Aż nosiło żeby coś porobić, ze świadomością, że tynki..mnie wołają, zamurować co nieco muszę, wymurować trochę więcej, a elektryk siedział i siedział, i … no nie siedział ciężko pracował, pracowali właściwie 2 bite tygodnie:) dopiero dziś skończyli. Szwendając się z tą nie spożytą energią po garażu, z niemożnością patrzenia na płytki wszelakie armatury dekory faliste, przemalowałam 4 lampy, rozebrałam 2 taborety, znalazłam stare płyty z porozbieranych szaf, pomarnowałam trochę czasu, podkradłam córce trochę farby tablicowej do jej pokoju, ze strychu stare paski do spodni mamie.Tylko chwila. Zrobiłam tablice dla reszty kuzynostwa, bo moje już swoją miały podwórkową, a wiecznie kto przychodził grzązł przy niej. Tajemnica tkwi w pisakach kredowych. Tak. Dzieci w tych czasach nie lubią sobie brudzić rąk. Smutne:)) ja byłam zawsze ufajdana po łokcie.
*Koszt takiej jednej
9,90 pisak
0,50 gąbka
0,20/ kubeczek
ilość zużytej farby wyceniam na 8 zł, bo 0,7 l kosztuje ok 80 zł (za to Tikkurili można mieć teraz dowolny kolor z RAL)
+ śrubki
*Czas wykonania z myciem, schnięciem farby max 30 min.
t1

t2

t3

t4
t5