A w górach śnieg

Ku przestrodze: przypominam o istnieniu kremu z filtrem. Kicior zapomniała i teraz bez maślanki nie podchodzić do mojego tylnego korpusu.

Studzienek wczoraj nie robiłam, bo muszę zrobić nie jedną, a wszystkie, czyli 4 techniczne i jedną głębinową. Wpadłam jedną nogą w rozsączającą i zbierającą nadmiar od głębinowej, bo zapomniałam o jej istnieniu. Skończyło się więc na czyszczeniu studzienek ze szczurów i innych nieżyjątek.

Załatwione pokrzywy. Wszystkie 3 centymetrowe cholerstwa opryskałam, nie jadam swoich wrogów:). Jeżyny wypalone, bo tego dziadostwa niczym nie dało się ruszyć. Stodoła bogatsza o 3 orzechy, vis-à-vis okien i tarasu. Mam plan (jak zwykle) jak podrosną, o ile zadomowią się na tej gliniastej glebie, zrobić z nich taraso-siedzisko, zadaszone liśćmi, kontynuacja tego wyłożonego cegłą. Aaa i Patka ma swoje marchewkowe pole:) Nieduże, raptem 2 na 2. Marcheweczka otoczona nornicami i leśnymi zwierzami, nie ogrodzona. Tu liczy się prawo dżungli, tylko najsilniejsze doczekają się zupy;)

Stodoła puszcza do Was zalotne słoneczne oczko, trzepocze rzęsami. W przed majówkowy tydzień znów do niej jadę.

Plan:

  1. Studzienki. To już będzie poważna budowa, zwłaszcza jeśli chodzi o kołnierz głębinowej. Ja chcę porządnie wymurować, a współposiadacz się upiera przy prowizorkach, ale ja się nie dam:)
  2. Taczka i wszelkie kamole. W tym kilka pokaźnych bazaltów oraz cegły które wygrabiłam wczoraj na podjazd i ‚murek’ oporowy.
  3. Odchwaszczanie. Drugie podejście. Tyle starczy.

a1

a2

a3

a4

I muzyczka, przyjemności czerpania z kończącego się tygodnia, a zaczynającej się pory letniej. Pozdrawiam.

  • Piotr

    Fajny kawałek 🙂