Miesięczne archiwum: Grudzień 2012

To oddaję abażur

Przepraszam dziewczyny (i sąsiedzie skoro już twój komentarz mam;)). Wczoraj wieczorem dopiero wróciłam, już nadrabiam szybciutko. Gdzież to ja losowałam ostatnio, hym (a tak, random). Najpierw lista i przyporządkowanie numeru wg kolejności komentarzy:

1. ystin
2. gosha
3. kasiulek192
4. Sąsiad Twój
5. Księżniczka w kaloszach

Uwaga uwaga, osłonka do żarówki leci do:

Ystin,

kochana, proszę na maila podaj mi adres do wysyłki

aneta@subocz.pl.

Dziękuję, że ktoś go przygarnie i się nim zaopiekuje.

A skoro było Was więcej mam jeszcze trochę płatków masy perłowej, jeśli reflektujecie dziewczyny (i sąsiedzie), to jw. adres, to wyślę Wam:) wraz z życzeniami noworocznymi i pokutnie za opóźnienie:)

Kicior z pociechami w Muratorze, ciąg dalszy.

Tak, przerobiłam, już nie wiem po raz który projekt wykonawczy Stodoły. Nie jest to zabawa z materiałem, tęsknię za budownictwem. Teraz zajmuję się jedynie estetycznymi pierdółkami, a jednak o niebo wolę techniczne rozwiązywanie problemów niż ślizganie się po elewacjach i dobieranie koloru posadzki. Więc tak, wywaliłam moją niby rdzę i deskę podłogową i jeszcze trochę innych rzeczy. Pazury wrzynam w czysty materiał, trochę kontrowersyjnie (chyba), bo znów znajomi pukają się w czoło, gdy naświetlam im moje wizje. Przerobiłam trochę oświetlenie, cały układ funkcjonalny pozostał ten sam.

Dziękuję redakcji Muratora za pamięć (na stronie 101 / nr 1 / 2013 :), i nawet zdjęcie:) Pozdrawiam!. Dziękuję Dobremu wnętrzu  za zainteresowanie. Dziękuję za miłe maile od inwestorów, od stodołoodnawiaczy ‚takich jak ja’ ;), od wszystkich innych. Koniec roku jest okresem podsumowań, podsumowywać nie mam czego. Oby 2013 był tym właśnie rokiem z którego sprawozdanie popłynie rzeką i nie słów samych (mam ich dość, Wy zapewne też odwiedzając tego bloga), a czynów. Liczyłam na pewne zmiany prawa budowlanego i obym się nie przeliczyła, gdyż te zmiany są moją przepustką to uruchomienia w pełni inwestycji (tfu tfu, odpukać w nie malowane).

PS. Tak się uśmiecham do tej 13 w dacie, bo od zawsze 13 szczęście mi przynosiła. Jestem przesądna? Nie… a skąd. 😉