K.-tor też człowiek

Karta Wenecka i 38 stron uzasadnienia odniosło skutek, zaopiniowane pozytywnie. Dostałam jeszcze ciepłą, do rąk własnych.

Piątek:
Taki.. kolejny absurd:
Geodezje przenieśli do innego budynku.
-Chciałam 4 mapy.
-Będą we wtorek.
-?
-W poprzednim budynku było od ręki, tylko kasa urządzona była w b. spółdzielczym -powiedziałam patrząc na terminal leżący na stoliku obok.
-Tak. Teraz pani wypełnia wniosek, zostawia w sekretariacie piętro wyżej.
-A nie może być w poniedziałek do odbioru?
-Nie obiecuję. Nie wiem, o której listonosz przyniesie wniosek? Jak popołudniu to już nie zdążę zrobić.
-Listonosz (uśmiechnęłam się myśląc, że to był kiepski żart pani urzędniczki)? Przecież zostawiam go piętro wyżej.
To nie był żart. Jeszcze upewniłam się składając owy wniosek. Sekretariat nadaje wniosek pocztą, przychodzi listonosz, odbiera, zanosi na pocztę. Potem dostarcza do właściwego wydziału, który mieści się w tym samym budynku gdzie sekretariat, 16 stopni w jednym biegu schodów + w sumie jakieś 10 metrów dystansu do drzwi właściwych.