Migawka ze stodoły

Zdjęcie z wczoraj. Woda w locie zamarza, włosy pokrywają się szronem po 20-stu minutach.

Ja wyposażyłam się w kolejną porcję randapu. Do zastosowania kiedy tylko drugi (a może i trzeci) śnieg stopnieje. A pamiętam jak nie raz na wielkanocny poniedziałek kąpałam się w stawach, nie koniecznie z własnej woli (pozdrowienia dla chłopców z sąsiedztwa:) ).

Dalej, zrobiłam sobie już projekt wędzarni. Mała na 2 „kondygnacje”:) Pierwsza to półka, druga 4 druty. I wymyśliłam jak zabetonować pompę, żeby żadne bydle mi jej znów nie ukradło. Operacja ściśle tajna, poza internet nie wyjdzie. W piwnicy mam 10 cm wody, a właściwie teraz jest tam lodowisko:). Konieczności pompy nie wyeliminuje mi drenaż strony południowej budynku, trzeba nauczyć się z nią żyć.

stod