Miesięczne archiwum: Styczeń 2011

Motywatory, poddasze

Na początek przepraszam, za to co zamieszczę, nie zapisywałam skąd brałam te cuda (inspiracje moje małe i wielkie), jak właściciel zdjęć zgłosi sprzeciw, pousuwam. Nadrabiałam zaległości w blogach, stronach  itd. itd., a nazbierało się tego stosy. Tony zdjęć, tekstów, omal oczopląsu nie dostałam. A oto śmietanka.

Łazienka, przyznam szczerze, rozpływam się w jej uroku, prostocie i surowości… to jest to co kocham najbardziej! A ja wymyślałam jakieś umywalki z wieka od pralki:) Chyba w Porcelanosie widziałam umywalkę dwuosobową,która by mi odpowiadała, do tego zabudowa, myślałam też by było bez umywalki, a czarę zrobić z mozaiki z fugą epoksydową i dla kontrastu z resztą mieszkania całą łazienkę zrobiłabym opływową… z miękką linią siedziska w brodziku. Łazienka jako, że z zewnątrz będzie w ciemno grafitowym kubiku blaszanym, dla wrażeń estetycznych, chyba właśnie zrobię ją wewnątrz w rażącej, nie łamanej niczym bieli:) Z tą grafiką, o której pisałam na samym początku, kiedy zakładałam blog, czyli Szymuś syrenek, Pati jako ważka, na ocynkowanej blaszce reklamowej. Pobawię się tylko fakturami powierzchni białych. Układ pomieszczenia już od dawna mam.

Tu tylko migawka kominka otwartego, jaki chciałam na samym początku (choć w mojej pierwotnej wizji był kanciasty). Jednak takowy, chyba zbyt zdominowałby moje „salony”, wolę Lunę! Schowa ładnie się za kominem tworząc duet z przeszkloną ścianką od klatki schodowej.

O! I wkracza kuchnia… Chodzi mi o usadowienie zlewu. Urocze! Nie osiągnęłabym tego u mnie, ale tak zamieszczam bo piękne, sielankowe. Wnęka na zlew… choć jakby pogłówkować i wciąć się w kubik łazienkowy obok zabudowanej lodówki, powstanie takie całkiem intymne miejsce do zmywania naczyń…:)

 I na koniec moje szczęścia buszujące w kamieniach księżycowych, a raczej resztkach żwiru podrenażowego.

Kiedy w końcu będę mogła wkroczyć na włości i działać, przecierać gipsówkę, wąchać świeżą farbę, zapach lakieru 🙂 Przepraszam, że tak bredzę, bez planów, projektów… zanim jednak dojdzie do Architekta to chyba minie z rok:/ Na same zaświadczenia o zapewnieniu dostawy prądu trzeba czekać przeszło miesiąc. Niecierpliwość grzechem moim… Nie mam skonkretyzowanego pomysłu jeszcze na dwa pomieszczenia, a raczej trzy (garaż, a co, też musi jakoś wyglądać). Chodzi o sypialnie córki, i sypialnię naszą. Główkowanie wypełni mi czas oczekiwania.

O, a wracając do garażu. Chcę zrobić taką barwną burzę, we wszystkich otworach od podwórza ojca, skoro nie mogę mieć tych secesyjnych pięknych luksferów, to pobawię się światłem i… kolorem. A co! Niech tylko ktoś zarzuci mi niekonsekwencję 😉 O taki efekt chodzi, a najtaniej mogę to zrobić folią witrażową na przeszkleniach:

Piec wolnostojący, koza.

Kompletnie nie znam się na kominkach, ogólnie orientuję się w parametrach i takich tam, dotyczących owych. Ale do czego zmierzam. Przyszłe blogi będę przeplatać: Inną Inwestycją i  Inwestycją Naszą Stodołową.
W Naszej Inwestycji jesteśmy na etapie papierkowych formalności, w Innej Inwestycji dzieje się, oj dzieje.
Teraz do rzeczy. Piec wolno stojący. Szukając sobie kiedyś kozy, czy innego cuda, wkładu kominkowego, itd. nie jako alternatywnego źródła ciepła, a dodatkowego, byłam bardziej za kominkiem z otwartym paleniskiem niż czymś zabudowanym w piaskowcu, klinkierze, marmurze, granicie, bla, bla;). Stawiałam na równoległe do siebie otwory jeden albo z otwartym paleniskiem, albo wkładem, a drugi otwór identycznej wielkości na drwa. Kiedy jednak natrafiłam na LUNĘ… zakochałam się w tym piecyku:), lub alternatywie dla Luny z miejscem przeznaczenia do naszej stodoły o nazwie Modena. Tu można obejrzeć piece.

Teraz o piecu do Innej Inwestycji. Będzie ten na bank. Jakby stworzony do tego miejsca, do tych belek do mikroklimatu tego pyci domeczku. Znalazłam go wracając do „moich”, ślicznych, upatrzonych piecyków. Jeszcze tylko kilka pytań do mojego prywatnego znawcy tematu, brata z krwi i kości, który doradził, douczył.
Taaadam! przedstawiam Wam to cudo:

Inna inwestycja, tj. dom z rudery – czy warto cd.

Dziś wrzucam kilka fotek z postępów w innej, nie stodołowej inwestycji, gdzie ściany ociekały grzybem, a sufity waliły się na głowę. Mały, niespełna 80- kilka metrowy domek nabiera rumieńców i zaskakuje, to podwójnym fundamentem, to niespodziankami w kominie. Tym razem zaskoczył położeniem ściany działowej i jej konstrukcją w sypialni. Na cały domek tylko w sypialni została użyta trzcina w konstrukcji i belki. A jak wyglądają postępy? Powstała już toaleta na dole i już prawie zamknięta została pralnia. Toczy się bitwa z belkami sufitowymi, jednym słowem domek rudera żyje 😀

WC (zdjęcie nr 1, 2) i pralnia tuż obok zdjęcie nr 3). Dwa ostatnie zdjęcia toaleta już z tynkami i ścianką wydzielającą WC.

Teraz klatka schodowa i korytarze na dole i na górze. Schody jeszcze nie czyszczone z farby.

Zdjęcia sypialni niespodziankowej:

Ostatnie zdjęcie pstryknęłam NASZEJ już stodole tuż po powrocie od notariusza. Teraz jestem na etapie załatwiania: zapewnień dostawy mediów do warunków zabudowy dla gminy. Relacja po otrzymaniu wszystkich zapewnień (od powiatu – podłączenie się do drogi powiatowej, od wodociągów i kanalizacji, od energetyki, wywóz śmieci). Jeszcze muszę ubezpieczyć budynek, o tym też innym razem.

Akt notarialny, darowizna, koszty darowizny

🙂
Z dokumentami od geodety dot. podziału działki, udałam się do notariusza . Tam potrzebne były dodatkowo dowody osobiste, nipy, a także WYPIS Z REJESTRU GRUNTÓW pozostałych działek należących do darczyńcy (tj. ojca ),  koszt  wypisu 4 działek to 30 zł, które uiściłam w kasie powiatu. Zostawiłam u notariusza co trzeba i umówiłam się na termin.
U notariusza  musiałam jeszcze określić wartość nieruchomości, a więc ustaliłam ją  pi razy oko, cena ziemi  rolnej w tym przypadku IV grupy chodzi u nas około 18 tys. zł za hektar (ale wyższych klas żyzności) , więc tu proporcjonalnie za działkę było by ok. 4 500 zł, a do tego budynek gospodarczy. Stąd oszacowałam całość na 10 000 zł. Jeżeli urząd skarbowy uzna, że za mało, wówczas powinna wystarczyć nota korygująca.W pierwszej grupie podatkowej czyli, z pierwszej linii pokrewieństwa, nie płacę podatku jakem córka obdarowana przez ojca.
Koszty:
270 zł opłaty sądowej
360 zł wynagrodzenie notariusza wg rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28.06.2004 r.Dz.U.Nr 148 poz.1564 z późniejszymi zmianami w zależności od podanej kwoty nieruchomości (link do opisu jak to się wylicza)
82,80 zł podatek VAT wg stawki już 23 %
Razem: 712 zł + 18 zł opłaty notarialnej +110 zł pobrane, ale nie wiem za co, pani notariusz mówiła, a ja oczywiście nie pamiętam, a nie jest to wyszczególnione w akcie.
Całkowity koszt darowizny:
840 zł +30 zł za wypis z rejestru gruntów.

Do tego księgę wieczystą na wydzieloną działkę zakłada mi sąd, ja nie muszę nigdzie się udawać, ani do urzędu skarbowego, ani do gminy, ani do ksiąg wieczystych. Powiadomienie z sądu przyjdzie pocztą.

Jak zrobić torebkę

Zacznę od tego że candy facebookowe zakończone oto prezent dla zwyciężczyni, czeka na wysyłkę w poniedziałek, niżej radosna twórczość mojej córci (próbowała się w kompozycji):

Teraz do torebki. Pacior mój malutki dostał od babci torebusię, niby nic nadzwyczajnego, ot taka:

A co w niej niezwykłego. Ot trochę historii, bo to stara moja bluzeczka. Babcia wygrzebała ją, zszyła mankiety i powstała rączka, po zszyciu ściągacza na dole powstał spód, jeszcze tylko parę gadżetów, dziurka na guzik do zapięcia i tadam:)

To tyle na dziś, dodam że we wtorek jadę do notariusza podpisywać umowę darowizny stodoły i cała historia będzie kosztowała ok 900 zł.
Więc do wtorku kochani.

Dzień Babci

Z uśmiechem przywitałam Nowy Rok. Co nas czeka? Oby wszystko co niekoniecznie musi nas wzmacniać, oby coś co daje porządną dawkę poczucia bezpieczeństwa, sprawiedliwości i spełnienia.

Przypominam o moim candy kotkowym na Patenciaku;) i jak pisałam wcześniej zapraszam na  facebookowy  cukierek z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka. Wystarczy komentarz na Facebooku u NETIART i już uczestniczycie w konkursie.

Do wygrania spersonalizowana pamiątka dla ukochanych dziadków, ze zdjęciem pociech, drewnianą sztalugą, w skórze eko, pamiątka 3D jako kalendarz, czy kartka z życzeniami, to będzie zależało od Was.