Miesięczne archiwum: Maj 2011

Pierwszy maj

Wiało więc nici z pryskania randapem, kicior posadził glicynię i akebię (czy jak tam się zwie to pnącze) u mamy w ogrodzie i ruszył do stodoły…



Pacior i Szysz tym czasem:

Mała dygresja wracając do tematu pokrzyw, ot co znalazłam w pewnej gazecie o ogrodach, artykułem powołującej się na stronę kobieta.pl

Więc drogie panie zapraszam do stodoły, tu pokrzyw jest na pęczki,  jak któraś z was przetestuje może podzieli się efektem. Cóż, mi odwagi brak:)

W efekcie porządków omal jedna osoba nie połamała sobie kości ściągając deski ponakładane na jętki, widząc owy upadek wiem, że na nic mój dyplom z pierwszej pomocy, Kicior tylko stał i się darł w niebo głosy, tak że aż wszystkie psy z okolicy zaczęły wyć, wstyd mi strasznie, „akrobata” jednak wstał, otrzepał się kpiąc ze zdarzenia, a upadł centymetry od otworu w stropie, gdzie kiedyś zrzucano siano, wówczas tor lotu nie miałby 2 metrów, a ponad 5. Łzy mi lecą natrętnie (wcale nie od tego, że jestem starsza dziś o rok:)) od wczoraj od kurzu i plew, których nazbierało się 14 worków, okład na podrażnione spojówki: wycieczka do apteki zapłakanego kiciora, litościwe potraktowanie mnie prze panią mgr… kropelki.

Cały złom z góry pocięty i upchany na przyczepkę. Noc nas prawie zastała, więc efektu nie widać zbytnio na zdjęciach (posprzątana góra to czarno białe zdjęcia). Jak będziemy sprzątać dół zrobię zdjęcia w dzień uprzątniętemu poddaszu:) Jest cudowne, zwłaszcza jak wpuściłam światło. Trzeba tam jeszcze tylko porządnie zabezpieczyć otwory okienne by chronić poddasze przed deszczem i wiatrem.