym miejscu:D
Ta notka dziś będzie taką oczyszczającą. Wróciłam do bloga i na forum społecznościówek.
Od obraziłam się na massmedia, przynajmniej próbóję. Traktuję je jako narzędzie. Tu będę z Państwem szczera.
Zabraniałam dzieciom zrobić sobie vloga na YT, bloga pozwoliłam ale tylko tematycznego, cenzurowałam Musicaly (teraz Tic Tok) i portale społecznościowe, nie chciałam żeby sprzedały swój wizerunek, dalej mam obiekcje, może za dużo naoglądałąm się Balckmirror’owskich secariuszy, mr Robota:)))). Po co mi ten Kortez na wstępie, a po to, że zwróciło to zdarzenie uwagę na pewną rzecz, że obrażając się na wirtualny świat odcinam się od ludzi, którzy kochają to co ja i może jednak tylko tak Was odnajdę.
Bo cóż z tego, że mam w głowie jakieś projekty i plany skoro są tylko tam i znikną razem ze mną jak już mnie nie będzie. A jeśli już mnie nie będzie, może zainspiruję kogoś tak samo postrzelonego i może coś pięknego z tego wyrośnie. Nie boje się juz konkurencji jest bardzo zdrowa. Jak ktoś usprawni, uleprzy, dostosuje do swoich warunków, to jest tylko powód do radości.
I cóż z planów jeśli nie będziecie w nich uczestniczyć :))) właśnie jek ten jeden organizm.

Miałam pisać o ośrodkach z Mapki:

Zacznę od Orlego Gniazda. Dzierżawiłam je mając 18 lat. Tyle co tam przeżyłam to moje. Było nauczką na lata, długo próbowałam się pozbierac po tych doświadczeniach. Teraz jak pływam po jeziorze i widzę je w pełnej krasie, niezmienione od tylu lat, to nie wywołuje we mnie żadnych emocji, aż dziw że da się tak uwolnić. Wydażyło się jednak coś. Płynełam niedawno kajakiem. Na brzegu widziałam auto i na półwyspie wędkarza. A wiedziałam, że całość kupił przedsiębiorca z pomorza. Zagadałam. Wrzeszcząc do siebie echem po jeziorze płynęło…że to nie będzie już ośrodek wypoczynkowy, że zrobi sobie tu domek, bo te się nie nadaja (no fakt) i potem jeszcze ze dwa postawi dla swoich znajomych. Tak mnie to uderzyło, że nie mogłam spać. Jak można tak zmarnowac potencjał miejsca, miejsca które tak kochałam, jak można byc tak ślepym i nie widzieć, co można z tego trójkącika z przynależnym do niego molo i zatoczką wyciągnać.


To tyle o Orlim Gnieździe (mojej mysiej dziurze). Byłym ośrodku wojskowym, dzierżawionym od nadleśnictwa, z samowolą w postaci hotelowca, którą uprzątneli już u kolejnego najnemcy. Potem został wykupiony na kredyt, gdyż przepisy się zminiły i można było, również z linią nabrzeżną. Teraźniejszy własciciel kupił to miejsce za 500 tys. zł.

Ps. Teraz będzie mnie trochę mniej, ponieważ poduszka powietrzna, zabezpieczająca byt mojej rodziny wymaga ode mnie 7 dniowego tygodnia pracy, ale i tak kolejne relacje niebawem.

Adaptacja poddasza w bazie i inne nie zrealizowane. W oczekiwaniu na kolejne nabory

Do samej adaptacji, nie było potrzeby robienia projektu budowlanego. Pod działalność związaną z krótkoterminowym najmem pokoi gościnnych mieszczącym się w sferze usług pozarolniczej działalności gospodarczej uzgodnione w wydziale architektury, zgodnie z decyzją o warunkach zabudowy i przedstawioną ekspertyzą techniczną poddasza. Powstało pare wersji układu funkcjonalnego. Finalnie pokoje zostały bez kuchni i strefy dziennej, gdyż przeniesione zostały na inną kondygnację, tym samym wyjęte z kosztorysu i wliczone w biznesplanie do środków własnych. Zależne to było od najważniejszej determinanty dla każdego inwestora, budżetu;) (tu szczypta hipoktyzji z mojej strony). Kosztorys inwestorski opiewał na kwotę 105100,79 zł.
Wizualizacja, krórą już tu wrzucałam, na prędce robiona dla konserwatora zabytków w stoczonej batali o okna połaciowe:))
Wniosek przeszedł pierwszą fazę, spełniał wszystkie wymogi formalne wraz z 40stoma innymi wnioskami, z których wybranych zostało 14. Tu poległ.


Ta oto 1/6 budynku przeznaczona miała być na inną działalnosć gospodarczą, przynoszącą dodatkow źródło dochodu:
1. Zatwierdzona została w sanepidzie nasza mała linia produkcyjna soków mętnych, wydolna na tyle by zaopatrzyć nasz urokliwy region, obejmując szkoły, lokale gastronomiczne i sklepy lokalne. Linia zamyka się w 150 000 zł z przystosowaniem lokalu włącznie. Największym problemem okazali sie dostawcy i chłodnia. Nasze drzewka są w fazie wzrostu.
2. Linia do cydru w przeliczeniu okazała się mniej rentownym przedsięwzięciem i dużo bardziej ryzykownym. Niedawno słuchałam audycji w Trójce o polskich jabłkach, o lobbingu piwowarskim, jak miażgdżona jest cała branża cydru, jak to pięknie kwitnie na zachodzie w smakowych wydaniach. Jak to z ręką w nocniku znów się obudzą ci na stołkach i że dobre czasy dla polskiego cydru jeszcze nastaną.

3. Jeszcze przed pisaniem wniosków brana była pod uwage wanna do hydrografiki, aerograf i malowanie żywicą, czyli popularnie: racing painting „w tym lokalu” jako etap 1. w stronę rękodzieła i personalizowanych zamówień. Hydrografika to wdzięczna dziedzina, szkolenie miałam mieć w Jarocinie, na linię kosztorys opiewał na 14 tys. plus drukarka do hydrografiki na duży format. Tu miało ruszyć na elementy wyposażenia wnętrz, lampy, siedziska z nanoszeniem na wszystkim, również na tkaninach i metodą łaczoną z aerografem, trowrzenie własnych wzorów i grafik, też zdjęć.
https://szkolenia-hydrografika.pl/galeria-g-2.html
Macałam tego typu realizacje. Od biedy, asekuracyjnie jak by nie szło to aulusy prostować i traktować folią:).Przy tym miał być sklep, gdzie sprzedawane byłyby „rodziny” elementów do pokoi dziecięcych w
różnych zestawach, np. krzesło do biurka, lampa, pufy, roleta, itd w jednej konwencji. Kilka podstawowych kolekcji. Widzę, że testowali jednak na umywalkach (w linku powyżej), pytałam wtedy czy można traktować armaturę:) Podobnie jak Superfront hackuje Ikee https://superfront.com/eu/, tu bazowałabym na dostępnych na rynku gotowych meblach traktując je jako półprodukt;). A później…Działalność połączona z tworzeniem przeseł ogrodzeniowych i frontów mebli na cnc, gdzie przy frontach za duża konkurencja, i skonczyło się w planie na elementach do balkonów dostawianych i samych przęsłach, by zawęzić linię produkcji, w mojej kochanej maluniuniej stodole. Tu, w etapie 2., tj po 2 latach, od uzyskania pierwszego dofinanowania można się starać na rozwój działalności gospodarczej do 300 tys.. Balkony dostawiane niedoceniane w Polsce, po niemieckiej stronie natomiast (ta moja saksonia) każda kamienica odzyskująca blask od strony wewnętrznego podwórka wyposażana jest w takowy, podnoszący wartość lokalu o dobrych parę euro. Producentów jak na lekarstwo. Także perspektywa była.
https://www.euro-technics.eu/kontakt.html
Cały etap pierwszy skompresowany, zeSWOTowany zaprowadził mnie do tego: http://polish.lasermarkingsolution.com/supplier-308048-uv-wall-printer moja miłość, można drukować na dowolnej powierzchni pomijając nośnik, deskach, nie przejmując się rowkami nierównościami, na betonie, stali szkle :), również na elewacjach stosując odpowiednie filtry mamy trwałą grafikę. Tak, wiem, nie powstanie z tego rasowy mural z niedoskonałościami na wagę złota przy tym co jest robione ręcznie. Ale ma inne zalety:) ale ciii, tu nie będę się rozwodzić;)
To były biznesy na tą przestrzeń:

A tu jeszcze trochę o stodole:) jedna z tych wizji, co to przychodzi nocą, a mi przyszła wraz z chorobą. Ot takie są jej dobre strony, że motywuje by chcieć więcej mocniej i inaczej.
Zajęcia dla dzieci i nastolatów. Koniec. To grupa docelowa. Czemu poldance? Właściwie zrobienie lokalu, tak by mógł być ośrodkiem rekreacji, alternatywnym do…, no właśnie do czego? Sal zabaw? Parków rozwywki? Zajęć pro forma w ośrodkach kultury? Słuchałam w mediach jak to Poldance właśnie stał się dyscypliną olimpijską. Tak wszystko się sprzężyło. Jakieś pół roku później poldance dla dzieci uruchomili w Zgorzelcu, a zajęcia dla kobiet były w Jeleniej Górze i Zgorzelcu. Robienie budynku pod jednego instruktora to za mało, trzeba byłoby uzupełnić ofertę. Ten budynek był by bardziej pod żeński target. Mam jeszcze jeden taki budynek tam zabłysło jedynie by zrobić paitbal VR, przestrzeń na to by pozwoliła. Wstawić także symulator narciarski (100 tys. kosztuje takowy).

To tyle o wszelakich planach. Niektóre pójdą w odstawkę, niektóre ewoluują.

Epizod 2

Trasa quadzików.
W tym odcinku przybliżyć będę chciała Państwu trasę dla dzieci, która przebiegać będzie przez las oznaczony na mapie: I.. Miał być też filmik 360 stopni z przejazdu quadem po tym nieprzygotowanym jeszcze terenie, ale nowy członek rodziny zjadł kamerkę, nie działa przycisk wifi, właściwie zjadł obie kamery, 2 kable usb, 3 ksiażki w tym z biblioteki, 1 projekt, 2 buty, itd., itd… może z tego powodu najlepszym przyjacielem niszczyciela per Maszora jest kot, który strzeli jej przyjacielskiego, soczystego plaskacza od czasu do czasu na okiełznanie jej temperamentu.
Tym oczyskom wszystko się wybacza.

MAPA
Tu przedstawiam Wam przegląd najbliższych punktów odniesienia, które stanową niewątpliwie dodatkową atrakcję. Analizę baz noclegowych nad jeziorem przedstawię niebawem, nie traktuję tych miejsc jako konkurencji. Jeśli chodzi o agroturystyki w regionie, to też osobny temat, tę grupę przyporządkowałam sobie jako potencjalnych partnerów biznesowych:) EPIZOD 3 wg mapy będzie opowiadał o II.

Plan TORU

1.
Po lewej tuż od przekroczenia lini ogrodzenia jest bardzo fajna hauda z korzeni porośnieta mchem na autka RC. Będzie to jeden z 3 punktów treningowych stałych dla Triala. Ta strona i w dali oś widokowa to dęby. Po prawej fragment świerkowego lasku. Zagęszczenie drzew i ta pachąca cudownie ściółka tworzą niesamowity klimat.

2.
Dębowy lasek, proste przejścia i dłuższe tory przy rozwidleniach zgodnie z linią nasadzeń.

3.
Dębowy lasek cd.

4.
Przerzedzenie przy granicy działki za świerkami.

5.
Na końcu dębowego fragmentu trasy jest pierwsza polana i tu zostawiam to miejsce na głębszy oddech, depnięcie w gaz. Polankę zamka gęsta ściana sosnowa. Nasadzenia są zbyt blisko siebie co spowodowało, że korony tworzą zwartą bryłę od wysokości średno 170 cm. Na zdjęciu nr 9 jest kolejny rzut sosen ta korona zaczyna się od 150 cm i jest mroczniej ;),a sosna zwyczajna wyglądaja jak jej karłowata siostra.

6.
Tu mam studnię głębinową, wystarczy pompa i zrobię trochę błotka.

8.
Pomiędzy 8/9 będzie pętla na 3 okrążenia i znów oddech.

9.

10. To już koniec trasy i włości Kiciora. Dojazd do mostu i powrót drogą dawnego szynowiska nie będzie stanowił problemu. Uzgadniałam wstępnie w gminie.


11. Szynowisko

A tu zaczyna się Epizod 3. Wyjeżdżając z bazy, tuż za drogą powiatową trasa cross-country przez pola z azymutem na 2 tory i bazą surviwalową w innej konwencji.

Darz bór. Trochę o glampingu po Polsku. Kierunki rozwoju nowych trendów.

Przedstawiam Państwu kilka przykładów GLAM-obcowania z naturą. Tak jak zmienia sie społeczeństwo, tak na przód jego potrzebom zaczyna wychodzić również ta gałązka gospodarki związana z branżą turystyczną. Dostrzegam przynajmniej dwie tendencje, zakorzenione gdzieś u nas pod skórą.
Pomijam maszkaronki, poczwarki i gargamele, bez rozumienia sensu organizacji miejsca wypoczynko poza czystym zyskiem. Szkoda mi czasu na tego typu realizacje.
(robocza notka)

1. WIOSKA FIŃSKA

http://kalevala.pl

Miejsce cudowne. Odkryłam je będąc na festiwalu poezji śpiewanej w Borowicach, ot odbywa się za płotem Gitarą i piórem:))). Jak byłam tu w 2017r. skakałam po pokrzywach po tej działce. Tu nie tylko założenie jest ważne, czym by ono było bez dwójki młodych ludzi, którzy stworzyli to miejsce. Urocza właścicielka opowiada o każdym elemencie, idei, planach, o pasji, o tym jak rodził się pomysł. Żyje tym po całości, podobnie jak jej partner. Inne rzeczy już widziałam. Podobało mi się zgrabne wplecenie idei państw partnerskich, przemycenie tej zdawać by się mogło głównej funkcji noclegowej w coś co jest dużym, daleko idącym projektem na zupełnie innych płaszczyznach. Jestem z nimi całym sercem. Kalevala ma to co brakuje każdemu z poniższych przykładów. Przemyca treści, współtworzy kulture, edukuje w pełnej interakcji z konsumentem, spacery VR. Minus jeden jedyny to tu nie doświadczymy pełnej intymności i tego mistycznego ducha lasu, ciszy. To co robią uważam za innowacyjne i przedsiębiorcze myślenie.
Wtedy w lipcu w Sosnówce najbardziej przykleiłam sie do namiotów podwieszanych, jeszcze nie były na wynajem i nie mogłam po nich poskakać. Trochę retrospekcji: Na początku roku pisałam wniosek o dofinansowanie. Program na rozpoczęcie działalności gospodarczej o 100 000 zł. Wnioskowałam między innymi na zakup owych (tenstilowskich, bo mają monopol na rynku) i na wszystko inne co właśnie realizuje i wrzucam Państwu tu na blogu w odcinkach. „Odrzucili” ze względu na quady i uwaga… autka RC :D. Regulamin zakładał, że nie mogę wnioskować na coś co jest pojazdem, chyba że jest to pojazd do przewozu powyżej 5 osób. Nie pomagało tłumaczenie, przedstawianie ustawy o ruchu drogowym i napisanie grubym drukiem bez homologacji. Autka sterowane pilotem z silnikiem to wg rozpatrujących wniosek również pojazd. W odpowiedzi, na szczeblu urzędu marszałkowskiego dostałam, że nie są specjalistami, że nie mają też obowiązku powoływania biegłego, a sprawa tego wymaga, ale dopiero kiedy przejdzie pierwszy etap, a nie przejdzie bo budzi wątpliwości i nie dostanę odpowiedniej liczby punktów. No. W każdym bądź razie…

2. STODOŁA, nie mogłam jej pominąć:)))

https://www.oczyszczalniamiejsce.pl/

3.DOMKI NA WODZIE I GLAMPING Zrobione ze smakiem choć bałagan w zagospodarowaniu.

http://www.hthouseboats.com

https://www.herbalsglamping.eu

4. „Komórka” koło Róży, jak to pięknie widać na tym zdjęciu:

Wyciąć ją można z mapy (choć urokliwe się zagnieździła) i wkleić gdzie bądź, a i tak będzie królować nad pozostałymi dopracowanym najmniejszym detalem i funkcją. I moje marzenie staw kąpielowy. Zaprojektowane pod konkretny target.

https://www.drewnianaroza.pl

https://www.facebook.com/WillaDomkiNadStawem/videos/1808513092539119/

5. 30 M KW, może nie stricte glampingowe, podobnie jak powyższa realizacja, ale bliskie mieszczuchom szukającym kontaktu z przyrodą.

https://www.ituitam.pl/

6. KAMERALNE NA DRZEWACH

http://wdrzewach.pl/

Trasa junior, epizod 1

Jak byłam zbadać co tu Kicior musi wykarczować w lasku, by tor wiosną ładnie się zazielenił, objęłam widok rozlewiska i od niego zacznę relację:), ponieważ przypomniało mi się jak prof. Bać napędzając moją wizję habitatu sugerował by zrobić w tym miejscu ów siedlisko, kiedy jechaliśmy drogą i zachwycił się ową „niecką”. Tak. Bo (1) od drogi wygląda spektakularnie i miało by to sens, bo(2) jest zachowana prywatność, samoczynnie, przez dystans od drogi, bo (3) jakże pięknie wpisał by się H. w krajobraz i właściwe całe założenie widoczne było by jak na dłoni. Wtedy w pierwszej sekundzie pojawiły mi się w głowie domki tratwy, potem w nocy śniły mi się amfibie i domki na beczkach, budziłam się z wypiekami na twarzy, choć zainteresowanie tym miejscem trwało chwilkę:)). Każdy szybki augenblik zwłaszcza, kiedy łąki toną w mgle, budzi uśmiech na mojej twarzy do tej pory. Przez cztery minuty (kiedyś mierzyłam) idąc drogą, można stać się świadkiem pięknego widowiska, jak mgła wynurza się z rzeki i stopniowo pochłania całą tą przestrzeń:) Z drogi nie widać rzeki. Ukrtya jest za wstęgą zarośli. Zdradza ją tylko szum, który niesie się echem w nocy po całej wsi wespół z „hałkaniem” psów.
Tyle prologu.
TRASA:
Podzielona na 6 odcinków, każdy wywołujący (mam nadzieję;) ) w dziecku masę doznań estetycznych, bo będzie przedzieranie się przez ciemne tunele, miejscami roślinność daje odetchnąć, albo z gęstwiny nagle wjeżdżamy w otwartą przestrzeń i uderza w nas ogrom powietrza, będzie miękko twardo jasno ciemno, ciasno, duży kontrast odcinków, ale też płynne przejścia. Przeszkody zróżnicowane w skali trudności, kształtujące umiejętności jazdy takie jak dostosowanie prędkości, wymijanie przeszkód, wygrzebywanie się z błotka, jakiś malutki trawersik trzeba będzie zrobić. Nie chcę przesadzić, bo to ma być tor dla żółciutkich pisklaczków, zoptymalizuję zasoby, ponieważ odcinki są krótkie, także każdy mb jest na wagę złota i
zagospodarować trzeba go efektywnie. Póki co to zbiór założeń i twierdzeń, które trzeba będzie udowodnić, bo testy dopiero jak uszykuję trasę. Z pewnością będzie modyfikowana. Galeria zdjęć mam nadzieję, że przybliży Wam ten etap prac, wrzucę ją w kolejny wpis pt. Epizod 2 :))). Piła zakupiona, choć reanimacja husqvarny trwa, rembak załatwiony, z gałęzi oczyszczone będę mieć w zamian za wiór.
Co jest cudownego w tej lokalizacji? A to, że moja ingerencja będzie nie wielka, jak ukształtuje, a raczej wypracuję tor bazowy, resztę dopiełni czas.

Rozlewisko, widok z wału przeciwpowodziowego.

Most, jeśli poddzierżawią, będzie tu trochę niekonwencjonalnie:) Ten etap również w trakcie. W tym miejscu kończy się cała trasa.

Panie i Panowie, szanowni Rodzice, przedstawiam Wam i Waszym pociechom miejsce, gdzie zaczyna się droga powrotna do bazy, tuż po pokonaniu 6 odcinków, z 12 przeszkodami, gdzie Wasze dzieci się wyciszają uśmiechnięte od ucha do ucha wracają pod Wasze skrzydła, bogatrze w nowe doświadczenia. Na zdjęciu miejsce, gdzie biegły tory z kamieniołomu Wieża zlokalizowanego przy Jeziorze Złotnickim w kierunku Proszówki. Nadmienione wyżej etapy w kolejnym wpisie, a TOR ukryty będzie w tym lasku po lewej:)))

W dobre ręce

Przez chwilę miał być tu (tj. w STODOLE, apropo wynajmu) warsztat, magazyn i przy okazji… tranzyt opon, góry opon, myślałam „dobrze, jak mnie ożenią ze zużytymi już mam dla nich zastosowanie”;)

Ale pojawił się ktoś…i tu będzie coś… :)))) niezwykłego z niezwykłymi ludźmi, zarażającymi pasją, niesamowitą energią, a owa pasja okupiona ciężką pracą:))) Muszę uprzątnąć bajzel. Zdjęcia jak wygląda teraz, potem wrzucę transformacje:) POWER.
(OJJJ jak ja lubie, jak tam światło gra;)), córałka tylko nie będzie miała wyszumiałki z bębenkami )