Napociłam się dzisiaj. Terrarium miało być pod korzeń, ale będzie pod wnękę w ścianie. Agama jest młoda, takie wystarczy wg tego co poczytałam tylko niskie jest, ale jak zacznie rosnąć będzie mieć otwór w suficie i rozbuduje domek dostawiając ściankę szklaną i będzie mieć dodatkowe 1,5 m przestrzeni do sufitu, tam poukładam jej „zabawki”. A co jeszcze muszę zrobić? Podmienić korzeń na gałąź, nie mata grzewcza, a jednak promiennik, a już się cieszyłam że będzie mieć ogrzewanie podłogowe:D, zakupić podkład kokosowy, i lampę UVB najlepiej ze sterownikiem automatycznym (w związku z chronicznym roztargnieniem), generator pary:D, zrobić wentylację:))),
roślinki, świerszcze i szarańcze mam już obgadaną, będę mieć świeże, pan w sklepie mrugając dziwnie wskazał mi coś na kształt lodówki zabunkrowane w ciemnym kącie sklepu:) I po jakiego.. no dobra. Nie odpuszczę:) Aaa… te jej machanie łapką, to odruch obronny:D, ale to nic, bo gorsze jest to, że jak poczytałam o warunkach jakie potrzebuje, to jak biedna jeszcze trochę posiedzi w tym zoologicznym, to „siądzie jej na psychikę”. Trzeba ją ratować.
Szafkę znalazłam. Walczyłam z nią wczoraj w nocy, i dziś rano. Przywiozłam kamień na wyspę, od razu zrobi się kryjówka, nad wyspą będzie lampa, potem strefa roślinek, i woda. Tu będzie mroczniej. Szafka zawiśnie na ścianie. Pozbyłam się tego wstrętnego lakieru palnikiem, na 3 serie naprzemiennie ze szlifowaniem. Tak wygląda potraktowana ogniem. Kamienia miałam od groma jakiś próbek, wybrałam wg mnie najodpowiedniejsze,trzeba było tylko przyciąć. Na wyspie muszę jakieś ryflowanie wydziergać, co by agama się nie wyrżnęła. Skleić wyspę i wyciąć otwór na basen:D i to wieko ściągane, na przyszłość. Szyby wymienię później, bo nie wyglądają za ciekawie, ale teraz są większe priorytety 😉
No dobra już będę poważna. A propo bycia poważnym! Zacznę od zdjęcia z tablicy, w szkole moich dzieci:D Wisi sobie jakiś czas i tak korciło mnie żeby wreszcie je cyknąć:D Przepraszam że nie ukrywam tych pozostawionych twarzy, jeśli uraziłam czyjeś uczucia dokumentując tą oto fotografię, usunę niezwłocznie.
Na koniec wrzucam jeszcze ten przystanek, o którym pisałam ostatnio. I piosenkę, tak sentymentalnie, w związku z dniem dzisiejszym. Zdzieraliśmy na niej gardło na każdej imprezie z gitarą Adriana.
s1

s2

s3

s4

s5

s6

s7

s8

s9

s10

s11

s12

s13