Smaczki… czyli meble do renowacji, nie koniecznie z przeznaczeniem do stodoły

Były niesmaczki, a teraz smaczki. Miałam wczoraj kosić, zaopatrzyłam się w kosę, poważny wydatek 89 zł:) Przyznaję, wymiękłam! Nie dałabym rady temperaturze, która wczoraj w cieniu zdecydowanie przekraczała 35 stopni, więc skończyliśmy na wyciągu gondolowym (nie ma to jak góry i przyjemny chłodek).

Koszenie to pestka, już nie raz się sprawdziłam na długim dystansie trawiastym zwłaszcza, że po rozeznaniu stwierdzam iż pokrzywy, które obficie zajęły cały sad nie dały się rozrosnąć zbytnio trawie, a koszenie badyli niespełna 2 metrowych pokrzyw to przyjemność. Poczekam aż moja mama przybędzie do pomocy by zająć się dziećmi, oraz A. pójdzie na urlop, to za jednym zamachem załatwimy koszenie, szlakę i wodę w piwnicy.

Teraz do rzeczy, smaczki ze strychu z tego samego podwórza, i ze stodoły też, wyszukałam na pieleszach 🙂