Miesięczne archiwum: Listopad 2010

Inna inwestycja cd.

We wrześniu jednak nic, w październiku nic, w listopadzie nic, z powodów mi nie znanych. Ale teraz od dziś miało ruszyć i nie jedna osoba, a dwie.

Poczynione zakupy (wyposażenie łazienki i inne):

  • szafka podwieszana z umywalką i słupek, razem ok. 300 zł w komisie z transportem
  • 2 lustra 180 x70 cm – 420 zł
  • tona węgla – 800 zł
  • piach – 400 zł
  • umywalka do małego wc z szafką – 200 zł
  • kompakt do małego wc – 200 zł
  • kafle 30×60 al’a trawertyn + gres na podłogę 60×60, razem ok. 1000 zł
  • brodzik 120 x 80 – 1000 zł
  • kompakt wc z deską – 350 zł
  • wanna 170 – 450zł
  • bambus na podłogę i wykończenie do małego wc – 550 zł
  • bateria do małego wc – 50 zł

razem:  5720 zł

I zdjęcia pomieszczenia na łazienkę 2 pierwsze przed remontem, 2 kolejne częściowo przygotowane:

Plus jeszcze w ciągu tygodnia dojdzie:

  • bateria umywalkowa – 170 zł
  • bateria wannowa stojąca z natryskiem – 315 zł
  • bateria prysznicowa – 315 zł
  • przepływowy podgrzewacz wody – 700 zł
  • 2 przepływowe małe do kuchni i  małego wc, razem – 450 zł
  • oświetlenie górne – 150 zł
  • oświetlenie nad lustrem – 150 zł
  • ledowy zestaw do podświetlenia wnęki – 280 zł
  • 2 kratki wentylacyjne – 120 zł

razem: 2650 zł

Plus koszty poniesione przez wykonawców na bieżąco:
rury, tynki cement, regipsy, stelaże, kleje, uszczelniacze, izolacje itd. Podsumowane już po, na podstawie rachunków.

Pomysł na ścianę, czyli jak zrobić fakturę tynku. Tynk cienkowarstwowy.

Jak zrobić fakturę na tynku? Kiedyś dawno był taki magazyn „Zrób to sam” i podkradając ojcu namiętnie pochłaniałam treść. O ile dobrze pamiętam, to właśnie tam było o fakturze, którą można było nadać miotełką z gałęzi, pomiętą gazetą, folią, klockiem, a nawet… rączką lalki 🙂 Tak. A wczoraj oglądając pewną tajemniczą komórkę, brat mój zwrócił uwagę na niesamowite „usłojenie” betonowych ścian, które pozostawił po sobie szalunek z grubych  nieheblowanych dech.

Idąc tym tropem… brakowało mi pomysłu na fragment ściany za łóżkiem mojego syna. Teraz po zmianach (adaptacja samego poddasza  bez parteru stodoły) planuję zrobić mu minimalistyczny pokój z prostym blatem roboczym, krzesłem dobranym to temperamenciku, do tego łóżko + 2 szafy z Ikea. A wszystko chłodne, spokojne, stonowane (wyłączając kolorystyczny akcencik z rodziny krzesłowatych i ciepłą drewnianą podłogę) z możliwością dalszej kreacji pomieszczenia przez mojego syneczka.

A tamta ściana była niesamowita i szkoda wielka, że nie miałam aparatu, ale jak będę w stronach tego zjawiska z pewnością wyposażę się w mój kieszonkowy pstrykacz.

Nadając ścianie taką fakturę trzeba by było mieć nie tylko nieheblowane, ale dobrze by było też potraktowane kwasem, czy szczotą drucianą i zabezpieczone dechy aby nie „piły” tynku, a i warstwa tynku nie mogłaby być taka cienka. Brat wymyślił nawet by zrobić do celów zdobniczych taką formę deskowatą,  a gipsowe odlewy usztywniać np. siatką do łączenia regipsów. To nie było by już tak naturalne, jak odciskanie desek z powodu łączenia krawędzi odlewu.

To tylko taki pomysł, który poczeka dzielnie z masą innych. Eh. Może ktoś z Was wypróbuje, bo od planów do realizacji u mnie długa droga. Niestety:/ Zimowo i mroźnie i śnieżnie pozdrawiam:)

Po edycji (29.11.2010 r.):
Oto brat udokumentował i wysłał mi zdjęcie… nie wiem jak Wy ale ja po prostu po raz kolejny zakochałam się w owej rzeczy materialnej, na zdjęciu załapało się troszkę pajęczynek:)

Zima w stodole

1. Dziś plenerowo i śniegowo, już 2 dni mamy puszek, więc pozwoliłam sobie go uwiecznić, a co;) Dzisiaj latałam i zabezpieczałam co tylko niewiasta  zdoła zabezpieczyć, a więc okna, bo śnieg wdarł się do środka. Jutro może ktoś się zdeklaruje (małżonek umówił się na oględziny) na łatanie dachu, póki co wszyscy dekarze zajęci, i czasu nie mają, i wolni dopiero na wiosnę, i za mała dziura, i za duża dziura 🙂 Jak tu dogodzić. Koszt z tego co udało mi się ustalić to:

50 zł za m kw blachy,
100 zł m kw dachówki karpiówki,
a łatanie dziur – cena dopiero po oględzinach.
Wiało, wiało i zdmuchnęło kilka gąsiorów i  dachówek.

2. Co w urzędzie? Nic. Zmiana stołków po wyborach i usłyszałam, że w styczniu wszelkie decyzje nowe. Więc kto wie może pobiję rekord rekordów dzielenia działki :/

3. Snikers wciął się w kadr, więc grzechem byłoby go Wam nie przedstawić. Wierny stróż obejścia, malowany, wolny ptak. Charyzmatyczny, bystry i przystojny pies brata mego, który przypadł ojcu w ‚spadku’.

Dopieszczony przepust i rów

Pierwsze 2 zdjęcia dla Ziła;) :
Pierwsze w stronę Mirska, drugie w stronę Gryfowa. Jak chcecie nawiedzić stodołę, to jest tam uroczy piesek, aby was nie zjadł wystarczy powiedzieć do niego hasło i będzie całkiem miły:) Hasło to Snikers:) Zresztą on zna się na ludziach, więc nie powinno być żadnych problemów. Zdjęcie 3 od dołu to widok na stodołę z drogi;)

Czas na podziękowania:)
Zamieszczam zdjęcia, jak wygląda w tej chwili rów. Wymurowano wejście do przepustu  przy drodze sąsiada, po naszej stronie zrobiono także murowaną „studzienkę” kontrolną do czyszczenia na zakręcie przepustu, dalsze zdjęcia to już poprawiona skarpa (z możliwościami ogrodowej aranżacji niezliczonymi;)) z odprowadzeniem wody do rowu gminnego. Zostało mi jeszcze wycięcie jabłoni przy drodze i wykarczowanie tych co będą, i tych co już czekają w kolejce pni drzew. To już  na wiosnę.

Serdeczne podziękowania kieruję w stronę  zarządu dróg powiatowych, a zwłaszcza kierownika placówki Pana Marka Makowskiego za szybką reakcję na nasz wniosek, za sprawne rozwiązanie nękającego nas problemu.

W ubiegły piątek geodeta robił już ostateczne pomiary do decyzji końcowej. Trochę nas postraszył, że sprawa nie ruszy z powodu niezatwierdzenia naszej poprawki do granicy i że jednak będziemy musieli już teraz wystąpić o warunki  zabudowy. Z 23 arów zrobiło się 25 arów. Wcześniejsza opinia do 23 arów była pozytywnie rozpatrzona (pomimo obowiązujących przepisów), kiedy zrobiło się 25 przyszły wątpliwości choć zbliżamy się pomału w stronę 30:). Nie było kompletnie już gdzie doskrobać do 30 arów. Decyzja urzędników była decyzją uznaniową i reasumując szanowny pan burmistrz zatwierdził 25 arową działkę. W tym miejscu chciała bym podziękować pani Marcie C. za całą bieganinę, a także duże zaangażowanie w naszą sprawę i rzetelne wypełnianie obowiązków służbowych:)

Ostatnie zdjęcie  to ocalone jabłonie w dolnej części sadu, jeszcze tylko wytniemy tą najgrubszą i niestety chorą, choć jabłka były olbrzymie kapiące sokiem i miodowo-pyszne. Reszta zostanie. Oby dały się dopielęgnować:)

Nowy plan, czyli adaptacja poddasza w stodole

Jak już kiedyś wspominałam, przyszedł czas mi dorosnąć do myśli, że ten budynek powinien na siebie zarabiać. Wymyśliłam więc hurtownię, a raczej hurtowieniuniunię;) Ale… no właśnie za mała. Ustaliłam z małżonkiem po burzliwych negocjacjach że :(rezygnuję z całego parteru na rzecz owej hurtowni, bo jak stwierdził mój małżonek, jak już to z sensem i rozmachem. Więc dobrze. Mieszkanie, bo już nie dom, będzie  na poddaszu. Długoooo zabierałam się do rozrysowania funkcji pomieszczeń, musiałam dopuścić wreszcie do głowy myśl o utracie przestrzeni jakie niegdyś były planowane. Musiałam zapomnieć o oknach z wyjściem na taras czy werandę, zapomnieć o czystej sterylnej przestrzeni al’a industrial, o grze świateł itd itd. Chyba dopiero wczoraj wzięłam się w garść i zaczęłam praktycznie myśleć. A co, też mogę się wykazać na „poddaszowej” przestrzeni.

Musze wspomnieć o tym, że całe poddasze dzieli się na 2 części, tj. drewniany i żelbetowy strop. Na drewnianym słupy, miecze, kleszcze, okna wszystko to w sumie dyktowało mi podział pomieszczeń. Ścianka kolankowa ma tam 1,20 m, a przy  betonowym 1,60 m.

Jedyne co wymyśliłam to kubik, w którym będzie łazienka i chyba będzie miał okładzinę z blachy, tak aby odcinał się z przestrzeni (a taniej tak niż panelami z barwionego pleksi, czy już nie wspomnę o szkle). Na nim  zrobiłabym coś w rodzaju legowiska, a wejście byłoby drabinką, ot taką jak wchodzi się na  kominy:) Wysokość miałby 2,10 m. Reszta jak zwykle sterylna, czysta, biała (lub waniliowo – biało – kawowa) przestrzeń, jedynie wersalka długa 3 m w antracycie, czy ciemnym graficie.Tylko przy leżankach, tych które planuję zrobić z narożnika, nie mam koncepcji na kolor. Zobaczę jeszcze. W oknach chcę zachować łuki z zamysłem zachowania pierwotnej elewacji ceglanej, bez najmniejszej w nią ingerencji.

Jeżeli ktoś szuka lamp znalazłam sklep z świetnym oświetleniem i niedrogo. Link jest po prawej stronie strony  o nazwie „Lampy”. Ja już sobie wypatrzyłam tam kilka okazów:)) Nad częścią drewnianą będzie antresola, na której będzie mały gościnny i przed nim pracownia. To tyle. Pewnie jeszcze dopracuję ułomności tego planu. Teraz robię ufffff  ( i mam to za sobą) i powiem tak, żali mi tamtych planów, ale coś za coś:/

Przepusty

Ha!
Zrobili przepusty, zrobili przepusty… w co szczerze wątpiłam. Dowiedziałam się, że zaangażowało się w to kilka osób, min. pan  Artur (prawie) sołtys, który przyspieszył o cały miesiąc wykonanie prac i pan M. z zarządu dróg powiatowych, oni też popchnęli sprawę w gminie dot. pogłębienia rowu przy gminnym podjeździe.
Wycięto wszystkie jabłonki wzdłuż drogi powiatowej. Pogłębili rów na prawie 0,5 m głębokości, wykopali 3 przepusty sąsiadowi z jego podjazdu, którymi zawalił stary nieaktywny przepust. Nic mu się nie stanie zważywszy na fakt, iż jego wjazd na posesję miał dobre 10 m szerokości, nie skończyło się jednak bez echa, gdyż ojciec mówił, że w nocy przyleciał z awanturą co to się dzieje. Dalej, przeorali drogę, wstawili nowe przepusty, zawieźli na podwórze prawie wszystkie drzewa. Jeszcze w ramach wykończenia muszą dokończyć pogłębiać rów (ze spadkiem tak jak prosiłam) i przepust doprowadzić do rowu przy gminnej drodze. Będę mieć piękny potok tuż koło domu 🙂 który może przy podtopieniach zanieczyszczać jedynie szambo sąsiada, a tak w dzień słoneczny będzie czyściutko i pachnąco 😉

Drenaż budynku i sadu skutkował ciągłym strumieniem  wody aż dziw, że tyle lat ta cała woda zbierała się w starym szambie i w naszej stodole. Mam nadzieję, że pogłębienie rowu będzie skutkować tym, że strumień pod stodołą z czasem przestanie płynąć. A wszystko co już zrobiliśmy będzie jedynie odprowadzać deszczówkę. Te studzienki mają jeszcze funkcję asekuracyjną, kiedy będzie kolejna powódź, wszelki nadmiar wody będzie zbierany i wypompowywany pompą pływakową .

Tu wniosek który napisałam w imieniu ojca z dokumentacją zdjęciową i obrazowym opisem jak wygląda sprawa:)

A oto odpowiedź na pismo:)