Adaptacja stodoły na dom, warunki zabudowy

Dziś złożyliśmy nasz pierwszy w życiu wniosek o warunki zabudowy (w piątek odebraliśmy zapewnienie o dostawie prądu). Wniosek plus załączniki:

  • mapa zasadnicza w skali 1:1000, jeden egzemplarz, drugi będzie potrzebny do pozwolenia na budowę
  • 2 mapy zasadnicze (mogą być kopie) 1:500 z naniesionymi granicami działki w kolorze, obrysem budynku i  zaznaczonym przez nas planowanym dojazdem
  • zapewnienie o dostawie wody i odbiorze ścieków, my od razu „w jednym” dostaliśmy też warunki, dlatego do wniosku załączyliśmy kopię dokumentu (oryginał będzie potrzebny do pozwolenia na budowę)
  • zapewnienie o dostawie prądu
  • koncepcja architektoniczna, nie trzeba robić jej u architekta, zrobiłam ją w 3 częściach, tj. zdjęcia stodoły, opis i rzuty budynku… bo u nas bryła nie zmieni się, ilość kondygnacji również nie ulegnie zmianie. Jeżeli ktoś budowałby dom wystarczyło by (jak poinformowała mnie wcześniej pani u nas w urzędzie) wydrukowanie domu z katalogu projektów, który wpadł wam w oko.

Teraz zostało nam czekać do 3 miesięcy na decyzję (tak również mnie poinformowano), a z decyzją do architekta:))).

Dorzucam jeszcze kilka fotek z dnia dzisiejszego.

Na głowę leciał mi dziś tynk w pewnym uroczym miejscu, na którego dachu opalałam się niegdyś w stercie książek przygotowując się do matury, teraz wejście na ten dach równe jest stąpaniu po zamarzniętej tafli jeziora bardzo wczesną wiosną. Oto co zastałam wewnątrz:
To coś małe otulone pajęczynami, przygarnęłam, nocuje właśnie w bagażniku.
Kolejne zdjęcie. Dla mnie jakże… smutne, pamiętam Go jak lśnił soczystym żółtym dumnie prężąc klatę z napisem ursus.

Dalej, Szysz zgłębiał dziś wiedzę mechanika oglądając z zachwytem podwozie malucha traktując je kamieniem, a Pat uczyła Snikersa aportować:)

Wszyscy szukają wiosny, a nam lato się marzy, do tego stopnia, że z poświęceniem wmłóciliśmy michę naszprycowanych chemią truskawek po powrocie z pieleszy stodołowych. Zmiksowane truskawy kuszące zapachem, ale szczypiące w język, z maślanką były nawet zjadliwe;)

Na koniec stodoła, a dokładniej piwnica. Dziwne rzeczy się tam dzieją. Osuszona była na wakacjach, do tej pory dobre parę lat stała tam woda. Teraz podłoga spuchła, odeszła od ścian i jutro lecę z galerią zdjęć po konsultacje fachowe.

  • No to trzymamy kciuki za brak opieszałości!