Kuchnia w stodole

Zaczarowało mnie spojrzenie na kuchnie włoskich projektantów, piękne, przepiękne! Mogę zaprojektować meble w podobnym stylu, jak zwykle metodą gospodarczą, ale jakże śmiesznie by wyglądały tanie, kiczowate materiały, a do tego tralki (oczywiście zrobiłby mi je ojciec, maszyna zarasta kurzem w warsztacie)… Mogę też zamówić meble i domontować tralki… ale wszytko odpada. Nie urządzam luksusowego apartamentu, a STODOŁĘ, więc nie będę kpić z historii budynku, nie będę też kopiować, brzydzę się tym, jedynie mogę się „zainspirować” :)) Te zdjęcia zamieszczam jedynie jako ciekawostkę, ot tak, gdybym kiedyś miała mieszkać w luksusowym mieszkaniu. Uważam te meble za genialne:) Łączenie czystej formy z luksusową salonową klasyką, ludwikami itd. Minimalizm z przepychem ram, fakturą płaszczyzn. Długo by mówić i rozpływać się w ich uroku:)

A teraz o mojej kuchni.
Będzie to wszechobecna biel, jak u pana Lluisa:



Na ścianie przy gabinecie będę miała wbudowaną ścianę z piekarnikiem, będzie wyspa w pobliży stołu jadalnianego i ciąg mebli z blatem pod 3 metrowym oknem, który będzie przechodził w leżankę z napikowanym materacem tuż przy schodach na górę. Czysta, spójna całość. Żadnych wiszących szafek. Okno będzie na wysokości około 1,60 m gdyż nie chcę mieć widoku na podwórze ojca. Pod oknem jeden długi, 3 metrowy, druciany reling.