-jeden raz! na różańcu widziałem cię
Bez ogródek, wypominki, i czemu na ty, ja mówię „proszę księdza”. Ale to nie koniec, 2 dzieci.
-a ojcowie? (:D ) Odwiedzają?.
-Ojciec. Ma kontakt(omal nie parsknęłam śmiechem).
– i co radzisz sobie. Zraziłaś się. Nie tędy droga. Możesz już iść do spowiedzi masz prawo
-???to psychoanaliza, tak po dzień dobry?i szczęść boże?, bardzo dziękuję za tą możliwość..
(co ty gadasz, ugryź się w język, to dziekan, ale ludzki, ponoć ma dziecko i babę, ale o co mu chodzi…)
-nie, powiedziałaś A teraz musisz powiedzieć B, prowadzisz za rękę, świeć przykładem
-jakim? mam udawać?
-już dobrze, jak będziesz gotowa, zapraszam

(gotowa?z demencją;))

To było, dziwne doświadczenie.

Poczułam się jak wywołana do odpowiedzi. Ostatni raz kiedy semestr się zaczął. Po pierwszych ćwiczeniowych kiedy to płynęły wywody czym to jest filozofia, potem po tygodniu był wykład. Prof. Hadamek i jego pamięć absolutna na sali gdzie było 150 osób, z nazwiska mrużąc oczy w moim kierunku, oświadczył przez mikrofon z za tej swojej mównicy, że zaraz przepyta mnie z Tatarkiewicza na ćwiczeniach. Omal nie zeszłam na zawał. Potem posypało się jeszcze kilka nazwisk, i uspokoiłam się, że przecież on pracuje nad swoim autorytetem. Zawsze celnie wymierzony strzał:) Jedyne zajęcia, na których zawsze była pełna aula, i nie po wiedzę, oj nie, bo nie uczył myśleć, a recytować tą swoją biblię.
Wczoraj ksiądz był po kolędzie.
Córka zdecydowała się, że jednak ma zamiar przystąpić do komunii, więc muszę ją wspierać, i faktycznie po jakiś 5 latach nieobecności w kościele udałam się z nią raz na różaniec. Usiedziałam nawet do końca, choć dawno nie czułam się tak obco. Ludzie wstawali, siadali, żarliwie pogrążeni w modlitwie (?), do góry, na dół, na kolana, na baczność, dzieci klepały bezmyślnie do mikrofonu zdrowaś Mario. Nie taki kościół pamiętam z dzieciństwa. I przemknął wtedy dziekan do konfesjonału. Zanim skręcił w nawę boczną przystanął i patrzył na te ostatnie rzędy:))

5 dla Boga, 4 dla niego, a 3 może wypracować student. W systemie edukacji punktowej gdzie nie ma celów nadrzędnych, a punkt widzenia jest tylko jeden, i gdzieś tam w tle niskie ego.

Wyższe wartości, dziękuję księdzu, przez przypadek chyba sobie przypomniałam o ich istnieniu i wcale nie chodzi mi o wiarę.

cd.
Miało być tak, ale dziś jak skrobałam warstwy farby znalazłam pęknięcie, zbiłam tam tynk, ściana dostawiona, tu najprawdopodobniej był piec kaflowy, ogrzewający 2 pomieszczenia:) a będzie szyba, miała być prysznicem, który przegrał z wanną, i miał być opchnięty na olxsie:) Szyba do pokoju Szyszka, ale zrobię mu takiego shuttersa na szynie co by miał swoją prywatność;) Wyszło na dobre, bo okno ma od wschodu, przyda się szybka doświetlająca 110×200 od zachodu.
I małe sprostowanie do Knaufa mp 75sl-„BETON” Goldbandem robi się sprawniej. Wychodzi jak tadelakt jak się urobi. Werniks do tego i wygląda jak blacha. Mrr. Nie widać na tym zdjęciu ale jeszcze nie mam zamontowanych lamp, wszystko pokażę później:) Jak skończę:)
kkk

kkkk