Miesięczne archiwum: Luty 2013

Smutny taki post o dębie

Ścięli „mój” dąb :(

Jestem silną dziewczynką, ale kiedy okazuje się, że jednak jestem bezsilna, albo kiedy „coś” się dokonało, bez mojej wiedzy, świadomości, kiedy nie zdążyłam zrobić czegokolwiek, zareagować… Tak siedzę i podchlipuję sobie w tej chwili pisząc te słowa. A co się stało? Ścieli mi dąb. Nie mój, ale mój. Przyklejony do granicy mojej działki, przy gminnym rowie. Właśnie się dowiedziałam. A w czwartek dopiero tam będę, na miejscu osobistej tragedii. Jak bardzo nie znoszę stwierdzenia „w świetle prawa”. Nie potrzebuję więcej wrogów, więc nie będę pisać kto, co i jak:(

Ranczo z Lubomierza

Jakaś stodoła rzut beretem od tej z Wieży:) Jest „całkiem” jak moja. Na dodatek z pomysłem na biznes nawet, bo jakieś pokoje na agroturystykę chyba na górze. Dalej ode mnie są o kominy i dach:) Moją stodołę wyceniłam jak przyjmowałam w posiadanie do urzędu skarbowego na jakieś 20 razy mniej łącznie z arami. Karny kaktus za przyziemie i ciemne pokoje na poddaszu. Blacha chyba coś jak rukki, bo bez pełnego deskowania i membrany (dekarze zwiali?). Ranczo.

Dach ocieplany na krokwiach

Szukając jak nie zbankrutować na dachu, znalazłam jak się spłukać kompletnie, ale maślanymi oczami co dzień gapić się na moją śliczną więźbę. Zostaję przy zapryskaniu owej pianką.

W prawdzie w pieluchach chodziłam, kiedy w Niemczech już stosowano i liczyłam, że kiedyś jak już dotrze do nas, to może będzie tanie i powszechne. A tu co? Eh, zgrzytanie zębami pozostaje, po tym chwilowym akcie niepoczytalności: płyty warstwowe.