Trawsko przed domem wizytówką właściciela

Kosa spalinowa padła na nie kiciorowej trawie. Niepocieszona tą informacją i zjechanym na maksa wałkiem napędowym pojechałam po kosę tradycyjną. Wyposażona w seksowe gumiaczki  postanowiłam ogarnąć ciut posesję, zanim pogoniło mnie urwanie chmury. Skosiłam pół sadu i skarpę… i jakbym wiedziała, że takowy wałek to nie koniecznie wycieczka do serwisu 40 km od stodoły, a jedynie 40 zł plus wysyłka z internetu (o czym przekonałam się przed momentem), nie fundowała bym sobie odcisków i zwiędniętych rąk na 3 cm grubości łodygach ostów, twardych jak samosiejki chwaściorach wysokości ponad 2 m. Jedyne czego mi trzeba do ogrodu na dzień dzisiejszy to: herbicydy totalne :p.

Kicior do nauki! Zaczynam od więźby i obciążeń. Ale to w następnej notce. Teraz jeszcze na chwilę jestem tylko dla dzieci.