Miesięczne archiwum: Lipiec 2011

Dzieje się dużo, ale nie dzieje się nic

Jako, że bezpretensjonalnie jestem grzeczną dziewczynką, a do tego zrobiłam milowy krok w pewnej sprawie związanej z samokształceniem, w nagrodę małżonek pozwolił mi na mały zakup do mojej kolekcji „świecidełek”. Duża plama mlecznego szkła w pięknej formie zaklęta za rawie 100 zł wisiała w małym markecie budowlanym wśród plastikowych zwisów w jabłka i winogrona, musiałam ją uratować:)

W stodole podczas ostatnich ulew zabezpieczałam prowizorycznie okna, cóż tylko tyle mogę na razie dla niej zrobić.



Strona dotycząca przyszłych realizacji Kiciora, między innymi właśnie „innej inwestycji”, tj. domu z rudery jest w trakcie tworzenia, jak skończymy, dodam do zakładki z innymi stronami Kiciora. Dziś ostatni dzień (rzekomego) miesięcznego urlopu od dzieci (…i tak codziennie odwiedzałam je na wsi). W sierpniu zapowiadają upały więc może uda się mi wreszcie zabierając pociechy zaliczyć plażę nad zamkiem Czocha.













Inna inwestycja

Jak już pisałam przymierzam się do przeniesienia wątku innej inwestycji na innego bloga. Ale jeszcze dziś ostatnia notka o niej na Patenciaku.
Od lipca ruszyło, ostatnio migawka ze wstawiania okien, dziś wiszące grzejniki, sufit w kuchni i prawie podłoga w salonie, a bo bym zapomniała o malowaniu drzwi. Jak myślicie do grudnia będzie już pod klucz?:)




inna inwestycja

Jak już pisałam przymierzam się do przeniesienia wątku innej inwestycji na innego bloga. Ale jeszcze dziś ostatnia notka o niej na Patenciaku.
Od lipca ruszyło, ostatnio migawka ze wstawiania okien, dziś wiszące grzejniki, sufit w kuchni i prawie podłoga w salonie, a bo bym zapomniała o malowaniu drzwi. Jak myślicie do grudnia będzie już pod klucz?:)



Napuszony

Na szybko migawka z nowego nabytku, po wyczyszczeniu trafi do pewnej sypialni, kosztowało 30 zł. Zastanawiałam się nad zrobieniem z niego lampy stojącej, trafi jednak pod sufit.

Nietoperze u nas grasują, przedwczoraj inwazja owych nawiedziła aktualne miejsce pobytu moich dzieci, nietoperze wyciągaliśmy z za szaf, łóżek… Jegomościa ze zdjęcia dla jego komfortu wydmuchałam za szybę. Niecodziennie zdarza się starcie z „latającymi myszami” dlatego o tym wspominam w notce:)



Udanego weekendu…

🙂