Okiennice w stodole

To straszne, im więcej czytam blogów tym bardziej zarażam się vintagem, no coś strasznego po prostu… 😉 Wszystkie dzbanki, lampiony, ramy, koronki, ptaszki, oj muszę uważać, bo jak już raz zacznę to dom zmienię całkowicie, to jest jak nałóg 😀 Jakże uroczy, piękny nałóg! Postanowiłam wprowadzić małą zmianę w elewacji… interpretując vintage na swój sposób. Deski z drzwi od stodoły będą zamiast kraty pełniły funkcję okiennic nad okienkami tam gdzie będzie C.O. oraz z nowym kształtem (równając górę) wrócą do łask te które były tam do tej pory. Dlaczego? Bo są piękne, sino – szare, wysuszone i szlachetne. Co tym osiągnę? A to, że nie będzie to „wycackany domeczek”, a „wycackany domeczek ze wspaniałymi okiennicami” 😀 Tylko ścianę z kominkiem na tarasie przesunę na skraj płyty betonowej tak by można było zamknąć drzwi na haczyk;) albo kłódkę. Tylko pan mąż jak zwykle sceptyczny.

  • Witam:)Oj, jest tu sporo do poczytania – ja drzwi od stodoły przerobiłam na drzwi do salonu:)i Całkiem ciekawie się prezentują – na dodatek musiałam je zaokrąglić u góry! Pozdrawiam

  • Też o drzwiach stodołowych, ale na górze do sypialni dzieci myślę, ale przesuwanych na szynie (podwieszanych):) U Pati były by z dwóch stron decha, a u Szymona od wewnątrz obite blachą. Patrycji chcę zrobić skandynawski pokoik a Szymonowi klubowy. Zaraz pobuszuję u ciebie w poszukiwaniu twoich drzwi:) pozdrawiam ciepło:)

  • Pomysł z okiennicami bardzo mi przypadł do gustu 🙂

    A co do vintage – sama mam słabość…

    Pozdrawiam

  • Pomysł super. Bardzo cieszę się, żespodobało Ci się to co znajduje się na blogach. To ie tylko trendy ale i cudowne jest.

  • Tak, jest cudowne:)! Myślę nawet o tym by jednak całkowicie ulec takim skłonnością, ale nie w moim domu, a bliskiej mi osoby, której będę urządzać póki co remontowaną jeszcze „ruderę”. Z tego też będę zdawać relacje..ale na to przyjdzie jeszcze czas.Pozdrawiam Was ciepło:)