Taras. Część pierwsza – kształtowania terenu

Noc już była wczoraj, gwiazd widać nie było na niebie ciężkiego od chmur, tylko księżyc dzielnie walczył rażąc przy tym w oczy, kiedy to powędrowałam do domu. Korytowanie przebiegało dość sprawnie (jak na taki sprzęt ;)), ale za nim koparka ruszyła do dzieła, z dobrą godzinę zajęło ustalanie planu pracy. Wczoraj udało się jedynie z lekka liznąć pod taras, dziś ma być reszta, tylko… no właśnie, niespodzianka za oknem, lało nad ranem. Szlag, będziemy paprać się w błocku.