W gruncie rzeczy

Woda, żywioł mój ulubiony. A tu, dobiera się do mojej stodoły. Niedobra. Drżą mi dłonie za każdym razem kiedy wchodzę po tych skrzypiących schodach sprawdzić plombę, którą założyłam na pęknięciu budynku jeszcze latem…

Wysadziło posadzkę. Nową pompę wożę w bagażniku, czeka na plusowe temperatury. Jakiś czas temu liczyłam, że uda mi się wymurować studzienkę na święta. Już po i bardzo trudno będzie mi zorganizować czas, żeby to zrobić. Nawet jak już rekordowo dobije do tych 6 na plusie.

PS. Lekarstwo na drżące dłonie:) kilometr pręta nagwintowanego na końcach odcinków plus nakrętki, plus osoba która (przy)trzymałaby drugi koniec. I mogłabym spać spokojnie.

A ostatnie zdjęcie, ojciec mój namalował dla złodziei pomp, którzy nożem tną kabel pod napięciem, żeby się zastanowili dwa razy 😉

p1

p2

p3

p4

p5

p6

p7

p8

p9

p10