Nasz kochany kundelek

Przyszła lampa. Zanim zapakowałam do przechowywania, udokumentowałam lampeczkę: Manfrotto statyw, a Kaisera tylko czasza, kabel z pierwszej lepszej hurtowni elektrycznej, miały być drobne rysy, statyw porysowany widocznie i znacznie, chyba, że ta drobna rysa tyczyła się tylko lampy, bo tam jest przez całość:) Lampa jest prześwietna a rysy dodają jej uroku wg mnie! Jestem z niej dumna, drabiny nie rozpakowywałam gdyż nie pomieściła by się w mieszkaniu, a lampki wojskowe, cóż jak naoliwię może coś z nich będzie;) A tak poważnie, też są piękne choć wywołały szczery uśmiech, a raczej śmiech u małżonka:) Zaraz wywiozę wszystko na strych na pieleszach by czekało cierpliwie na swoje 5 minut:)

Niżej zdjęcia na żywo lampy, lampek i drabiny – schodów na antresolę synka.

  • Zazdroszczę zwłaszcza statywu! Fajne te nabytki, drabina wygląda nader interesująco.

  • Hej ! Bardzo przepraszam, że piszę komentarz nie na temat Twojego wpisu ale mam bardzo dużą prośbę. Chcę zrobić prezent dla mojej dziewczyny, która jest teraz za granicą i tym samym sprawić jej radość kiedy wróci. Jednakże by to zrobić potrzebuję do tego Twojej pomocy. Zgodzisz się mi pomóc ?

    Jeśli tak podaję linka:

    [LINK] -> PREZENT DLA KURCZAKA

  • Bardzo podoba mi sie ta lampa, myśle że będzie idealnie pasować 🙂 Wojskowe lampki troche mniej – ja po prostu nie lubię takich 😉 Drabina bedzie faaaajnaaaa :))))))