Miesięczne archiwum: Sierpień 2015

Casting na sąsiada

Z takiej górki
d1

Taka ruderka
d2

Tyle od rzeki
d3

… o takiej rzeki (woda cieplejsza niż w morzu;))
d4

To co, koniec lata. Jutro trzeba robić kanapki do szkoły.
Ps. Dom sprzedaje sąsiad, bardziej dla działki warto przemyśleć, 150 tys. pewnie można stargować. Z widokiem na stodołę;)
Górka idealna do robienia skoczni ze śniegu i zasuwania na workach, gratis siniaki od zamarzniętych kretowisk, to zimą, latem na rowerze, my mieliśmy jeszcze gratis zupę fasolową od sąsiadki, za którą oberwało się po tyłku. Raj dla dzieci. Działka niezalewowa, dom coś tam był remontowany i drenaż, i okna, komin, choć o ile kocham stare i „piękne”, zmiotła bym go. Straszne co mówię? Prawdę jedynie;)
Na nowego sąsiada stodoły najwyżej punktowane rodziny z dziećmi, 3 kotami, 4 psami i rybką:)

d5

Przyjechałam na jeżyny :)

Osiem lat Kicior nie była na urlopie, może kiedyś uda mi się udać na coś takiego. Teraz też Trójmiasto liznęłam mimochodem, stocznię tylko z pociągu, ale to nic bo zaraz tam wracam. Troszkę się wyksiężniczkowałam po pałacowych sypialniach:) Tego też nie praktykowałam, a powiem że to całkiem przyjemne;) Morze zahaczyłam tylko przez przypadek, nie przepadam zbytnio, wole moje góry, ale w takiej formie było znośne. Tak jeżdżąc od Gdańska po Puck, zatrzymam się przy Rumi, bo śni mi się po powrocie, a że mam obsesje na punkcie osiedlowych układanek, miałam ochotę pomęczyć ludzi na ulicy, bo naprawdę nie wierzyłam własnym oczom, czy tak naprawdę da się żyć, za jakie grzechy. No niby wiem już z czego to wynika, ciągle mam jednak klatka po klatce widok na rozlaną (żeby nie mówić brzydko) zabudowę jednorodzinną bez jakiegokolwiek składu logicznej układanki, bez centrum, plątanina ulic kostkowych, deweloperskich, dworkowych i bóg wie jakich, mkw na mkw, okno w okno, drzwi w drzwi, płot w płot, ulica po ulicy, bez oddechu dla przestrzeni. Nie ma tu nic co mogło by mnie zatrzymać poza fenomenem ludzi którzy to znoszą. Już nawet Zgorzelec wydaje mi się „ładnym” miastem. Później było tylko lepiej. Co zrobili włodarze z biednymi mieszkańcami.
Dobra ten widok tak szybko nie zniknie mi z głowy, zresztą czas wrócić do prozy dnia codziennego.

m1

m2

m3

m4

m5

m6

Tak przeglądając na prędce zdjęcia, ciekawe czy to decyzja:
A dewelopera
B projektanta
C wypracowany kompromis:):D
m7

Od punktu do punktu

Stopy grzęzną w mokrej trawie, kostnieją, lato zaczyna się dopiero od 8:30:) Pastwiłam się nad młodymi, bo mieszczuchy nie wiedziały co to wieś. Pokazałam im trochę mojego dzieciństwa. Bały się odkrywać świat. Teraz chcą więcej, jak dobrze.
https://www.youtube.com/watch?v=Lm9BRo6U_ZI
wp2
Jak wygląda wasz dzień powszedni? Pytam bo ponoć taki właśnie dzień definiuje nasze życie, w ogólnym rozrachunku, taki właśnie dzień wpiszą w nekrologu, nikt nie będzie was pamiętał w inny sposób, „straszyli” w jakimś nocnym słuchowisku radia wrocław, a palce przykleiły się do kierownicy, nie dało się przełączyć audycji 😉 Za czym gonicie? Komfortowe wydaje się przeświadczenie o posiadanym czasie. Macie go? Gratuluję

(dygresja)Tak zostałam potraktowana i zastanawiam się na co jestem zła. Nigdy więcej Kicior.
https://www.youtube.com/watch?v=htKfatvZApM

Mamy kotka, nie licząc tych w głowach. Zaraz będziemy mieć kolejnego. Kot przyzwyczaja się do miejsca. Niedobrze. Szurnięty, lubi spać na głowie Kiciora i w torbie od laptopa:)Szymek zrobił ładne zdjęcia, mama wyfotoszopowała kontrastem i nakładkami, choć miałam nie wrzucać nigdy więcej w sieć fotek rodzinnych. Tu nie wyglądam na zimną zołzę bez serca, bo ponoć taka się stałam więc z drogi uciekać kto może, zdjęcie to tylko pozory, obraz jako środek kreacji, nie zdjęcie odtwórcze, żyjemy w kulturze obrazkowej, odbieramy obrazy, całe masy obrazów, bez krytycznego spojrzenia, punkt po punkcie piksel po pikselu, z szybkim osądem, nie mamy czasu na myślenie, dajemy się manipulować, zapominamy o doświadczaniu dotykaniu życia o podejmowaniu próby modelowania go, pilnuję teraz żeby moje dzieci nie zapętliły się o ile córka jest odporna o tyle syna muszę chronić, wyrośnie? Wyrośnie.
my

Znaleziska

Bobry wróciły na Seszele:) i budują kolejną tamę, jeszcze miesiąc temu ich nie było, paręnaście metrów dalej miały swoje jamy i ogołociły brzegi, mamy ich wysyp w dolinie rzeki Kwisy najwięcej koło jeziora, pojemne na tyle że mieszczą nieuważnych wędkarzy:) Ludzie też tu budowali pod mostem ale im nie wyszło;) Po drugiej stronie rzeki jak to mówią obóz pracy, w którym zagnieździli się na wizę tymczasową ludzie z mega pozytywną energią. Sadu powstały dwa projekty, teraz robi się stronka. Jedna koncepcja zakłada zagładę totalną i nasadzenia nowe, druga ratuje te drzewa, które się tylko da jeszcze jakoś wyprowadzić, choć nie było łatwo to ubrać w logiczną całość, czerwone zimowe kilka sztuk i 2 antonówki oraz jedna śliwa i to wszystko niestety. Zebranie z mieszkańcami już tuż tuż. Biały krzyżyk ratuje drzewko:) Przyjemnie się kreśli takie znaczki, w przyszłym tygodniu wkraczają pilarze.
s2

s1

s4

s3

s5

s6

s7