Kicior z pociechami w Muratorze, ciąg dalszy.

Tak, przerobiłam, już nie wiem po raz który projekt wykonawczy Stodoły. Nie jest to zabawa z materiałem, tęsknię za budownictwem. Teraz zajmuję się jedynie estetycznymi pierdółkami, a jednak o niebo wolę techniczne rozwiązywanie problemów niż ślizganie się po elewacjach i dobieranie koloru posadzki. Więc tak, wywaliłam moją niby rdzę i deskę podłogową i jeszcze trochę innych rzeczy. Pazury wrzynam w czysty materiał, trochę kontrowersyjnie (chyba), bo znów znajomi pukają się w czoło, gdy naświetlam im moje wizje. Przerobiłam trochę oświetlenie, cały układ funkcjonalny pozostał ten sam.

Dziękuję redakcji Muratora za pamięć (na stronie 101 / nr 1 / 2013 :), i nawet zdjęcie:) Pozdrawiam!. Dziękuję Dobremu wnętrzu  za zainteresowanie. Dziękuję za miłe maile od inwestorów, od stodołoodnawiaczy ‚takich jak ja’ ;), od wszystkich innych. Koniec roku jest okresem podsumowań, podsumowywać nie mam czego. Oby 2013 był tym właśnie rokiem z którego sprawozdanie popłynie rzeką i nie słów samych (mam ich dość, Wy zapewne też odwiedzając tego bloga), a czynów. Liczyłam na pewne zmiany prawa budowlanego i obym się nie przeliczyła, gdyż te zmiany są moją przepustką to uruchomienia w pełni inwestycji (tfu tfu, odpukać w nie malowane).

PS. Tak się uśmiecham do tej 13 w dacie, bo od zawsze 13 szczęście mi przynosiła. Jestem przesądna? Nie… a skąd. 😉