Z pełnymi gaciami ze strachu Kicior i trzech chłopa zabierali się od 2 tygodni za usunięcie gniazda:D, wyposażyliśmy się w sprey na szerszenie, na wszelki wypadek, bo przecież dziady mogą się obudzić:D, długi kij 5 m długości i inne akcesoria:D :))) Robiliśmy 3 razy przyczajówkę. W końcu przyjechały posiłki, zdenerwowały się, wstały z krzesła, poszły na strych i puknęły gniazdo, wisiało u kalenicy. A że było…puste, wziełam sobie na pamiątkę naszej głupoty:)))Uciekając w te pędy z tym cudem natury pod pachą, bo chciano do pieca wyrzucić. Rozebrałam troche na części pierwsze. Napawałam się bitą godzinę, dzielę się więc:))