Miesięczne archiwum: Maj 2010

Tablica na klucze?

Mam pomysł na wieszak na biżuterię, gdyż mój stojak nie daje już rady, a w nowym domu chcę mieć idealnie uporządkowane… wszystko. Prosty wieszak na klucze powinien rozwiązać problem. Taki mały pomysł do poduszki, 2 albo 3, jeden koło drugiego w poziomej linii powieszę tablice na klucze, które jedynie zmienią funkcję.

Dobór grzejników

Uwielbiam takie dni jak dziś, gdzie pogoda szaleje, raz słońce, raz deszcz, powietrze ciężkie i uginające się od słodyczy pyłków krzewów i drzew, na przemian z ostrym wiatrem. Nie daje mi spokoju mój ogród te modrzewiowe, kaskadowe ogrodzenie. Wkleję zdjęcie tego małego inspiratora, ale jak ozieleni się całkowicie:) Mijałam go dziś w drodze na basen, ale popuszczał kilka dzikich gałązek, poczekam, aż właściciel doprowadzi go do porządku, wówczas ukradkiem udokumentuję maleństwo.
Taras, leżanki, ławki… jeszcze nie dopięte na ostatni guzik, nie ustalone, czekają w kolejce, chcę powrzucać na trawnik trochę bazaltowych kamoli, pełno ich u nas, chcę wprowadzić małą zmianą w elewacji zainspirowana Dagmarą (chcę zrobić ceglaną opaskę na domku-stodole podświetlaną od spodu – o tym innym razem):)

Dziś o czym innym – dobór grzejników.

Założenie takie, że grzejników nie będzie żadnych, tylko podłogówka i te kanałowe, jest jedno „ale”, muszę dowiedzieć się o czymś, o tym, co mijam każdego dnia, co jest piękne w swej brzydocie… jeżeli ktoś zna parametry techniczne tych grzejników, może jakimś cudem dystrybutora, albo producenta, jeżeli jeszcze żyje i funkcjonuje. W fabrykach również takie były montowane, ale jedna łysa rura gruba, ah no coś pięknego. Jeżeli miały by być jakiekolwiek grzejniki to tylko i wyłącznie takie!:)

Dekory na kominku w kuchni letniej

Wymyśliłam, że dekory o których pisałam w ostatniej notce będą wtopione w bryłę kominka, tak niby przypadkiem upchane, każdy z innym motywem i różnej wielkości, ale wszystkie w tym samym kolorze i kominek „gładki” otynkowany ziarnisto, ala beton w takim kolorze jak dekory. Kominek będzie wyposażony w ruszt i szufladkę do grillowania, a także w normalny komin taki jak dostawia się do pieca, piękny, błyszczący, srebrny, komin:)

Dodatkowo wtopione dekory 2 w przedpokoju na podłodze i kilka na tarasie oczywiście wszystko wtopione w podłogę:) To takie kobiece, że lubimy udziwniać, choć znam jedną panią architekt, która dąży do całkowitej harmonii i prostoty w swym zacięciu.

1 sztuka kosztuje 5 zł, a w magazynie jest tego na 4000 zł prosty rachunek i raczej mi nie zabraknie:).

Artstyle?

Czyż to nie piękne, A. uznał, że wyjątkowe brzydactwo, które odkrył robiąc remanent, i stwierdził, że nie nadaje się do niczego. A ja planuję zakup:), jeżeli dostanę rabat:) nie wiem ilościowo dokładnie ile tego jest, w każdym bądź razie resztka, wypalana całe lata temu na zlecenie GS, teraz zarasta kurzem i marnuje się gdzieś w jakimś składzie. A kiedy jest możliwość to czemu nie wpleść ten skarb w nasze surowe wnętrza. Myślę o tym, by zrobić z nich kominek wolno stojący otwarty na zewnątrz na tarasie. Taras przecież będzie surowy, betonowy, i gdyby tak umieścić na nim kominek – box z klinkierówki białej właśnie z wstawionymi w bryłę tymi uroczymi cacuszkami? Największe mają na oko 30 cm na 30 cm. Myślałam też by wtopić w naszą podłogę tuż przy ścianie w części głównej po całej długości 10 m jednym rzędem te średnie, albo co 0,5m najmniejsze.

Nie mam jeszcze pomysłu konkretnego, ale nie lubię jak coś się marnuje. Chodzi mi o oryginalne zastosowanie tego „złota”, nie na wykończenie elewacji :p :)Może jakieś pomysły?:) Może łazienka, tylko zaimpregnować, tj oszklić:)..uwielbiam wyzwania 😀

Stodołowy dizajn

Spotykam się tylko i wyłącznie z 2 frontami, że nasza inwestycja to kompletna klapa i niewypał, a z drugiej strony, że genialny pomysł.

Sceptycy zarzucają mi również, że taniej wyszło by mi wybudowanie domu. Owszem mam ograniczony budżet, ale czyż nie pomysł się liczy i realne podejście do problemu, a także ten wspaniały okaz stodoły (która nie jest zawaloną gnojem ruiną).

Optymiści mają jedno „ale”… że powinnam urządzać w stodołowych klimatach, typowo wiejskich. Pytam czemu? Owszem zachowam bryłę, przestrzeń raczej otwartą, materiały, użyte surowe, ale bez przesady, nie będę wstawiać stołu z bali i wideł jako wieszak:)))


W obie strony trzeba zachować umiar, co będzie dla mnie najważniejsze to użyteczność przestrzeni i oczywiście komfort. Potrzebuję miejsca gdzie będę mogła wyłączyć umysł, oczy, uszy i zrelaksować się całkowicie, ale też takiego, gdzie moja aktywność zostanie całkowicie spożytkowana, gdzie znajdą ujście odbudowane (po relaksie) pokłady energii. Podobnie jak każdy z naszej czwórki będzie miał zapewnione oba bieguny. Więc w klimacie stodoły, jak ktoś sobie gdzieś wymyślił pojęcie „agroloft”, w klimacie zahaczającym o industrialne wnętrza, poprzemysłowe obiekty, tak chcę zrobić to miejsce, umieszczę odrobinę luksusu. Nie koniecznie z najwyższej półki, gdyż jak wspominałam, raczej nie mamy zbyt dużego kapitału. Ta realizacja będzie naszą krwawicą, być może wspomagana jeszcze kredytem, ciągle się zastanawiamy, czy dodatkowo brać.

Jak będzie wyglądać doposażenie naszego domu prócz gdzieniegdzie dizajnerskich mebelków o których już wspominałam we wcześniejszych postach… Właśnie odebrałam książkę Rolanda Goocka z Arkad „Zrób to sam” z 1985 r.:)..więc tak właśnie będzie wyglądać:) Nie ukrywam, im więcej zrobię sama (lub z pomocą rodzinki) tym bardziej będę usatysfakcjonowana.

Dla tych sceptycznych przesyłam linka na forum muratora:)
http://forum.muratordom.pl/showthread.php?128564-Nowoczesne-stodo%C5%82y-inspiracje

Aha, nadmienię, że nie wytrzymałam i zadzwoniłam do geodety i w sobotę o godz 8 rano przedstawi mi dotychczasowe postępy).

I jeszcze taka dygresja. Zanim przekonałam męża do podjęcia się karkołomnego zajęcia adaptacji stodoły, obmyśliłam sobie, że tam gdzie strop jest murowany w tej chwili, czyli 1/3 budynku tam ściągniemy dach zostawiając krokwie, robiąc olbrzymi taras a na nim będą pnące się chwasty, eh wtedy myślałam, że jestem wyjątkowo oryginalna w tym zamierzeniu pozbycia się części dachu. A tu porażka, dziś znalazłam dokładnie taką realizację:/ To nic, i tak tamta opcja odpadła, gdyż na zamierzanym tarasie będzie sypialnia z wanną pod oknem:) i łazienki dzieci. Składam ukłony autorom poniższego projektu:)

Gazetownik

Kiedyś wymyśliłam sobie fotel. Ot taka mania, z nudów, a raczej zamiłowania, gdy czegoś nie miałam wymyślałam sobie tekstury, kształty, przedmioty… Dzięki czemu mój pokój nastolatki zmieniał się co miesiąc diametralnie, czasem tylko wizje wprowadzałam w real…

Teraz o tym fotelu. Wiem, że powinnam pisać o stodole, ale nic się nie dzieje, póki co:) Zapewne odżyje z popiołów blog jak tylko geodeta się odezwie:) Ma jeszcze 2 miesiące na wywiązanie się z umowy. Póki co będę z głowy przenosić całkiem zakurzone już pomysły.

Więc wracając do fotela… Wymyśliłam sobie fotel inspirując się taboretem składanym dla wędkarzy, a także klimatami „namiotowymi” (mieliśmy kiedyś zastęp harcerzy w topolach, przez jakieś 2 miesiące i zostało po nich kilka łóżek polowych i namiot). Mój wymyślony mebelek uwaga… był ze skóry, takiej jak mama miała torebkę góralską gdzieś z Zakopanego – wyprawiona, piękna, gruba, „surowa”, skóra i kubistyczny stelaż… gdyż mam tendencję do upraszczania;) A dziś tak sobie przeglądając gadżety zobaczyłam ten gazetownik:) Od razu mnie olśniło, przecież to cacuszko to komplet do mojego pięknego fotela na stelażu.

Mój fotel miałby mieć następujące wymiary:
wysokość: tył 70 cm, przód 55 cm
szerokość: całego 60 cm
Skóra: po rogach tuleje (…to zapożyczone z namiotu), czyli otwory na pręty i na prętach kątowniki ograniczające wysokość. A w skórze wyprofilowany dołek na „siedzenie”. Stelaż wymyśliłam sobie wtedy z druta zbrojeniowego 😀 Teraz to bym zmieniła. Ileż radości sprawił mi dziś ten gazetownik. Więc może i nie ma podstaw by moje pomysły chować do szuflady, jak czyniłam..:D hym? Poniżej odzwierciedlenie mojej wizji:D

Panel pod LCD

Panel pod telewizor: pierwsza opcja zakładała płytę jednolitą od podłogi po sufit na wysoki połysk, czarną. Jednak odpada, gdyż szczerze mówiąc obrzydła mi już tak samo jak szybko nudzi się jakiś designerski wzór. Teraz mam 3 opcje. A co, lubię życie sobie komplikować.

W stodole powinna być to „żywa” blacha, albo taka gruba decha, może z wypalaną grafiką. Podoba mi się również opcja z siatką pomalowaną na czarno, zrobioną jako właśnie taki panel i z przymocowanym do niej telewizorem. W ten sposób widać całą ścianę z cegły (tylko co z kablami, chyba żeby wpuścić je w pomalowany na czarno kanał przymocowany do ściany). Wszystkie opcje jednak odpadają.

Te które biorę pod uwagę to:

1. Płyta, na której ciut wyżej jak środek będzie telewizor, prócz tego przyklejone będą cieńsze płyty z grafiką: na każdej osobno zdjęcia każdego z nas. Jak je zrobić? Mniejsze płyty na wymiar. Chodzi o to by były idealnie gładkie. Nadruk na płycie zamówiony w poligrafii, bądź naklejka na folii w ostateczności. Z tym nie będzie problemu. Zdjęcia w sepii, półprzezroczyste lub czarno-białe.

2. Płyta OSB 18, obita piękną tkaniną (jak poniżej – póki co wygrywa sunrise black) i w komplecie do niej z tej samej tkaniny leżanka przy oknie w pokoju telewizyjnym oraz roleta rzymska przy oknie tarasowym (witrynie), a także lampa (a raczej klosz) na wysokim statywie stojąca przy szezlongu.

3. Ostatnia najprostsza opcja – płyta jednolita czarna, ale półmat i do niej przymocowany telewizor.

Zsyp w stodole

Może i sceptycznie podejdziecie do tego pomysłu. Dom jest miejscem, gdzie człowiek przede wszystkim mieszka, lecz pełni również określone funkcje. Może i nasza stodoła nie będzie ogromna, ale ja też nie widzę kompletnie tego, że miałabym stać się jej niewolnikiem. Wprawdzie nie wprowadzam tu kompletnie żadnej automatyzacji, nie będę sterować oświetleniem bezprzewodowo (co zresztą mogę domontować po zakończeniu adaptacji), nie będę mieć czujników ruchu, temperatury zintegrowanych z ogrzewaniem podłogowym, nie będę mieć żadnej automatyki:), no tak, prócz ogrzewania elektrycznego podłogowego w łazience u dzieci i części sypialni. Jedyny luksus na jaki mogę sobie pozwolić to zsyp bieliźniany.
Zapewne każdy ma do wykonania czynności, których nie da się obejść, a sama myśl o nich wywołuje bóle migrenowe. Wczoraj oświeciło mnie. Wymyśliłam dość pierwotne rozwiązanie mojego problemu: ZSYP BIELIŹNIANY, który zastąpi mnie biegającą z koszem na bieliznę od pokoju do pokoju, codziennie (znając moje dzieci, które zanim nauczą się dyscypliny ja zdążę osiwieć). Umiejscowiony byłby w łazience dzieci pod częścią gdzie pierwotnie zakładałam całość zabudować szafą wnękową pod schodami biegnącymi na antresolo/wytrzeźwiałkę. Pod łazienką jest wprawdzie kotłownia, ale rura przecinałaby narożnie kotłownię wprost do pralni:) Wystarczy szczelna pokrywa, gładka rura, by nic się nie zawiesiło, średnica 400 i metr długości, a w pralni podstawiony kosz na bieliznę.

Małe odejście od tematu:
Chciałabym jeszcze umieścić linka do inspiracji dnia dzisiejszego
nic dodać nic ująć, tylko na coś takiego byłabym skłonna zamienić naszą stodołę! Ah
http://www.plataformaarquitectura.cl/2010/05/20/casa-la-campana-alejandro-dumay-francisco-vergara/casa-la-campana-08/

Alternatywne opcje tarasu

Póki co zostaje przy pierwszej opcji z ostatniego posta, a dziś chciałam przedstawić jeszcze 2 inne, które wpadły mi do głowy. Pierwsza to doczepiona do budynku szklarnia, niejako ogród zimowy. Znalazłam taką jaka by mi odpowiadała, w prawdzie z demontażu i wymagała by sporo pracy naprawczej, ale jaki efekt (to zamiast tego daszku):) Szklarnia wprawdzie chroniłaby przed deszczem, ale wyglądałaby tak, że od wschodu miała by zdjęte szyby, wewnątrz zamontowałabym żaluzje bądź kremowe zasłony, np. syntetyczny welur (łatwo się piorący) od strony zachodniej.



Kolejną opcją, która rozważałam, było wbudowanie tarasu wewnątrz, choć nie ukrywam, że zburzyło by mi to wcześniejszy układ. Nie byłoby jednej loggi na górze, komin przebiegałby po środku ściany frontowej wbudowanego tarasu, ściana jasno szara czyściutka i wewnątrz wbudowany otwarty kominek. Kominek byłby również wewnątrz budynku podpięty pod ten sam komin, po drugiej stronie tej ściany. Załączam taki rysuneczek na brudno. Ciut;) Moim guru stodoły na dom jest projekt Domu na Mazurach:

http://www.hermanowicz.pl/strona/dom-na-mazurach-2006-56

Na rysunku naruszyłam proporcje, ale nie będę przerysowywać gdyż i tak tej opcji nie będziemy realizować, ale wyglądało by to mniej więcej tak:

Wymyśliłam nawet do tej koncepcji meble:) Nie byłoby kanap, a wmurowane legowiska (takie podwyższenia na około 20 cm) na kanapę i leżankę przy mini okienku tarasowym. U tapicera zamówiłabym materace obite skórą. Na ścianie od gabinetu, która byłaby z suporeksu, a nie ze szkła, jak w pierwotnej opcji, byłby zagłówek w aluminiowej reprezentatywnej ramie. Stolikiem nie byłaby pufa, a skrzynia masywna z „natłuczoną blachą na pokrywę”. Układ kuchni też całkowicie by się zmienił, miejsce do jedzenia byłoby zespolone z kuchnią, meble na wymiar dalej białe, ale stół jadalniany byłby również barkiem i zespolony byłby z blatem kuchennym, nad tą częścią 2 lampy zrobione z (uwaga!) wiader:) Taki niecny plan obmyśliłam, że odciąć wystarczy uchwyt i zrobić otwór na kabel. Tak powstałyby 2 lampy wiszące, reszta oświetlenia neutralna. Dodatki: pod kominek „kozę”, wewnątrz również ocynkowaną blachę, dalej, donice ocynkowane w kolorze tytanowym w cenie około 50 zł za taką jak na zdjęciach. Jednym słowem, neutralna biel zgaszona szarością wszędzie gdzie się da – na ścianach, podłodze (w dalszym ciągu epoksydowej). I blacha, wszechobecna BLACHA zamiast szkła, które zakładałam w pierwotnej wersji.


Obie opcje tarasu i wystrojów odpadają jednak, gdyż wciąż pierwsza opcja jest najlepsza. Więc zostaję przy pierwotnym planie stodoły!

Taras przy stodole

Miał być minimalistyczny, hym „minimalistyczny”? Zainspirowany tym zdjęciem poniżej (do tego przed wysadzone malwy lub lawenda) potem chciałam wpleść w niego „ławkę-kwietnik” (tylko betonową nie drewnianą) taką jak na kolejnym zdjęciu (znalezionym gdzieś na freshomie). Pierwsza opcja zakładała, że będzie bez daszku, potem, że będzie szklany (kwadraty szkła 1m na 1m, na stelażu) Ostatecznie ze względów praktycznych i finansowych będzie daszek:/. Jeszcze będę się z niego cieszyć jak deszcz będzie padał;) Nie będzie duży 1,5 m szerokości, ale i tak psuje mi cały efekt wypuszczonej kasety okno drzwiowej. Nie wiem może uda mi się wymyślić coś innego. Jak wpadnę na genialny pomysł to z pewnością napiszę, a może pan architekt coś podpowie?

Póki co zostaje ścianka, wolna po obu stronach, z oknem po całości, na górze, w kształcie wydłużonego, niskiego prostokąta. Pod ścianką kuchnia letnia. Daszek długości od ściany budynku, do pół metra za ściankę i szerokość półtora metra.
Podłoga – beton z bezbarwną epoksydówką (przedłużenie przedpokoju). Całość podniesiona na około 20/ 30 cm nad ziemię. Ścianka w kolorze elewacji budynku. Na daszku dachówka pozyskana z loggi.