Miesięczne archiwum: Styczeń 2013

Niepolskie stodoły

A wrzucę, dla tych którzy jeszcze nie widzieli tych obiektów w necie. Ja widziawszy po trylion i jakoś się nie nudzą:) STODOŁY

Ściany, cz.1

Ekspresyjne wydanie tynku, w wykonaniu mojej młodszej siostry. Miejsce: pomieszczenie komunikacyjne. Wykonała to tynkiem wapiennym i szczotką do włosów. W zestawieniu ze stolarką w kolorze wenge, podłogą dąb hasky i pozostałymi białymi ścianami.

Z miłości do przedmiotów – kolejny opuszczony przygarnięty

Wracając z poczty z pobliskiego bloku wyszła pani w fartuchu niosąc niedbale za pokrywę taboret. Śmierdzący sypiący się taboret. Oczywiście poprosiłam panią, żeby tego nie robiła, że chętnie przygarnę. I dostałam to cudo z potencjałem:) Nie każdemu się spodoba metamorfoza, mi się podoba. Najmilsza memu dotykowi faktura skóry w każdej formie przyczyniła się do tego, że przymierzam się do zostania weekendowym kaletnikiem (póki co czytam lekturę fachową, ostatnio, jakim cudem nie wiem, przebrnęłam przez budowę maszyn i ich konserwację).

Tak, a jeśli chodzi o taboret to jest solidnej drewnianej konstrukcji (nie jakaś tam sklejka i paździerz, czy sosna – solidny kawał drzewska!). Siedzisko na sprężynach i piance. „Tapicerką” też nie jestem, ale z tego co miałam nadałam mu nową twarz. Kieeedyś, jakieś 4 lata temu kożuszkiem wyściełałam wózek córce zimą żeby w pupę nie marzła, a teraz mogłam go dalej przetworzyć. I jeszcze pasek stary na wykończenie całości, bo taboret jest ze skrzynią, więc mam teraz dodatkowy schowek.

Tadam, tak, właśnie tym zajmuję się dla przyjemności (tj. wszystkim tylko nie tym co trzeba). I jeszcze dygresja: tęsknię za budownictwem.