Przyjechałam na jeżyny :)

Osiem lat Kicior nie była na urlopie, może kiedyś uda mi się udać na coś takiego. Teraz też Trójmiasto liznęłam mimochodem, stocznię tylko z pociągu, ale to nic bo zaraz tam wracam. Troszkę się wyksiężniczkowałam po pałacowych sypialniach:) Tego też nie praktykowałam, a powiem że to całkiem przyjemne;) Morze zahaczyłam tylko przez przypadek, nie przepadam zbytnio, wole moje góry, ale w takiej formie było znośne. Tak jeżdżąc od Gdańska po Puck, zatrzymam się przy Rumi, bo śni mi się po powrocie, a że mam obsesje na punkcie osiedlowych układanek, miałam ochotę pomęczyć ludzi na ulicy, bo naprawdę nie wierzyłam własnym oczom, czy tak naprawdę da się żyć, za jakie grzechy. No niby wiem już z czego to wynika, ciągle mam jednak klatka po klatce widok na rozlaną (żeby nie mówić brzydko) zabudowę jednorodzinną bez jakiegokolwiek składu logicznej układanki, bez centrum, plątanina ulic kostkowych, deweloperskich, dworkowych i bóg wie jakich, mkw na mkw, okno w okno, drzwi w drzwi, płot w płot, ulica po ulicy, bez oddechu dla przestrzeni. Nie ma tu nic co mogło by mnie zatrzymać poza fenomenem ludzi którzy to znoszą. Już nawet Zgorzelec wydaje mi się „ładnym” miastem. Później było tylko lepiej. Co zrobili włodarze z biednymi mieszkańcami.
Dobra ten widok tak szybko nie zniknie mi z głowy, zresztą czas wrócić do prozy dnia codziennego.

m1

m2

m3

m4

m5

m6

Tak przeglądając na prędce zdjęcia, ciekawe czy to decyzja:
A dewelopera
B projektanta
C wypracowany kompromis:):D
m7