Odcinek pod tytułem ‚woda II’

Powtórka, tym razem bez strażaków.
Nie…, drenaż działa, musiałam sprawdzić skoro wątpliwość została zasiana. A więc, ma się dobrze. Woda zasuwa rurą, wygrzebałam wypust drenu do rowu melioracyjnego z szuwarów, sprawdziłam studzienki, i… mam wciąż nie rozwiązany problem, może nie tyle rozwiązany bo rozwiązywać go będę jak znajdę przyczynę. Nikt nie mówił że będzie słodko i przyjemnie. To nic.
Rozdziewiczyłam pompę, jej wydajność przy tej ilości wody, hym, policzmy, czas mycia auta = 15 cm na stopniu = jakoś 4,5 m sześciennego = 4500 l wody.
Niespodzianka, Stodoła stała się na chwilę stolarnią na parterze, to też nic.
W sobotę ostatni raz w szkole, kolejny raz we wrześniu (plener). W niedzielę do walki z tym wybujałym dziadostwem, co od ostatniego pryskania, tam, gdzie nie prysnęłam, wyższe ode mnie urosło.
..a i pewien jegomość zeżarł połowę marchewek nim obrosły w masę.
A w ogóle to tam jest pięknie;)
p1

p2

p10

p3

p4

p5

p6

p7

p8

p9

  • Tupaja

    Ech, nas też zalewa- i woda, i krew…;)
    pozdrawiam