Jak usunąć rdzę. Pilotaż Kiciora.

W ruderze nic się nie dzieje, zmiany w ekipie, przybył (a raczej przybędzie) nowy członek załogi, prace ruszają od lipca i mają zakończyć się w grudniu. Umowa słowna, ale tu nie ma możliwości formalizacji niestety. A miało się tyle dziać. Kicior chodzi i pyta o wydruki na szkle, grzebie w próbkach tkanin, ale co z tego jak ściany kryją się kurzem, podłóg nie ma… i tak dalej i tak dalej. Żeby zapełnić lukę ruderową, a co gorsza stodołową także, wracam do krzeseł, dziś zrobiłam drugie.



Może komuś przyda się informacja jak usunąć rdzę. Otóż ocet świetnie się sprawdził, po 3 dniach rdza zeszła kompletnie, ale ocet zaczął spoufalać się z metalem, więc omal nie przedobrzyłam. Cola – kompletna klapa, wprawdzie 2 dni moczenia, ale prawie nic to nie dało. Tylko jeden mały prześwit metalu. Mleczko do czyszczenia – bardzo dobre, ale na wyczyszczone już szlifierką krzesło, gdzie trzeba zetrzeć rdzawy kurz. Wraca temat odrdzewiacza, 2 miejscowości do 20 tys mieszkańców… nie ma odrdzewiacza w żelu, jedynie w sprayu lub płynie do namaczania. W moim przypadku oba się nie sprawdzą. Zostaje mi internet:) Szlifierka na taką rdzę z jaką miałam do czynienia była najlepszym wyjściem, w kilku miejscach ciut uszkodziłam krzesło na rancie nóg, ale te uszkodzenie udało mi się zredukować papierem ściernym. Odrdzewiacz jest niezbędny na wykończenie krzeseł bym mogła je zabezpieczyć i pomalować. Ze zdjęciami krzeseł czeka mnie jeszcze pielgrzymka po stolarzach. Któż to podejmie się zrobienia siedzisk i oparcia? 🙂 Kicia jest w swoim żywiole:)

oba krzesła już wyczyszczone

oba krzesła już wyczyszczone

krzesło jeszcze przed czyszczeniem szlifierką

ocet z osadem z rdzy

po lewej ocet po prawej cola która zrobiła się galaretowata

po occie

po coli

A z okazji świąt wymyśliłam jak wykorzystać skarpę przy stodole, otóż zakamuflowana i wbudowana w skarpę (jeszcze nie wiem jak) będzie wędzarnia. Miałam styczność z 4 wędzarniami, jedną ze stalowej szafy, drugą murowaną w ziemi, trzecią z beczki też w ziemi i czwartą w komórce. Poczytamy i zobaczymy jaka będzie moja. A skoro wędzarenka mała to i może gdzieś by tu miejsce na wino;)

Jak zwykle bym o czymś zapomniała:

  • okna w ruderze będą 10 maja 9 sztuk plus 2 witrynki całość 3200 zł
  • w czwartek jadę po papiery, bo kicior na stare lata wraca na architekturę wnętrz
  • w piątek idę oglądać projekt stodoły
  • i długi weekend… słonecznego życzę:)
  • Anetko, jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej walki z rdzą. Wprost hipnotyzuje czystość metalu.
    Ciekawa jestem końcowego efektu. Pozdrawiam serdecznie i życzę samych ciepłych dni.

  • Swietna robota, gratuluje.Zainteresowalam sie Twoim poprzednim watkiem o rdzy bo myslalam,ze bede musiala z roweru usuwać, ale panowie z serwisu poradzili sobie. Dzieki za info w sprawie octu, nie myslalm,ze ma taka moc:)))

    Zycze powodzenia i wytrwalosci i ciekawajestem jak krzesla bede wygladaly. Na pierwszy rzut oka, to wygladaja jak stoleczki Tolix.

  • Właśnie dlatego że ‚uderzają’ w tolixy (moje ulubione są taborety z serii):D… wymyśliłam sobie żeby może zrobić siedziska transparentne np ze szkła hartowanego tak by był widoczny metal też na siedzisku. Ale dopingujący mi obserwatorzy widowiska popukali się mocno w czoło, że bzdury gadam, więc postanowiłam przywrócić tu drewno tylko, że lite i profilowane(nie sklejkę).

  • Podziwiam Twój upór. W sprawie wędzarni mogę powiedzieć, że stalowa szafa sprawdza się b. dobrze:)

  • Siedziska byłyby piękne przeźroczyste…Nawet i nie ze szkła, tylko z takiej pleksi meblowej, giętej na ciepło z półokrągłymi rantami….Może Kicia coś weźmie i pomyśli?:>:D:D
    Super robotę odwaliłaś kobieto!!!

  • Nela dziękuję, a ze stalowej szafy smakowałam baraniny, mmm, tak, i ją obstawiałam na samym początku kiedy pomysł zaczął świtać, teraz jestem przy beczce;)
    lejdik dziękuję, zobaczymy, ostateczna wersja powędruje na bloga:)

  • Anonymous

    na rdzę dobre są też tanie płyny w żelu do toalet. uwaga tylko na skórę i ubranie!