Miesięczne archiwum: Maj 2011

Składam wniosek o pozwolenie na budowę

Dziś odebrałam ostatecznie zamknięty projekt budowlany, 300 kartek, 4 egzemplarze. Dziękuję raz jeszcze 4A🙂

Oprócz 4 egzemplarzy:

wniosek o pozwolenie na budowę

oświadczenie o posiadanym prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane

– mapę zasadniczą 1:1000 (chyba, wezmę na wszelki wypadek;) bo to w końcu jakieś 30 km w jedną stronę)

Jutro rano jadę z Szymonem pod jedną pachą, z Patusią pod drugą pachą, wnioskiem o pozwolenie na budowę w zębach do Starostwa we Lwówku (sposób wypróbowany gdy jeździłam po pozwolenie na wpięcie się do drogi powiatowej), chyba że ktoś oferuje się na nianię. Babciu wróć z tego Wincheringen;)

Wracając do Zarządu Dróg Powiatowych:) sama przyjemność obcować z tak sprawnie działającą jednostką administracyjną:) Przypomnę przepust, o który wnioskowałam i który zaraz po złożeniu wniosku się pojawił. Pozwolenie na lokalizację zjazdu z drogi powiatowej dostałam właściwie od ręki. Tym razem za zasługą pana S.

Równanie terenu przy stodole, część I

Dziś rano dostałam sygnał, że wczoraj wstępnie podrównano teren przy stodole, wracając z trasy pojechałam zaraz popstrykać parę fotek. Pniaki zepchnięte na kupę, dziury po pniakach zasypane. Po tej jutrzejszej niedzieli ostateczne nadawanie kształtu wg planu:) Oto jak wygląda ogród po wczorajszych wyczynach T. Z okna rozciąga się widok na wjazd na naszą posesję:) Miłego weekendu…



…i uwaga na wredne wirusy, u mnie dopadły 3/4 rodziny, tylko ja ocalałam:) Tfu, odpukać 😉













Dla mojej ulubionej pani architekt:) Ot taki plan ogrodu podesłałam kiedyś jak miałam się określić co do terenu biologicznie czynnego w projekcie budowlanym:



To pierwotnie, a teraz mam kilka innych pomysłów, także z niecnym wykorzystaniem studni, rowu i pompy w miejscu jabłoni, która tonęła w róży robiąc tam sadzawkę.

Polowanie

W ubiegłym tygodniu przemierzając targ wśród rupieci wypatrzyłam, hym… małego cukierkowego Gypsy, przybrudzonego i bez kilku paciorków, a że z nauczki wyposażona jestem w tym miejscu w nie więcej jak 20 zł odpuściłam z nadzieją, że nikt mi go nie sprzątnie. Nie odeszłam nawet 3 kroków i już ktoś go buchnął. Sprzedawca wycenił na 100 zł, zszedł na 80 zł, a ja pewnie bym utargowała za 60 zł. Jak ktoś chce nowy nieśmigany jest tu.



Za to dziś wygrzebałam / upolowałam ot takie cuda za 5 zł:) Jeszcze nie wiem gdzie i w jakim aranżu, ale nie mam wątpliwości, że miejsce dla nich znajdę, bo o ile landrynkowy żyrandol powiększył by moją kolekcję dla samej pożywki moich żądzy:D, o tyle kinkiety wpasują mi się w przestrzeń.

W stodole miało być równanie terenu po niedzieli, ale której, no właśnie:) Nie pali się, poczekam:) Tym bardziej, że teraz ledwo daję radę, głowę mam rozdartą między Wrocławiem, Lubaniem i pieleszami, serce cały czas przy dzieciach, nogi od świtu ciągną poza mury, a ręce zapracowane po łokcie machają do późna w nocy.

Projekt domu ze stodoły

Nie tylko serce stodoły i jej lokalizacja sprawia, że będzie to miejsce wyjątkowe. Przedstawiam Wam projekt budowlany ratujący ten rozklekotany budynek (a właściwie tylko rzuty, bo elewacja jaka będzie każdy ze stodołozaglądaczy widział). Od kwietnia 2010 roku szukałam biura projektowego. W każdym przypadku prześwietlałam nie tylko portfolio, ale i ludzi, z którymi miałabym współpracować. Na początku szukałam projektantów którzy zajmowali się już adaptacją stodoły, tu 2 biura w Jeleniej Górze. Potem doszła masa innych czynników. Brałam pod uwagę nawet Wrocław po drodze Gryfów i Lwówek, by w końcu rozejrzeć się pod nosem. Nie szukałam długo (wszystkie poszukiwania zajęły mi 3 tygodnie), ale intensywnie (stawiając na jakość) ;). Wszystkie drogi zaprowadziły mnie w to miejsce
Studio 4a
Obrazowo dla Was zamieszczam tylko rzuty, całą techniczną stronę zostawiam sobie:)
Zagospodarowanie terenu (bardzo plastycznie będzie się zmieniać, takie są uroki ogrodów).

Parter (tu mam plany na dalszą przyszłość, chciałabym zrobić z tego taki mini lokalny SPOT., z nadzieją, że Kiciora przyjmą ponownie tu), ale to, jak już się zadomowię. Nie tylko kulturalnie ;), bo wiadomo, z czegoś trzeba żyć (to ma być to co niegdyś nazywałam hurtownią). Kicior połączyć chce pasję kilku osób i to co kocha, potrzebuję na to minimum 3 lat. Póki co będzie tu sień.

Piętro (nasz dom podzielony funkcjonalnie)

Antresola (na której umiejscowiona będzie moja pracownia)

Wypad za miasto

Nie, nie wylądowałam nad morzem, to Nowogrodziec. Teren samej kopalni kaolin jest oczywiście zamknięty, aby podziwiać piękne widoki trzeba znaleźć sobie polną dróżkę. Miejsce wymarzone na sesje plenerowe i ślubne:) Jako, że z dziećmi nie udało się zawędrować daleko, zawinęliśmy ogon i pojechaliśmy na Karłowice, gdzie dzieci płoszyły ryby wędkarzom. Woda w Złotnickim już ciepła, a pomyśleć że dopiero leżał śnieg.



Zdjęcia Marcin P. i ja:)



Kaolin



Kaolin



Karłowice

Plac

„Po tej niedzieli”…to przybliżona data równania terenu przy stodole i mam nie pryskać randapem:). T. powiedział, że wymiecie wszystkie chwaściory koparą:) Czy to znaczy, że… wolne?



Tak:), możemy pierwszy raz od hohoho wypocząć weekendowo. Więc jak pogoda dopisze, i kiedy nadrobię wszystkie zaległości w pamiątkach (a mam czas do 15stej – tyle otwarta jest poczta w sobotę), Kicior zabiera rodzinkę na kaolinową kopalnię (Nowogrodziec), ponoć niesamowite widoki, i jeśli są tak niesamowite jak te, przy kopalni kwarcu ‚Stanisław’ (Świeradów), przepiękne, urokliwe miejsce, które przyciąga jak magnez, polecam drogę na szczyt koniecznie na przełaj, darując sobie podjazd autem.

Rzucę jeszcze fotkę jak to moje bąble testują świeżutko przybyłe ledziaki:)



MIŁEGO WEEKENDU!!!!!!!

🙂

Projekt domu ze stodoły

Nie tylko serce stodoły i jej lokalizacja sprawia, że będzie to miejsce wyjątkowe. Przedstawiam Wam projekt budowlany ratujący ten rozklekotany budynek (a właściwie tylko rzuty, bo elewacja jaka będzie każdy ze stodołozaglądaczy widział). Od kwietnia 2010 roku szukałam biura projektowego. W każdym przypadku prześwietlałam nie tylko portfolio, ale i ludzi, z którymi miałabym współpracować (potęga internetu).



Na początku szukałam projektantów którzy zajmowali się już adaptacją stodoły, tu 2 biura w Jeleniej Górze. Potem doszła masa innych czynników. Brałam pod uwagę nawet Wrocław, po drodze Gryfów i Lwówek, by w końcu rozejrzeć się pod nosem. Nie szukałam długo (wszystkie poszukiwania zajęły mi 3 tygodnie), ale intensywnie (stawiając chyba na jakość, bo jakże by inaczej). Wszystkie drogi zaprowadziły mnie w to miejsce

Studio 4A

Obrazowo dla Was zamieszczam tylko rzuty, całą techniczną stronę zostawiam sobie:)

Zagospodarowanie terenu (bardzo plastycznie będzie się zmieniać, takie są uroki ogrodów).



Parter (tu mam plany na dalszą przyszłość, chciałabym zrobić z tego taki mini pyci lokalny SPOT.,dodatkowo z nadzieją, że Kiciora ponownie przyjmie „matka”tu), ale to, jak już się zadomowię, kiedy powrócę do lokalnej ojczyzny. To co niegdyś nazywałam hurtownią, ale taką- przedmiotu w różnej formie, Kicior połączyć chce pasję kilku osób i to co kocha, potrzebuję na to minimum 3 lat.

Póki co będzie tu sień.



Piętro (nasz dom podzielony funkcjonalnie)



Antresola (na której umiejscowiona będzie moja pracownia)

Stodołowe widzimisie

Zacznę od tego, było usadowione przy schodach do piwnicy, teraz jest kupą pyłu i gruzu…



Pokazałam dziś mojej rodzince, gdzie to będą… żyć. Oto relacja foto:)

Biorąc przykład z sąsiadów wybraliśmy się na nasze przyszłe miejsce na ziemi czynić postępy:). A. zbijał tynki (bazaltowe o zgrozo) w piwnicy, bo to jest w projekcie, który niedługo Wam pokażę. My (to jest ja z Szyszem i Paciorem) kołowaliśmy ekipę do ścinania drzewa, postanowiłam się pozbyć jabłonki porośniętej różą, praktyczniej… teraz równanie/kształtowanie terenu będzie pestką. Potem święta trójca ruszyła pomagać tacie w zbijaniu tynków, bo my niestety już nie mamy z kim zostawiać naszego potomstwa. Szyszu oczywiście nie odpuścił fiacikowi. Kicior zbił tylko pół ściany:/ pomalutku zrobimy, jeszcze musimy rozebrać straszące murki (a pępowina z sąsiednią działką zostanie zerwana).

























Inna inwestycja

Powróciły do mnie oba słoneczka. Pacior skoro świt żegnała babcię teatrem światła;) Urlop od macierzyństwa się skończył, czas wracać do normalnego rytmu. Więc wracam. Prace w domu z rudery, jak już wspominałam, zawieszone do lipca. Okna miały być 10-tego maja, przyszły wczoraj (tyle o innej inwestycji).

A w stodole cisza;)

Wymyśliłam jedynie washleta w toalecie, o takiego: deska
Wie ktoś gdzie można dostać w Polsce TOTO?