MAME

Ale nie dopatrzenie z mojej strony…co z MAME, które z taką pieczołowitością robił A.? Namęczył się, bo korpus robił od podstaw, z płyty OSB. Przyciski, gałeczki, system do żetonów oraz wnętrzności sprowadzał ze Stanów. A malowanie szyby, hehe… oj działo się, działo:)

Cóż, widzę tylko jedno miejsce. Pokój Szymona, a może wytrzeźwiałka (pokój gościnny na sporej antresoli zmienił by się w salon gier, może z bilardem :D… nie, to przegięcie:) Hym, wstawimy do Szymona i czyste wnętrze zmienię w pokój… klubowy:) Z MAME i dartem do sofy dołączę stolik karciany;) Na ścianę plakaty. Zobaczymy jeszcze. Na dzień dzisiejszy, biedna bezdomna maszyna znalazła sobie wnętrze, a dopasowaniem szczegółów zajmę się innym razem. Tylko A. będzie musiał zapisywać się u Szysza w kajecie na sesję sam na sam, albo wspólne, męskie rozgrywki w nogę czy boks:)… Warunek: MAME ma zostać ukończone, przed ukończeniem remontu i przeprowadzką. W tej chwili wygląda tak, bez grafiki na ‚kokpicie’ i reszcie obudowy (która jest tylko w pliku na kompie) i oświetlenia górnego. Teraz pełni funkcję stojaka na torebki pani domu 😉