Miesięczne archiwum: Kwiecień 2016

Dom Samotnej Matki

b1a
Wracając do Pobiednej. Jesteście tu z okolicy, podjedźcie zamiast bezczynnie patrzeć się w sufit, każda poświęcona godzina jest więcej warta niż rzucanie na prawo i lewo słów poparcia. Pomijam żenujące subiektywne oceny anonimowych osób które są dowodem na to jak niski poziom empatii, czy chociażby kultury osobistej pobłyskuje w naszym kochanym społeczeństwie. Na szczęście jest grono ludzi z dobrym sercem: http://lwowecki.info/pl/3310/58/c/mieszkancy-lwowka-sl–wsparli-potrzebujacych.html . I nawet jeśli już mamy taki sposób bycia, że lubimy szufladkować, pochylmy się w stronę dzieci, które pomieszkują w braku poczucia gruntu pod nogami, pomóżmy „Im”, dzieci od niemalże noworodków po 13 lat, nie zliczyłam wszystkich, część nie wychodziła z obiektu, latało po dworze z 15ścioro.
Lista potrzeb placówki wymieniona została w ostatniej notce w linku pod wpisem.
Po rozmowie z dyrektorką wyszły inne problemy w bliższych mi dziedzinach:) Trzeba zająć się remontem i modernizacją.
O tyle ile wnętrza ruszyliśmy, o tyle ze stołówką mamy problem. Studenci WSH w ramach semestru zaprojektują pokoje, najbardziej funkcjonalne zostaną zrealizowane. Wykonawcą każdego pokoju będzie inna stolarnia z okolicy. Jest 11 pokoi. Czasem w jednym pokoju jest matka z 4 dzieci. Pokoje to zlepek mebli i materace jeden na drugim. Dzięki pomocy Pani doktor Agnieszki Włostowskiej z mojej niegdysiejszej uczelni, która zgodziła się na udział w przedsięwzięciu jako koordynator tej części te pokoje mają szanse być bardziej funkcjonalne i przyjemne w odbiorze estetycznym.
Stołówka wymaga przedstawienia projektu koncepcyjnego zgodnie ze standardami. Sponsorzy którzy robili dach deklarowali że mogą ewentualnie pomyśleć o wnętrzu i trochę o elewacji. Oczekują jednak przedstawienia pełnego kosztorysu. Pisałam na politechniki i do znajomych architektów. Wszyscy zarobieni po uszy. Jak napisałam że obiekt jest niewielki i że jest idealny do zdobywania praktyki (bo potrzebna jest tylko koncepcja) oraz konfrontacji pomysłów z budżetem usłyszałam, że to nie realne, bo studenci to lenie, a nikomu nie chce się ich sprawdzać, mój promotor napisał, że ostatnio student powiedział, że nie zrobił prezentacji bo wypadły mu święta wielkiej nocy:D. Także apeluję tutaj, jeśli nikt się nie znajdzie będę musiała sama, ale nie mam doświadczenia, nawet nikomu bym głowy nie zawracała, technologie kuchni, sanepidy, rzeczoznawców i stołówkę mogę ogarnąć. Jakby ktoś był skory z kosztorysem, elewacjami drenażami proszę napisać.
Obiekt jest wolno stojącym budynkiem, ma wymieniony dach, przydałby się taras lub ogród zimowy, albo nawet łącznik budynków, remont sali konsumpcyjnej i nowa technologia kuchni, część kwasiaków jest. Projekt elewacji, schodów, bo nie spełniają norm oraz drenaż. To ma być tylko do wglądu sponsorów, którzy na podstawie tego postarają się o zezwolenia itd.
b2a

b3a

b4a
Sad żyje!!!:)) poza częścią jednego krzewu porzeczki, pare badylów zmarzło, czekać trzeba aż wypełni się ludźmi:) Teraz w maju wreszcie robimy te ścieżki i skwerki bo pogoda się z nami droczy. A i hotel dla zapylających i galerię zewnętrzną wśród drzewek;)
b5a
Widziałam:)) widziałam wewnątrz mój obiekt westchnień i jeszcze bardziej się zakochałam. Wczoraj jak wracałam z dziećmi z miasta pierwszy raz widziałam drzwi otwarte. Myk, wjechałam na wariata na parking. Podejrzałam zanim trzaśnięto mi drzwiami przed nosem. Nie wiem co tam robią, że tak bardzo strzeżone są te wnętrza, widziałam odsłonięty strop łukowy z cegły wylane na nowo posadzki betonowe, piękna otwarta przestrzeń granitowo stalowe słupy i pomiędzy nimi poustawiane auta.
Ogólnie rzecz biorąc, dość zrozumiałe, co jakaś wścibska lala węszy po czyjejś własności;)
b6a
„Na sprzedaż”, ukryty przy stacji kolejowej w Gryfowie. Za płotem GOK, córka poleciała na taniec nowoczesny, mają występ na scenie w Kwisonalia. Oj jak korciło przeskoczyć ogrodzenie. Telefonem łapałam klatka po klatce, po centymetrze.
-Podoba się Pani?
-Owszem.
-Wyceniałam. Rzeczoznawca z Jeleniej Góry, 300 tys.
-Dzwoniłam na ten numer, nikt nie odbierał.
-Może spałam.
-Jak jest ogrzewany?Pokoje?
-8 pokoi, centralne. Wie Pani to nie jest zwykły dom. Jest w nim energia. Przychodzą do mnie duchy.
-Proszę wybaczyć moją minę, jestem sceptyczna, nie wierzę, ale nie neguję.
-Nie szkodzi. Nikt nie wierzy.
-Patrzyłam na Panią przez okno. Dobrze wiem co Pani siedzi w głowie.
-Tak?:) A co takiego?
-Pani szuka.
-Nie, to tylko ciekawość, nie chcę go kupić, nie stać mnie, ale to prawda bardzo mi się podoba, i jego usytuowanie, i działka.
-Nie mówię o tym. Wierzy Pani w przeznaczenie?
-Mówiłam że nie wierzę, w nic nie wierzę( tylko „w tu i teraz” ale utknęło mi w gardle) . A na pewno nie w przeznaczenie. Może ewentualnie w przyciąganie pierwiastków.
-Nie wie Pani co w stanie jest znieść człowiek. Mieszkałam po lasach jak miałam 6 lat. Z pod Rzeszowa jestem.
-co Panią tu przywiało?
-Nie będę się rozwodzić, bo Pani nie wierzy:)
-może zacznę:)
W ciągu 30 minut poznałam historię starszej Pani po 80ce. Słuchałam, lubię słuchać „barwnych” historii. Ile w nich prawdy:) po co komu to wiedzieć. Fascynujące jest jak obrazotwórcze potrafią one być. Doświadczając ludzi, można sobie uświadomić jak mało się jeszcze wie o ich naturze. Nie przytoczę tej opowieści:) To będzie mój skarb. Dowiedziałam się o tej Pani ciut więcej. Ponoć gnębi księży w parafii. A dom? Tak, faktycznie bije z niego jakaś dziwna energia;)
Dygresja: tak sentumentalnie. Moja babcia: robiła kogiel mogiel, jedliśmy wszyscy jedną łyżeczką, męczyła mnie tabliczką mnożenia pod gruszą, była mądrą kobietą. Zachorowała. Zanim stała się rośliną, snuła. Jedną historie zapamiętałam. Była tak bzdurna i nieprawdziwa. Byłam wtedy zła na babcie. Zła, tak to dobre określenie, bo ona wierzyła w to co mówi, ona to widziała w swojej głowie. Byłam dzieckiem, coraz rzadziej odwiedzałam babcie. Złość mi przeszła dość szybko. Tak od tamtej pory chyba lubię słuchać.

b7a
Czy mówiłam już że nie wyobrażamy sobie życia w mieście:)))

A tu coś na obudzenie:

przyjemnych doznań i masy energii do działań wszelakich.

Pobiedna

Nie życzę nikomu znaleźć się w takiej sytuacji, gdzie nie ma się nikogo na tym świecie, gdzie będąc w bagnie w końcu znajdzie się w sobie tyle siły by z tego bagna wyjść, tylko nie ma się gdzie podziać, nie ma mamusi czy tatusia którzy podetrą nosek i staną murem za swoim dzieckiem. I nie ważne czy jest to kobieta, czy mężczyzna. Są takie sytuacje, są takie schematy… Są ale życie zależy od nas. Nie będę tu używać kolokwializmów, bo historii jest tyle ile ludzi. Jeśli jednak życie przewróci się do góry nogami to taka placówka jak dom dla samotnej matki, która niesie pomoc kobietom w trudnej sytuacji życiowej jest czasem ostatnią deską ratunku, kiedy muszą uciekać przed przemocą domową, przed ciągłym słuchaniem, jaką to jest się szmatą i nieudacznikiem. Placówka pomaga kobietom, a ośrodki dla mężczyzn? Nie? Bo niby są silniejsi od kobiet. Nie są. Ale to temat na inną notkę. Dlaczego dla kobiet? Dzieci zostają przy matce, tak to zwykle bywa. To właśnie dzieci najbardziej cierpią na tym co dzieje się w świecie dorosłych. Kobiety które trafiły do ośrodka miały trudne życie. A jak czyta się komentarze tego typu krew się gotuje. Jakim tępym trzeba być stworzeniem by napisać coś takiego.
Dobrej nocy wszystkim.
http://www.jelonka.com/news,single,init,article,62655