Miesięczne archiwum: Sierpień 2013

A w tle Wszystkie odloty Cheyenne’a

Gdy niektórzy robią karierę w teatrze, inni zasuwają łopatą i czym tylko mogą to tu, to tam i siam też się zdarza. Nieee, nie zamieniłabym tego na plażę:)(no na góry ewentualnie). Równoważenie zasiedziałych za biurkiem flaków mięśniowych idzie całkiem nieźle, nawet dłonie zrzuciły skórę dwukrotnie.

Jeśli chodzi o stodołę, zamieszkało tam jakieś nieboże stworzenie i straszyło gdy bawiłam się szlamem. Stodoła ostatni raz pełnić będzie pierwotną funkcję i z tej okazji zapyziały uroczo jej oczyska (już na zimę). Nie znalazłam jeszcze 4 pokrywki na studzienkę, muszę jeszcze pomalować, recyklingowe prowizorki do czasu budowy (tylko nie nabijać mi się).

Co by tu jeszcze…, aaa, tak. Ktoś chętny?, najlepiej osoba ( lub rodzina) która nie myśli stereotypowo, nie zaśmieci tego pięknego widoku katalogowcem, nie zagniecie walorów tej części wsi która jeszcze nie jest skażona całym gównem wielospadodachów i innych gargamelowatych. Osoby która doceni usytuowanie. Działka jest na sprzedaż, 13 arów, 1/15 całości traktowanej z oddechem przestrzennym, i jako pierwsza z tej części przedłuża pierwotne zagospodarowanie wsi, a na tyle ważna że otwiera nową gałąź. Nie moje 🙁 (oj jakby było moje zrobiłabym kasting), kontakt ewent. podam w mailu, ewent. bo chętnie!:)) poznam preferencje estetyczne. Też nie w drugą stronę, żadnych ekscentrycznych dziwadeł (choć bywają urokliwe), bo działka nie jest odludna, współbracia to ceglane dwuspadowe laleczki, jestem gorsza od konserwatora zabytków…, a tak, nie mnie tu decydować://

Dostałam dotację w pełnej puli, prawie- warunkowo. Muszę ukończyć kurs w ciągu miesiąca, który też mi przyznano:)) Zaczynam 4 września. Trzymajcie kciuki bo egzamin będę mieć tuż przed październikiem. Jaki kurs? Na tiga.

b1

b2

b4

b7

b17

b8

b9

b10

b11

b12

b13

b14

b15

b16

29-30, dwie i pół godziny

A Paciorek śpiewa mamusi kap kap płyną łzy łez kałuża…:))) Nie ma się z czego cieszyć, woda na Wieży też nie tak okrutna jak w Olszynie i Leśnej. Dwa potoki (nie, nie przesadzam) zeszły z lawiną błota po garażu Kiciora i kotłowni (tych w planach, oh jak dobrze) zapętlając budynek. Woda nie płynęła rowem, a skarpą bo ponoć jak pogłębiali rowy zrobili wodzie pod górkę.
To zdjęcia szkód. Mokrego szlamu nie wybieram bo suchy o niebo przyjemniej łopatą zbierać (za dobrze wiem coś o tym) a mogę sobie na to pozwolić bo jeszcze nie mieszkam tararara:)) Pierwszy raz od 3 lat ucieszyłam się z tego powodu, a dlatego, że jeszcze nie ma tam pieca, że jednak odpuściłam teraz z utwardzeniem tej zjazdówki, że jeszcze nie wstawiłam bramy garażowej, itd.. Wichura ino dwie dachówki mi strąciła i gąsiorek, ja kocham ten daszek, i gdyby nie to że muszę konstrukcję zaimpregnować powciskać na nią folie i takie tam inne ‚pierdoły’ to wcale nie upierałabym się na ten rąbek, zostawiłabym grafitowe cudo (przekładanie odpada). 3 metrowa studzienka zasypana błotem, gliną i żwirkiem drenażowym, ale… już udrożniona, wczoraj poddałam się po 1 metrze wygrzebywania, a jako że Kicia nie lubi nikogo o pomoc prosić, poprosiła w ‚moim imieniu’ mama i z odsieczą przyszedł taki mój autorytet od gówniarza, pracoholik, stąd mam słabość do pracoholików, zrobił dla mnie odpowiednio wyprofilowaną łyżkę i uratował cały system odwodnienia, a i on go kiedyś wymyślił (piwnica to epizod choć pewnie będzie się powtarzał i są 2 wyjścia jedno racjonalne drugie mniej i jeszcze jedno nie legalne;)) Dzielnie pomagały mi dzieci zasypując taką jedną rurę, w pełnym skupieniu, w milczeniu analizując sytuację, próbując zrozumieć. Rów nie ten powiatowy:)jedynie gminny udrożniłam. Stodołowe jabłka obrodziły.
Grzegorzu specjalnie dla pana zaczynam od basenu.

pow1

pow2

pow3

pow4

pow5

pow6

pow7

pow8

pow9

pow10

pow11

pow14

pow13

pow15

pow16

pow17