Dzieje się dużo, ale nie dzieje się nic

Jako, że bezpretensjonalnie jestem grzeczną dziewczynką, a do tego zrobiłam milowy krok w pewnej sprawie związanej z samokształceniem, w nagrodę małżonek pozwolił mi na mały zakup do mojej kolekcji „świecidełek”. Duża plama mlecznego szkła w pięknej formie zaklęta za rawie 100 zł wisiała w małym markecie budowlanym wśród plastikowych zwisów w jabłka i winogrona, musiałam ją uratować:)

W stodole podczas ostatnich ulew zabezpieczałam prowizorycznie okna, cóż tylko tyle mogę na razie dla niej zrobić.



Strona dotycząca przyszłych realizacji Kiciora, między innymi właśnie „innej inwestycji”, tj. domu z rudery jest w trakcie tworzenia, jak skończymy, dodam do zakładki z innymi stronami Kiciora. Dziś ostatni dzień (rzekomego) miesięcznego urlopu od dzieci (…i tak codziennie odwiedzałam je na wsi). W sierpniu zapowiadają upały więc może uda się mi wreszcie zabierając pociechy zaliczyć plażę nad zamkiem Czocha.













  • Zawsze jakoś problem lamp, a zasadniczo abażurów ignorowałam 😉 Zaraziłaś mnie miłością do nich 🙂
    Zapraszam Cię do mnie po wyróżnienie!

  • Jeszcze raz dziękuję za wyróżnienie;):*