Zalało

…i Stodołę nie ominęła powódź, zastanawiam się tylko… jakim cudem, skąd tyle szlamu w piwnicy? Jedyną możliwością dostania się tam tej masy błota jest kanał drenażowy widoczny na zdjęciu, którego biegu jeszcze Kicior nie znalazł, ale zapewne znajdzie jak weźmie się wreszcie za opaskę żelbetową i drenaż budynku od strony ostatniej, nie ruszanej. Po cholerę było mi wcześniej odcinanie pozostałych, zastanych drenaży i robienia czegoś na kształt ścianki przesączającej przejmującej wodę z przed budynku… Właściwie to brałam wtedy pod uwagę ukształtowanie terenu, pominęłam jednak sąsiedni budynek w snuciu gdybań gdzież te ceramiczne poniemieckie kanały są ukryte. Fakt jest taki, że woda niezmiennie żywym „strumieniem” zapierdziela pod stodołą.