Miesięczne archiwum: Listopad 2011

kuchnia przyszła

A właściwie przyjechała razem ze mną z Wrocławia;)
W ruderze maminej (a nie stodole Kiciora, u mnie będzie zupełnie inna bajka, chcę taką ), robi się przytulnie, dziś pierwsze przymiarki, gdzie meble, stół, jak kafle na ścianę, itp., od jutra montaż.
Przyjechało również wsparcie, będzie nas cała dwuosobowa ekipa:)
Jakie zmiany w kuchni? Cały zestaw mebli inny niż zamierzony na początku, i dlatego trzeba trochę dostosować projekt początkowy, dojdą te 4 krzesła białe do uzupełnienia ślicznej drewnianej dziesiątki krzeseł lub inne, jeszcze poszukam, do tego pierdółki typu koc na hamak z juska (i niestety sielskie, anielskie frędzle odcinam, pasowały do poprzedniej kuchni, do tej nie), przestrzenna grafika na pleksi podświetlona od spodu ledziakiem ( a przestrzenna bo wypróbuję tą metodę nakładania kleju na gorąco), na oknach przesłony rzymskie, ławka zrobiona z jednego całego blatu obiecana mi już daaaawno przez „wsparcie”:) Na koniec my w akcji, pełni powagi, zaangażowania…. hehehe 🙂
trzymajcie kciuki za żółtodziobów, to będzie pełne sprzężenie projektant-wykonawca.
Ps.blog nie zawiera product placemen, jak coś mi się podoba to chwalę, jak nie, nie zaprzątam sobie tym głowy, i już.




Nagroda


Pierwszy raz coś wygrałam w życiu więc postanowiłam to udokumentować:D:
dostałam byczka(w prawdzie to bawół ale też kopytny zwierz więc zwany będzie Byczkiem)
„Słodziak” był do wygrania tu.
Biedak nie mógł się zaklimatyzować, wiercił się kręcił, aż trafił na maciorkę i tam poczeka aż przeprowadzimy się do naszej Stodoły, tam znajdę mu godne miejsce:)))



Rudera wyposażenie

Z rudery cd (i tak o tej ruderze będzie chyba do świąt:D). Krzesła. Kiedyś szukałam takich, które ktoś mi sprzątnął z przed nosa na aukcji, a pisałam o nich tu. Aż tu nagle trafiły się takie cuda, dziś odbierałam od kuriera 10 sztuk. Cudowne, śliczne, solidne, sprawne i wygodne na maksa (trzeba tylko przeszlifować):))) idealne do tej kuchni, choć niektórzy twierdzą, że to stare, brzydkie, badziewne graty i woleli by ‚tulipany’ pokryte skajem:/ Te zakupione krzesła będą kontynuacją zamysłu dotyczącego komody z salonu.
Przyjechał też wypoczynek, zastanawiam się jeszcze nad tkaniną obiciową na te 2 stare pufy (widać je na zdjęciu) może jakieś włochate białe futro( czyli rozświetlania cd), albo kolorek, żeby życia trochę tu wpuścić, właściwie będzie to zależało od wykończenia okien, planowany system panelowych przesłon na szynach.



Dom na zboczu

Kicior poza ukochaną stodołą, która już od wiosny zacznie swoją transformację, dysponuje również pewnym kawałkiem ziemi, który znajduje się po drugiej stronie ulicy. Opierając się o działeczkę na zboczu, niejako alternatywą dla stodoły miał być pewien domek. Pasywny z częściowo zielonym dachem (koniecznie, bo wymarzone:) ), ale to nie wszystko, zakładałam, że koszt jego to 300 tys, +100 nieprzewidzianych kosztów (tak optymistycznie;)). Dom o powierzchni ok. 140 m kw trafia do szuflady.

Wymyśliłam go koncepcyjnie (zawierając wszystko co bym chciała), gdyby stodoła miała nie dojść do skutku. W szufladzie będzie mu dobrze, może kiedyś się doczeka realizacji, może kiedy dom pasywny będzie standardem, a ceny okien potrójnych i rekuperatorów odpowiednio wydajnych nie będą powalać z nóg:/, a Polska zacznie dotować takie przedsięwzięcia. Miał być na fundamencie „akumulatorku” i myślałam o ścianach z szalunkiem traconym w styropianowych pustakach, albo z gotowych elementów, dodatkowo ocieplony poliuretanem zamknięto komórkowym, solary na dachu, itd, (nic nie konsultowane i nie weryfikowane z architektem/ami, co zresztą widać:) ).

Stodoła przetrwała w szrankach z urzędami, wygrała też w rozrachunku czasowym, wygrała z domkiem pod względem inwestycyjnym… koszt realizacji i kredytowanie.
Żegnaj domku pasywny, życzę ci lepszych czasów i dla twojej pańci również;).








I jeszcze pierwsza, droższa wersja z garażem, uproszczona później jak wyżej.