Brda

Zgodnie ze stereotypami wpajanymi od bobasa, zaczynam wierzyć, że pozostaje mi, jako rasowej Polce… narzekać. Geodeta nie odbiera telefonu, synek choruje, a do tego „pchli” się konkurencja w pracy, namnaża jak pleśń na chlebie… Tak, rozumiem, że zdrowa konkurencja potrafi być wspaniale motywująca z korzyścią dla klienta jak i dla producenta. Ale etycznie! A tu jakiś „parszywiak”, „gnida”… takie metody… eh. Nie ważne.

Dziś wreszcie mogłam zasiąść spokojnie przed komputerem, bez szkody dla pociech. Na niezawodnym freshomie znalazłam domek od Cadaval & Solà-Morales. Przyciągnął moją uwagę ze względu bliskich mi domków, pensjonacików zasilających krajobraz w Świeradowie, co kojarzy mi się niezłomnie z wyciszeniem umysłu, czerwonym szlakiem, zapachem mokrego igliwia. A jeszcze do tego, marzy mi się jezioro, choć na weekend, to jeszcze odrobinę nawarstwiło mi skojarzenie z brdą:) Tak oglądając zdjęcia zakochałam się wręcz w tym rozwiązaniu, którego nie mogę niestety zastosować w stodole, nie ze względu nasłonecznienia, a funkcji pomieszczeń i ich ulokowaniem właśnie na poddaszu. Czyż nie pięknie przepływa światło (zdjęcie drugie)?:)

Jeszcze coś, co dla mnie jest czarną magią… kuchnia. U nas miała być otwarta, łączona tendencyjnie z jadalnią, a wchodząc do budynku obnażona i naga. A teraz wiem jedno: ZMIENIAM KONCEPCJĘ. Kuchnię schowam, nie będzie ścian, a „segment”, te 30 cm w górę zmieni wszystko. Wchodząc do budynku będzie widoczne dłuuuugie okno, spójnie zamykająca całość konstrukcja z „ławko-leżanką” i stół. Eh, kiedy będę mieć czas żeby to pozamykać w plikach:)