kuchnia przyszła

A właściwie przyjechała razem ze mną z Wrocławia;)
W ruderze maminej (a nie stodole Kiciora, u mnie będzie zupełnie inna bajka, chcę taką ), robi się przytulnie, dziś pierwsze przymiarki, gdzie meble, stół, jak kafle na ścianę, itp., od jutra montaż.
Przyjechało również wsparcie, będzie nas cała dwuosobowa ekipa:)
Jakie zmiany w kuchni? Cały zestaw mebli inny niż zamierzony na początku, i dlatego trzeba trochę dostosować projekt początkowy, dojdą te 4 krzesła białe do uzupełnienia ślicznej drewnianej dziesiątki krzeseł lub inne, jeszcze poszukam, do tego pierdółki typu koc na hamak z juska (i niestety sielskie, anielskie frędzle odcinam, pasowały do poprzedniej kuchni, do tej nie), przestrzenna grafika na pleksi podświetlona od spodu ledziakiem ( a przestrzenna bo wypróbuję tą metodę nakładania kleju na gorąco), na oknach przesłony rzymskie, ławka zrobiona z jednego całego blatu obiecana mi już daaaawno przez „wsparcie”:) Na koniec my w akcji, pełni powagi, zaangażowania…. hehehe 🙂
trzymajcie kciuki za żółtodziobów, to będzie pełne sprzężenie projektant-wykonawca.
Ps.blog nie zawiera product placemen, jak coś mi się podoba to chwalę, jak nie, nie zaprzątam sobie tym głowy, i już.