Otuchy mi trzeba

Ostatnio zanudzałam was suchymi faktami… wracam do bujania w obłokach.

Nie ma co ratować dachu z karpiówką, za duży koszt przekładania, ściągania, bla, bla bla i więcej czasu. Blacha, a dokładniej trapezówkę zakładać będę, zakochałam się w niej bez mała, przynajmniej na 25 lat, ile jest na nią gwarancja, ale grafitowa matowa oczywiście, i oto kilka wariacji na ten temat. Jeszcze znalazłam gdzieś realizację z takim wejściem jakie chciałam zrobić:) Mogła bym zrobić blachodachówkę na kształt tamtej karpiówki, ale uważam, że jeżeli dachówka to ceramiczna, a blacha to blacha i już.:p Nie będę walczyć o zachowanie czegokolwiek, bo rodzina i tak się wypnie na mnie i pewnie walnie sobie czerwony dach czy coś. Bo też kiedyś będą wymieniać na „obejściu” obok, ale dlaczego to ja mam się dostosowywać zwłaszcza po ostatnim DEMOTYWOWANIU mnie:(( Brat i siostra, i ojciec, eh, czemu nikt nie wierzy w powodzenie tej inwestycji, przecież to taki piękny budynek. Niemcy pomyśleli o wszystkim. Izolacja podłogi jest, wystarczy ocieplić, podłogówkę dać i wylać posadzkę i epoksydówkę (choć maż usilnie walczy, by z niej zrezygnować). Zdrowe stropy, zdrowe ściany, zdrowa więźba, głęboki fundament, otwory te co są, zachowam, nic kuć nic zbijać, ściany stawiać gdzie dusza zapragnie… Instalacje wszelkie też… byle funkcjonalnie na maksa. Jedyny zarzut to duży metraż… ale czy naprawdę duży? Czy wszystko musi być klatką? Ludzie, czy znajdę choć jedną dobrą duszę, która powie, że warte zachodu jest to co robię?




A tu projekt niezwykły bo z niezwykłej ręki wyszedł. Jeżeli mam skasować wystarczy napisać. Z góry przepraszam że tu zamieszczam. Nie mogłam się oprzeć tej elewacji.