Miesięczne archiwum: Sierpień 2011

Cyklopy 2, czyli krzesła w „biurze”;) Kiciora

Nowy nabytek z pchlego targu, dwa krzesła żółciutkie jak żółtko od zielononóżek, nie jest to kunsztowne wykonanie, ale tym razem przymknęłam na to oko, gdyż zmierzam do eklektycznego wnętrza choć wychodzi jak zwykle, dziesiątki lat wstecz:D

Koszt za 2 krzesła 80 zł. Uwaga „Guzikowcom” wstęp wzbroniony:D Tak wyglądały na targu:



A tak wyglądają u mnie:





















Gotowy podjazd, część3.

Ależ pachnie wieczorną porą, zapach świeżo skoszonej trawy miesza się z pierwszymi przymrozkami, wielbię ten zapach bardziej niż ten rozgrzanego asfaltu po burzy, jakiegokolwiek kwiatu, czy zjawiska, nawet bardziej od senses lancome;D W radiu mówili, że bociany odleciały, a ja prowadzę pociechę do przedszkola w czwartek. Żal lata, oj żal, tego co się nie zrobiło, a mogło, ale też, co jeszcze nie było wykonalne.

Ale za to mamy zjazd na posesję. Nie ma 3 na 4, a 2 na 4 metry:) Ale i tak jest to widoczny zaczątek tego, co będzie się tu działo. Nasz „dom” zaczyna przypominać DOM i z każdym kolejnym etapem wiążemy się z nim jeszcze bardziej (o ile to możliwe). Myślę o inwestycjach, które miały by mi umożliwić wykonanie w 100% zamysły stodołowe, zamierzam zainwestować w coś co stodołą nie jest, przeciwnie, jej odwrotność filozoficzno-techniczna(a to wymyśliłam określenie:D), i to coś miało by mi dać przepustkę w przyszłości do wymarzonej stodoły. Po co kombinować? …by nie opierać się jedynie na kredycie, czy też, by nie działać wyłącznie etapami w realizacji stodołowej. Plany plany plany… plany.

Nie ważne.

Chwalę się zjazdem:) Niby nic takiego, ot zwykły zjazd (choć zajął mi 3 notki), a jak cieszy serducho:) Dokładnie na przeciw zjazdu ma być utwardzony plac i brama garażowa od prawego dolnego okienka do prawej krawędzi budynku.














Zjazd do stodoły, część 2



Dziś o 8 udało mi się dotrzeć na miejsce ze względu na objazdy, a na miejscu „ślicznie wykopane” jak powiedziała Patusia. Oto dla przypomnienia 2 zdjęcia jak było jeszcze wczoraj.





A dziś:)Dziękujemy T.:)))))))









O godzinie 12 przywieźli tłuczeń, czekaliśmy jeszcze do 13:00, jednak dzieciątka nie dawały już rady, więc wróciliśmy do Lubania, ale ze spokojem ducha, wiedząc, że jednak zjazd zostanie zrobiony. Po 15 dostałam telefon że podjazd zrobiony:) jupi, zdjęcia jak wygląda zrobię przy najbliższej okazji jak zawitam w tych stronach:) Ponoć asfalt ma 3 m długości na 4 metry szerokości







Zjazd do domu, część 1.

Jako, że jutro będą kończyć na Wieży zjazdy do domostw z drogi powiatowej, skoro świt (a dla mnie to 6 rano:)) jadę dopilnować by zrobiono także u Kici. Przyjedzie T. z koparką by troszkę podszykować i podsypać tą szlaką, którą swego czasu odbieraliśmy spod ściany stodoły. A dziś, hym, niedziela upłynęła błogo co po niektórym (mła), a innym (małżonek) na zmaganiu się z chaszczami pokrzyw, ostów i innych cholerstw. Dziś rano kupiliśmy podkaszarkę spalinową taką za 400 zł (czyli średnia, 1,7 konia, no name), bo nasza tradycyjna kosa zakupiona w zeszłym roku gdzieś zaginęła(może to i lepiej, bo małżonek nie umie władać ani osełką ani takową kosą i ja nieszczęsna musiałabym prażyć się w słońcu:), za to spalinowa idealnie wpasowała się w jego anatomię i szedł jak burza). Do zakupu doszedł szpadel, bo w planie było pakowanie szlaki na taczkę i ręczne machanie szpadlem w celu odkopania zjazdu dla tłucznia i świeżutkiego asfaltu, schowaliśmy go jednak w bezpieczne miejsce jeszcze nierozdziewiczony:) Dobrze, że mamy T. który pomimo natłoku pracy (żniwa, itd.,itp) zgodził się nas poratować:)

Więc tak, Jędrek kosił, Kicior chlapał się, dzieci i auto szlaufem, potem tyczyliśmy drogę wg projektu. Teraz nadrabiam poniedziałkowe zamówienia i reszta wieczoru upłynie z lampką Porto i „dobrym” cotygodniowym filmem niespodzianką jaką mąż dla mnie przyszykował (do tej pory były to odcinki serialu big bang theory). Miłej resztki ostatniego sierpniowego weekendu Wam życzę:))) A i nadmienię, że od pierwszego września moje najstarsze 3 letnie dzieciątko idzie do przedszkola:) O nią się nie martwię, ale jak ja to przeżyję:D.








Stawiam na…

W poniedziałek dostałam xxl katalog IKEA, a dziś wg obietnicy moja lista zakupów.


Świetny pomysł do pralni, tudzież łazienki: szafka do segregowania prania, proste rozwiązanie, ale bardzo dobre do organizacji przestrzeni w pomieszczeniu gospodarczym.

Coś co Kicior lubi najbardziej:) lampy – tu wszystkie z serii Kulla obstawiam w ciemno, bo nie widziałam na żywo, a ja lubię sobie pomacać i pooglądać z każdej strony przed ewentualnym zakupem szukając potencjału błyskotki;)

Regały wcale niekoniecznie do pokoju dziecka 😉 praktyczne, zwłaszcza jak ktoś ma w domu linię produkcyjną, a ja mam.

Ciąg dalszy praktycznych rozwiązań – Wspornik do skosów , a skosów ci u nas będzie dostatek.

Biurko dla mojej małej księżniczki (Patusi)… jakbym musiała kupować już dziś. Chyba przypadło mi do gustu, musiałabym ocenić na żywo. No tak, a meble w jej pokoju miały być w całości pod zabudowę;) To jest komfort planowania i odwleczonego terminu realizacji stodołowej inwestycji.

I na koniec dekoracja – tu dywan (bo zakochana jestem w pasiaku dokładnie takim: morris), ramka i świeczniki.

Ciekawa jest też propozycja zagłówka do łóżka za sofą w salonie (czemu nie?:)).

Droga na Wieży, katalog Ikea 2012 i takie tam

Dziś dostałam katalog, jednak jestem zawalona przez najbliższe 2 dni pracą i obowiązkami każdej roli społecznej jaka mi przypada. Obiektywnie ocenię nowości, przyznaję, że jestem bardzo ciekawa zawartości, tak na szybko wertując strony widziałam pewne ciekawe rozwiązania jednak nie zdążyłam ich analizować. Trochę subiektywnie też będzie, czemu nie;) Za 2 dni, jeśli uda mi się ze wszystkim uporać, przysiądę do lektury.

A w stodole…, uwierzcie lub nie Kicior odzyskuje wiarę w urzędników i ich rolę. Mamy nową drogę na Wieży, cudowna, choć wąska, teraz jeszcze brakuje jej nawierzchni na wykończenie i poboczy, ale to kwestia dni:) Dzieci będą miały raj dla rolek i innych sprzętów posiadających kółka, nie mówiąc już o komforcie jazdy samochodem. Do tej pory nie jeden (nie napiszę kto:D) wybił sobie zęby na dziurach, tudzież uszkodził tłumik. Zjazdy też robią, ale Kici nie zrobili, bo wniosek o pozwolenie na budowę wciąż się rozpatruje i nie mogę na podstawie projektu poprosić o utwardzenie początku zjazdu. A do tego te chwasty które przysłaniają stodołę z drogi, kto by mógł się domyśleć, że tam ktoś będzie mieszkał w przyszłości (bliższej czy dalszej). Ponoć mogę negocjować z wykonawcą asfaltowego dzieła. Zobaczymy, i to min będzie przedmiotem moich działań w najbliższym czasie. Czy inne jednostki nie mogą tak działać jak Zarząd Dróg Powiatowych?

Jeszcze w kwestii urzędniczych potyczek, uwielbiam wydział techniczny w naszej gminie i wszystkie Panie tam pracujące, aż mam ochotę pisać wnioski i dziękuję za merytoryczną pomoc!:)

A jeszcze bym zapomniała, Kicior była dziś na szkoleniu pewnej firmy, związanemu z dotacjami na solary takimi do nawet 73 %i dowiedziałam się też trochę o przydomowych oczyszczalniach. O tym też innym razem. Naprawdę ciężko mi jest wygospodarować trochę czasu.









Miedziana lampa

Cóż ja na to poradzę… kolejna do kolekcji, przepraszam Was, że zmieniam blog o transformacji stodoły w dom, na blog o klamotach, ale sami spójrzcie. Poza tym czekam na pozwolenie na budowę i jeszcze trochę to potrwa.
Za 10 złoty nabyłam dziś lampę i wyglądała tak, wystarczyło trochę wody i mleczka do czyszczenia i mam miedzianą damę.



Rdza zamiast stolarki? Stal kortenowska.

W projekcie architekci zaproponowali mi drzwi zewnętrze, a raczej wrota do stodoły z drewna i szkła, choć ładnie i nowocześnie, nie do końca byłam przekonana do tego pomysłu, upierałam się przy dużych przeszkleniach w wąskich, zamaskowanych, aluminiowych ramach i uzupełnieniem licówką z ciętej na plastry starej cegły. Potem poszłam w innym kierunku. Zamiast wielkich przeszkleń wymyśliłam po dwie wertykalne, wąskie ok. 0,5 metra) witryny w każdych wrotach, w których w przyszłości „zamontowałabym” kolor transparentny na tafli szkła. Czemu nie drewno? Gdyż nie chciałam wprowadzać kolejnego materiału, moim zamierzeniem było zrobienie czegoś na kształt konsekwentnie zamkniętego w bryle i fakturze bunkra w mieszance blachy i cegły (corten).

Zamurowane fragmenty byłyby z licówki cegły. Pomysł wzięłam z wentylacji stosowanej w tego typu stodołach, ta mieści się w Lubaniu.



To tylko moje szalone pomysły i nic póki co na stopniu decyzyjnym. Poza tym musiałabym pozbyć się małych okienek nad wrotami które burzyły by porządek linii.

„Ale”, no właśnie, kocham kolory rdzy, betonu, wszelkich szarości, brudnych beżów, skóry w kolorze kogiel mogiel, odcieni bieli i to wszystko w połączeniu z soczystym kolorem. Skóra w tym kolorze znajdzie zastosowanie u mnie na 3 leżankach zrobionych ze starego narożnika, beton w postaci szalunkowej ściany w pokoju syna, a także na podłodze w salonie-polerowany (zamiast epoksydówki), dalej biele zgaszone i szarości na wszystkich ścianach, a rdza…ot właśnie myślałam o jednej ścianie w salonie malowanej rdzą. To rozwiązanie widziałam w jakimś programie na elewacji domu bodajże w Meksyku, projektant wymyślił pomalowanie ścian elewacji wodą z rdzą, efekt nie do opisania, ale czy trwały? Nie wiem. Planowałam przeprowadzić test, ale czasu mi brakuje i mam wątpliwości co do gruntowania pod taki barwnik i jakiej hym gęstości rdzy bym potrzebowała:) Bardzo podobają mi się wszelkie realizacje, gdzie jako okładzinę ścian stosuje się COR-TEN, tak na zewnątrz jak i wewnątrz budynków, ot kilka przykładów.

na ścianach i drzwiach znalezione na unidesign,



znalezione tu,

znalezione tu,


i uważam że słusznie zwycięski, ciekawy projekt muzeum Wojska Polskiego znalezione tu.

A teraz do rdzy… marzy mi się ta stal na nasze wrota stodołowe. Podobnie jak w pierwszym prezentowanym przykładzie, krakowskiego skarbca. Tylko jak to ugryźć i gdzie znaleźć wykonawcę. I jakby nie było, mój bunkier stodołowy pozostał by bunkrem. Znając życie wszystko sprowadzi mnie jednak do owej ‚neomodern’ albo jak kto woli może hi-tech stolarki zastanej w projekcie, która urozmaica jakby nie było ceglaną bryłę.