Miesięczne archiwum: Listopad 2016

Napociłam się dzisiaj. Terrarium miało być pod korzeń, ale będzie pod wnękę w ścianie. Agama jest młoda, takie wystarczy wg tego co poczytałam tylko niskie jest, ale jak zacznie rosnąć będzie mieć otwór w suficie i rozbuduje domek dostawiając ściankę szklaną i będzie mieć dodatkowe 1,5 m przestrzeni do sufitu, tam poukładam jej „zabawki”. A co jeszcze muszę zrobić? Podmienić korzeń na gałąź, nie mata grzewcza, a jednak promiennik, a już się cieszyłam że będzie mieć ogrzewanie podłogowe:D, zakupić podkład kokosowy, i lampę UVB najlepiej ze sterownikiem automatycznym (w związku z chronicznym roztargnieniem), generator pary:D, zrobić wentylację:))),
roślinki, świerszcze i szarańcze mam już obgadaną, będę mieć świeże, pan w sklepie mrugając dziwnie wskazał mi coś na kształt lodówki zabunkrowane w ciemnym kącie sklepu:) I po jakiego.. no dobra. Nie odpuszczę:) Aaa… te jej machanie łapką, to odruch obronny:D, ale to nic, bo gorsze jest to, że jak poczytałam o warunkach jakie potrzebuje, to jak biedna jeszcze trochę posiedzi w tym zoologicznym, to „siądzie jej na psychikę”. Trzeba ją ratować.
Szafkę znalazłam. Walczyłam z nią wczoraj w nocy, i dziś rano. Przywiozłam kamień na wyspę, od razu zrobi się kryjówka, nad wyspą będzie lampa, potem strefa roślinek, i woda. Tu będzie mroczniej. Szafka zawiśnie na ścianie. Pozbyłam się tego wstrętnego lakieru palnikiem, na 3 serie naprzemiennie ze szlifowaniem. Tak wygląda potraktowana ogniem. Kamienia miałam od groma jakiś próbek, wybrałam wg mnie najodpowiedniejsze,trzeba było tylko przyciąć. Na wyspie muszę jakieś ryflowanie wydziergać, co by agama się nie wyrżnęła. Skleić wyspę i wyciąć otwór na basen:D i to wieko ściągane, na przyszłość. Szyby wymienię później, bo nie wyglądają za ciekawie, ale teraz są większe priorytety 😉
No dobra już będę poważna. A propo bycia poważnym! Zacznę od zdjęcia z tablicy, w szkole moich dzieci:D Wisi sobie jakiś czas i tak korciło mnie żeby wreszcie je cyknąć:D Przepraszam że nie ukrywam tych pozostawionych twarzy, jeśli uraziłam czyjeś uczucia dokumentując tą oto fotografię, usunę niezwłocznie.
Na koniec wrzucam jeszcze ten przystanek, o którym pisałam ostatnio. I piosenkę, tak sentymentalnie, w związku z dniem dzisiejszym. Zdzieraliśmy na niej gardło na każdej imprezie z gitarą Adriana.
s1

s2

s3

s4

s5

s6

s7

s8

s9

s10

s11

s12

s13

Że też na to nie wpadłam:D.Taki „płaski” był ten obraz:)


Wraz ze zmianą statutów sołectw w tym roku zmieniły się kompetencje radnego, właściwie ma służyć grzecznie sołtysowi, nie ma żadnej mocy decyzyjnej, rada sołecka jest pro forma. Dowiaduję się o tym post factum, że poszła pieczątka. Dotkliwie doświadczyłam, gdy próbowałam robić zebranie z mieszkańcami. Zaangażowanie ludzi to inna sprawa. Zamiast myśleć perspektywicznie, 10 tys klepnięto w pierwszej puli na załatanie dziury w tynku na świetlicy, niby demokratyczne, przegłosowano:(. Rękami i nogami prosiłam, żeby wziąć się za nowy obiekt, jeszcze bez działki, więc w sumie nie miałam argumentów:). Tynk zrobiono za 3 koła, za resztę postał przystanek, wstrętna buda.
-nie mogę na to patrzeć
-mamo ale przecież wszystkie są takie same, to czemu jest źle?
-czemu? Podoba ci się?
-nie
– jeśli jest takie samo i konsekwentnie pogrąża tylko przestrzeń, to czy to dobrze i tylko dlatego powinieneś się z tym pogodzić, przyjąć?
-(cisza)
Znalazłam korzeń do terrarium, tylko jeszcze muszę je jakoś skleić, czy mogę w sodzie kaustycznej pomoczyć ten korzeń i nic nie będzie później zwierzakowi? Jechaliśmy oglądać gekony, taki na prędce rzucony pomysł dzieci. Właściwie tylko obczaić jak to wygląda i czy będziemy w stanie się zaopiekować, może…, kiedyś… . Ja trochę sceptycznie, ale jak tylko zobaczyłam tego oto osobnika, cóż.. ta albo żadna(!). Kończą ogrzewanie i zaraz biorę się za łazienkę, warunki z energetyki już przyszły o zmianie zasilania i wymianę przyłącza, to prąd też już będzie na dniach. Będziemy mogli pojechać po naszą… agamę:) Gekony wydawały się nieco otępiałe, a ona, i tylko ta jedna, zachowywała się jak „pies ze schroniska”, co wbija w ciebie ten swój błagalny wzrok, drapała po szybie w naszym kierunku, tak zmiękło mi serce:D
a1

a3

Wybierałam kolor do kuchni, i wyszedł… niekolor. Ładny?:)))

a2

po edycji:
ot wyskoczyły mi z za zakrętu, najpierw gniady, za nim gonił biały, i tak przez chwile myślałam czy mam wszystko w porządku z głową przyglądając się scenie która wyświetlała się, jak to określić,… poklatkowo jakby ktoś wyrzucił co 3 zdjęcie. Tylko upewniłam się, że Pacior widziała to samo co ja. Jak tu nie kochać tego mojego zadupia. Uciekły ze stadniny, pojechałam poinformować. Z panem Wieśkiem jeździłam za nimi to w prawo, to w lewo, ot taka zabawa, bo pan Wiesiek się zbuntował i powiedział zdyszany, że latać za nimi nie będzie. Ludzie powychodzili z domów:D Może to jest sposób na włączenie guzika „zaktywować”.
k

Anabioza.

– Ty sama nie wiesz czego chcesz.
– Właśnie, że wiem, i w tym jest problem. Raz tylko doświadczyłam czegoś takiego. I o raz jeden za dużo. Poczucie bezpieczeństwa. Nie jest uporządkowanym życiem. Nie jest słodką rutyną. Przeciwnie(ja w takich sielankach się gubię). Ono potrafi „być”, niezależnie od wszystkich ch. zbiegów okoliczności, sytuacji. Ma taką siłę..tylko co jeśli bierze się z poczucia zaufania, tylko co jeśli to zaufanie pryśnie?
– Ufać wyłącznie sobie. Jak to się stało, że je odnalazłaś?
– No właśnie, tego nie potrafię sobie wyjaśnić, w żaden racjonalny sposób.
– A, że je straciłaś?
– Nie. Nadałam mu jedynie kolokwialnych znaczeń. Ale tylko przez chwilę, to ludzkie, nieprawdaż? Nie wiem skąd się wzięło, jego pojawienie zaprzecza wszelkim sytuacjom: przyczyna-skutek. Nie miało prawa się pojawić. Nie wtedy.
– A więc czego chcesz?
– By nie zniknęło.
– Czemu się tego obawiasz?
– Bo nie jest ugruntowane. Żadnych podstaw, żadnego uzasadnienia.
– A nie możesz ot tak tego przyjąć?
– Nie.

https://moderntapes.bandcamp.com/album/the-key-broke-off-in-the-lock

„chyba beżowy” to z palety kolorów:), „trele morele” również, z klientem doszliśmy do wniosku, że mamy do czynienia z „targniętą papają”. Bywa zabawnie. Tak. A propo kolorów.
My zamiast muszelek z trójmiasta przywieźliśmy pół worka na śmieci (takiego 60 l) wodorostów. Mokre gdzieniegdzie, śmierdzące, upchane w naszej jedynej walizce, któremu miejsca ustąpić musiało parę ciuchów. Wiezione pociągiem skutecznie odstraszały współpasażerów w wypełnionym po brzegi przedziale, to była nasza tajemnica ; ) Wyrozumiałe mam dzieci. Jechał z misją, miał stać się pergaminem. Zafarbowałam. Bez użycia rękawiczek (błąd). Chlapie śniegodeszczem na dworze(błąd2) nie mam gdzie wysuszyć. Ps.Robiliście transfer z pianki do golenia? O ile macie cierpliwość. Jeśli nie…nie pokazujcie tego pociechom, bo to uzależnia. Od tygodnia, zamiast domagać się rano śniadania pytają: Mamo…kupimy dziś piankę?. I jeszcze tak zahaczywszy o „piankę”, do pianki niskoprężnej też używa się rękawiczek. Może wbiję sobie to do głowy, przykaz: jak mantrę, przed snem. Na zajęciach z modelarstwa koleżanki ze studiów oburzały się jak prowadzący może mieć takie dłonie. Uwielbiam „takie” dłonie. U mężczyzn. Dłonie praktyka, którym żadna pasta bhp i 30 minutowe szorowanie szczotką nie sprosta. No taki mam fetysz, zdarza się, albo tylko upatruję bratniej duszy. Odcinam się kategorycznie od tych, na których opuszkach kwitną ogrody, takowe przejawiają inne cechy właściciela, i tych sterylnie chowanych.
(mi nie wypada, w rubryce płeć wpisuję „K”, czasem ubiorę szpilki, a to chyba obliguje, a więc: rękawiczki, rękawiczki, rękawiczki, r..). Ktoś wie jak pozbyć się tej pianki zostawiając jednak wierzchnią warstwę naskórka? Czytamy instrukcję jak nie używaliśmy wcześniej, nie pomijamy zalecenia użycia rękawic: traktując jako mało istotne, bo przecież lubimy babrać się w różnych substancjach. A jak wypadnie rurka..Jutro może zaprzyjaźnię się z tym pistoletem, dziś mnie nie przekonał, ani ceną, ani tym, że mimo nie używania, muszę go co jakiś czas czyścikiem potraktować i tym że nie jest tak zrobiony, że jak przyjdzie mi ochota to sobie zmienię puszkę bez szkody zawartości tego co w niej jest, np jakąś przejściówką czy czymś, choć może takie pistoleciki są w sprzedaży, nie dociekałam.

m1

m1a

m2

m3

m4

O i dziś przeczytałam coś co zmieniło moje pewne zapatrywania 😀 z naciskiem jednak na tą pierwszą część opracowania 😉
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10056

arabeska emocjonalna…

…zasłyszane w audycji radiowej:D, tak próbuję przełożyć to sformułowanie od kilku dni do jakiegoś stanu emocjonalnego:)) bezskutecznie. Z okazji Wszystkich Świętych, choć powinno być to w Zaduszki, zrobiłam dzieciom objazdówkę po wioskach zaczynając od praktycznie wymarłej Bartoszówki. Ze wszystkich gospodarstw zostały 3 zamieszkałe. Reszta.. Cóż. Najpiękniejsze są te siedliska wśród pól. Aż proszą się o przygarnięcie. Rozochoczeni towarzysze wyprawy niezmordowani w boju, bo dostaliśmy ochrzan przy 2 domostwach:D za fotografowanie telefonem, zaciągneli mnie znów do Ubocza, na ruiny pałacyku, o którym zapomniał sam konserwator, a o którym dowiedziałam się od pewnego pasjonata, bo jako tubylec nie wiedziałam, co mam pod samym nosem.
Za duszki z duszkami najlepiej rozmawia się po zmroku. Także pora i odwiedzić cmentarz. Jak byliśmy rano poraziło mnie, i o dziwo dzieci moje również, takie zjawisko, siedzą smutni ludzie na ławeczkach cmentarnych obsługując telefony na co trzeciej owej ławeczce, w wielkim skupieniu, zamyśleniu. Tudzież zdarzał się i pozytywny „obraz”: tablet i rodzinne wspominki ze zdjęciami zmarłych, czy rodzi się nowa tradycja?:))
Upstrokaciłam trochę te zdjęcia, żeby.., nie wiem czemu, żeby może jednak ktoś zwrócił na te budynki uwagę, dawno już przestały żyć. Ich usytuowanie, wnętrza jakie tworzą te w zabudowie zagrodowej, ta wszechobecna cisza paraliżuje za każdym razem gdy przekraczam granice działki, blokuje, ale tylko na chwilę, chce się dotknąć ścian, poczuć zapach, podnieść te zmruszałe belki, posłuchać jak skrzypi podłoga, wpuścić powietrze przez okno. Tak, dziś był dobry dzień na taką wycieczkę. Wrzucam parę zdjęć. Traktuję to jako doświadczenie. Takie wstępne obadanie gruntu pod nogami pt. ” prawo własności”, jeszcze bez narzędzia zwanego ustawą. A dzieci? Dla nich było to jak wyzwanie, Pat i Szysz wyszukiwali obiekty.
sw10

sw9

sw8

sw7

sw6

sw5

sw4

sw3

sw2

sw1

po edycji:A tak a propos sformułowań, czy art deco można odnieść do kwestii osobniczych? Czy sporadyczne zachłyśnięcie się kimś na klarownym życiorysie może „tym” być, czy inaczej, nie relacja, a sama postać jest taką skazą? To pytanie do twórcy teorii. I jeszcze jedno. Co takiego jest w tym braku harmonii i kiedy to faktycznie zakrawa na kicz. Pytania których nigdy nie zadam.