Miesięczne archiwum: Marzec 2013

Tarbud 2013

W drodze pomyślałam, że jak tylko znajdę jakieś nowości zaraz je tu poopisuję, ale nowości jak na lekarstwo, a raczej nowości w ofercie danych marek, a nie w rozumieniu nowości branżowych.

Na zdjęciu tylko tyle (poza opasłymi tomiskami katalogów i ulotek) ile udało mi się wyrwać wystawcom. Alternatywy dwie. Pianka zamiast płyt G-K do suchej zabudowy. Druga to mata, alternatywa dla folii w płynie. Wychodzi drożej, ale kładzie się tam gdzie ważny jest czas, a czasem tak bywa. Mam jeszcze 2 rodzaje „zacisków” dla glazurników – do grzybków potrzebny dodatkowy pistolet. Była firma od zabudowy balkonów, która mnie pogoniła jak się dowiedziała, że nie mam balkonu, ponieważ oni tu są tylko po to by zebrać zamówienia:).

A teraz o poważnych rzeczach, cała przekrojówka do eko budowania, okna i pcv z aluminiowymi nakładkami, i te drewniano-aluminiowe, i drzwi wypchane po brzegi pianką, uzbrojone w uszczelki. O ile przyjemniej oglądać to wszystko na żywo. I dalej, keramzytowe prefabrykaty domków albo płyty 3-warstwowe 10-25 cm, blacha płaska na dach z warstwą wyciszenia:) 70 zł m kw. Gabiony z przęseł ogrodzeniowych, stawy kąpielowe zamiast basenów, itd. Pięć stanowisk z pianką natryskową, z tym jedno szczególne:) (a pamiętam te czasy kiedy to, wspomniawszy te parę lat temu czym chcę dach ocieplić każdy pukał się w czoło). Na owym stoisku była także żywica na szczeliny, pęknięcia. Ciekawa jestem czy mogę jej użyć zamiast klamrowania jakie zalecił mi mój ulubiony architekt w projekcie. To chyba wymaga konsultacji z kierownikiem budowy:) Kiedyś widziałam jak żywicą pokrywają całe płaszczyzny ścian, lub najbardziej narażone na pęknięcia miejsca, tam gdzie występują trzęsienia ziemi. Przeprowadzali symulacje, także zabezpieczenia i aplikowano w pęknięciach już uszkodzonych zabudowań, a dopiero na targach mnie olśniło.

A co mnie jeszcze zaciekawiło na Tarbudzie:

  • Pewna firma z Czech od podłóg drewnianych, mająca w ofercie dechy warstwowo klejone 30×30 o wyglądzie parkietu przemysłowego kostki 10×10. Oj, jak ja go lubię. Tylko produkt na zamówienie i trzeba długo czekać, i tak naprawdę dopiero na targach badali polski rynek;
  • Były drzwi łazienkowe (oczywiście z pianką), ogólnie wewnętrzne bezościeżnicowe na wysokość w standardzie 260 cm z całkowicie dowolnym wykończeniem od płytek po fototapety;
  • Nie było… praktycznie nic z oświetlenia. Nie wiem dlaczego. Systemowe oświetlenie powoduje u mnie ślinotok.

Nie chce nikomu u mnie na blogu robić reklamy dlatego nie wymieniam nazw firm, ale jak kogoś coś zaciekawiło niech mi napisze na maila, przybliżę szczegóły.

targi

Migawka ze stodoły

Zdjęcie z wczoraj. Woda w locie zamarza, włosy pokrywają się szronem po 20-stu minutach.

Ja wyposażyłam się w kolejną porcję randapu. Do zastosowania kiedy tylko drugi (a może i trzeci) śnieg stopnieje. A pamiętam jak nie raz na wielkanocny poniedziałek kąpałam się w stawach, nie koniecznie z własnej woli (pozdrowienia dla chłopców z sąsiedztwa:) ).

Dalej, zrobiłam sobie już projekt wędzarni. Mała na 2 „kondygnacje”:) Pierwsza to półka, druga 4 druty. I wymyśliłam jak zabetonować pompę, żeby żadne bydle mi jej znów nie ukradło. Operacja ściśle tajna, poza internet nie wyjdzie. W piwnicy mam 10 cm wody, a właściwie teraz jest tam lodowisko:). Konieczności pompy nie wyeliminuje mi drenaż strony południowej budynku, trzeba nauczyć się z nią żyć.

stod

Była i zniknęła

Właściwie to zatynkowałam. Raz się nauczyłam i teraz hurtowo trzaskam;) Nie obyło się bez nerwów, gdyż ściankę co to stoi w miejscu drzwi trzeba było wyrównać z warstwą tynku. I tak na zmianę z siostrą zarzuciłyśmy tynk. Ale tynk ręczny, nie maszynowy (brrr, co za badziewie). Oj, nawyzywałam bogu ducha winną masę. Ale dziś po pierwsze: wyposażona w sprzęt – wiertareczka z prawdziwego zdarzenia, mieszadełko i ołówek, co to dojechał później. Po drugie: cudownie „uziarniony” tynk maszynowy. Masa przyjemności. Poważnie. To tak jak z pływaniem w jeziorze (na żabkę, bo tylko tak umiem). Ścianka schnie i z rozpędu zrobiłam nim też takie coś w sypialni i jeszcze inne coś na korytarzu. Wrzucę jak będzie dzienne światło, bo teraz nic nie widać.

Beton komórkowy

Ściankę (mini) zrobiłam, pierwszą. Na wylewce (mini), także pierwszej. Czego by tu jeszcze spróbować (w życiu)? Mała wprawka przed wiosną. Zrobię tą moją wymarzoną wędzarnię i może wezmę się wreszcie za ścianę w stodole.

PS. Proszę nie umieszczać nigdzie jako anty przykładu wykonania. Świadoma jestem swoich błędów:)) Trochę inaczej to wygląda jak człowiek czyta, ale jak już weźmie ten młotek… A, i już wiem jak ta siatka się nazywa, bo ilekroć tłumaczyłam sprzedawcom o co mi chodzi robili duże oczy. Ta siatka z blachy to rapica.

siatka

Lampa z paska, jak zaświeci będzie motyl;)

Przetwory. Kolejna lampa. Ile to już ich było? Ta jeszcze nie testowana z ledami, nie mam wolnej taśmy. Jak się jakaś napatoczy to wcisnę do środeczka. Zrobiona z paska plecionego. Skręciłam, skleiłam i wcześniej probóweczek kilka wsadziłam (takie jak panie w kwiaciarni do kompozycji wciskają).