Droga wjazdowa z drogi powiatowej i przepusty

Nie wiem jak się do tego zabrać… najpierw przepis, potem reszta formalności łącznie z wnioskiem o wydanie warunków do podłączenia pod drogę powiatową? Które to będę musiała złożyć razem z innymi warunkami do gminy po wniosek o wydanie warunków pod zabudowę?

Dlaczego teraz już chcę to ruszyć? Bo do powiatu od razu bym pojechała, aby zrobili przepusty na drodze wjazdowej u sąsiada, których nigdy tam nie było. Zaraz za tą drogą płynie sobie strumień i tam też, przy strumieniu jest przepust, a dalej przy gminnej drodze płynie sobie ten dziad właśnie co nas zalewa.

Do gminy prośba o udrożnienie i wykarczowanie rowu zarośniętego wierzbiną i ewentualnie o przepusty na samym dole, dla sąsiada, żeby miał jak biedak wjechać na swoją łąkę. Niegdyś były tam głębokie rowy, które to zaorał sobie nowy sąsiad po to, by pozyskać trochę działki:)) Teraz go zalewa, z samej góry, cóż, szkoda patrzeć jak leci na pole kukurydzy i te łąki, ale ta cała powódź ze wszystkich pól z góry, szła na naszą stodołę:/ Gdyby nie niszczył rowów, gdyby nie zaorał sobie bezprawnie wprawdzie niedziałającej drogi…

A tak, bo graniczymy od góry z droga powiatową, po prawej z drogą gminną działającą, na dole z bezprawnie zaoraną i przerobioną na łąkę drogą gminną, po lewej z ojcem. Wniosek złożę, najważniejszy jest teraz ten rów. Tyle w gminie.

Powiat: wniosek o przepusty przez drogę sąsiada, bo ślepy rów nad nami jest źródłem powodzi. A tak szło by wszystko w jedno miejsce. Załatwiając to (gdyż jest to priorytet przed roztopami na wiosnę!) przy okazji może bym poprosiła o te warunki zrobienia drogi wjazdowej na naszą przyszłą posesję. A dlaczego wszystko na raz, za jednym zamachem? Bo nie mam kompletnie nikogo z kim mogłabym zostawić dzieci, a żeby zorganizować sobie jakąś dobrą duszę potrzebuję mnóstwa zachodu i później czapkowania.

Jeżeli chodzi o drogę, wcześniej o tym pisałam, jednak koncepcję zmieniłam. Chciałabym zrobić ją dalej od domu, niż tak, jak zakładałam, by zyskać mniejszy spad i miejsce do rozpędzenia się naszej „karolinki”. Przy drodze zostało by jedno drzewo, które ocalę (na wiosnę kończymy karczować sad i równamy pod nasze potrzeby teren), nie ze względu na jabłka, a na krzew, który niesamowicie wybujał, aż po szczyt konarów:)) Krzew róży, który jest przepiękny! Zwłaszcza wiosną:) Wymyśliłam sobie opaskę drzewa wewnątrz jako ławkę, mały daszek zamaskowany krzewem z zewnątrz i obsadzenie różą też od strony naszej wjazdówki, tak by powstało… hym… coś, zagajnik, altana, pijalnia Porto;)

Niżej zdjęcia robione jeszcze w czasie powodzi telefonem:/ Już szukam nowego aparaciku na który mnie teraz nie stać, a jest mi potrzebny jak chleb, czy woda. Zdjęcia przedstawiają miejsce, gdzie chcę zrobić wjazdówkę, zdjęcie drzewa obrośniętego różą i plan tego co chciałabym uzyskać od powiatu z wyraźną prośbą o ratunek.