Od punktu do punktu

Stopy grzęzną w mokrej trawie, kostnieją, lato zaczyna się dopiero od 8:30:) Pastwiłam się nad młodymi, bo mieszczuchy nie wiedziały co to wieś. Pokazałam im trochę mojego dzieciństwa. Bały się odkrywać świat. Teraz chcą więcej, jak dobrze.
https://www.youtube.com/watch?v=Lm9BRo6U_ZI
wp2
Jak wygląda wasz dzień powszedni? Pytam bo ponoć taki właśnie dzień definiuje nasze życie, w ogólnym rozrachunku, taki właśnie dzień wpiszą w nekrologu, nikt nie będzie was pamiętał w inny sposób, „straszyli” w jakimś nocnym słuchowisku radia wrocław, a palce przykleiły się do kierownicy, nie dało się przełączyć audycji ;) Za czym gonicie? Komfortowe wydaje się przeświadczenie o posiadanym czasie. Macie go? Gratuluję

(dygresja)Tak zostałam potraktowana i zastanawiam się na co jestem zła. Nigdy więcej Kicior.
https://www.youtube.com/watch?v=htKfatvZApM

Mamy kotka, nie licząc tych w głowach. Zaraz będziemy mieć kolejnego. Kot przyzwyczaja się do miejsca. Niedobrze. Szurnięty, lubi spać na głowie Kiciora i w torbie od laptopa:)Szymek zrobił ładne zdjęcia, mama wyfotoszopowała kontrastem i nakładkami, choć miałam nie wrzucać nigdy więcej w sieć fotek rodzinnych. Tu nie wyglądam na zimną zołzę bez serca, bo ponoć taka się stałam więc z drogi uciekać kto może, zdjęcie to tylko pozory, obraz jako środek kreacji, nie zdjęcie odtwórcze, żyjemy w kulturze obrazkowej, odbieramy obrazy, całe masy obrazów, bez krytycznego spojrzenia, punkt po punkcie piksel po pikselu, z szybkim osądem, nie mamy czasu na myślenie, dajemy się manipulować, zapominamy o doświadczaniu dotykaniu życia o podejmowaniu próby modelowania go, pilnuję teraz żeby moje dzieci nie zapętliły się o ile córka jest odporna o tyle syna muszę chronić, wyrośnie? Wyrośnie.
my

Znaleziska

Bobry wróciły na Seszele:) i budują kolejną tamę, jeszcze miesiąc temu ich nie było, paręnaście metrów dalej miały swoje jamy i ogołociły brzegi, mamy ich wysyp w dolinie rzeki Kwisy najwięcej koło jeziora, pojemne na tyle że mieszczą nieuważnych wędkarzy:) Ludzie też tu budowali pod mostem ale im nie wyszło;) Po drugiej stronie rzeki jak to mówią obóz pracy, w którym zagnieździli się na wizę tymczasową ludzie z mega pozytywną energią. Sadu powstały dwa projekty, teraz robi się stronka. Jedna koncepcja zakłada zagładę totalną i nasadzenia nowe, druga ratuje te drzewa, które się tylko da jeszcze jakoś wyprowadzić, choć nie było łatwo to ubrać w logiczną całość, czerwone zimowe kilka sztuk i 2 antonówki oraz jedna śliwa i to wszystko niestety. Zebranie z mieszkańcami już tuż tuż. Biały krzyżyk ratuje drzewko:) Przyjemnie się kreśli takie znaczki, w przyszłym tygodniu wkraczają pilarze.
s2

s1

s4

s3

s5

s6

s7

Wnętrza

Dokumentacji zdjęciowej „przed” fotek kilka, udało się nawet dogrzebać w chaszczach do dwóch miejsc niezwykłych pan Marek prosił by mimo wszystko takowych poszukać. Ponoć nadużywamy, my Polacy tego słowa. „Niezwykłe”, „niesamowite” to to, co wywołuje w nas bliżej nieokreślony lęk czytałam ostatnio w pewnym artykule dot architektury, więc może tu nie pasuje to słowo, bardziej może „urocze”. Czy człowiek też może być niezwykły? Całkiem miło przeskakiwało się z pokrzyw w takie miejsce, intymne dość. To jak znalezienie polany w środku lasu, człowiek przechodzi przez ciemną ścianę w miejsce w którym łapie oddech, pełne słońca, jasne, wyściełane miękką trawą. Wydaje mu się że ma pełną prywatność, że ta ściana w której błądził ochroni go od obcych spojrzeń. To dalej, jak zanurzanie się w wysokiej trawie, gdzie łąki ciągną się po horyzonty, albo pływanie po pustym jeziorze o zmroku na żabkę:). Dalej szukam definicji bezpieczeństwa, a wszystkie drogi prowadzą w jednym kierunku.

Sad, który powstanie ma zbliżać ludzi, ale o tym na razie ciii..;) Szukamy środków, teraz, na już, na warsztaty z dziećmi. Tu czekają docelowe na działanie świetlic. I bardzo dobrze. Warsztaty z wyplatania wikliny i innych dziwnych materiałów na koniec powstaną osłony na drzewa. Jeszcze czekam na urlopującego się prezesa:).

A w stodole:
belki wolniej przyjmują kolor zielony wewnątrz, ale już coś tam widać, impregnat do elementów konstrukcyjnych przemaluję na grafit na wszystkich widocznych elementach, już się wyposażyłam:).
20150719_191605

20150719_191833

20150719_193207

20150719_193458

20150719_192827

20150719_192851

20150719_192904

20150719_193520
20150720_165324

CAM03615

Stodołowata proza.

Od wtorku zaczynam procedurę realizacyji sadu odmian starych, trzeba uszczegółowić projekt zagospodarowania działki do pierwszej połowy sierpnia i zamówić sadzonki zgodnie z rozpisanym wcześniej harmonogramem, tylko teraz uwzględniając w przyszłości nowy obiekt świetlicy. Honorowy patronat przejmie artysta ze środowiska wrocławskich rzeźbiarzy i preformerów pan Marek Sienkiewicz. O tym kiedy indziej, bo sam hotel dla owadów będzie rzeźba przestrzenną. Rozpisać trzeba serię warsztatów z mieszkańcami, na których wykonywane będą maty zabezpieczające i opracowywany będzie projekt identyfikacji wizualnej miejsca tak by była częścią późniejszej koncepcji dla rozwoju wsi.
A w stodole:
1. Trawa
Najlepsza przyjaciółka kobiety tarcza do kosy:) zdrewniałe łodygi wysokości 2 metrów nie mają szans:) próbowałam zwykłą kosą mało nie zgubiłam rąk. Tarczy się bałam i leżała od momentu zakupu w pudełku. Pa pa żyłko.
Jestem ograniczona godzinowo i jak tylko mam chwile wpadam by ogarnąć bałagan. Na razie zrobiłam ośkę widokową do lasu, skosiłam taras, skarpę i koło orzechów (w tym roku będą pierwsze). Jesienią trzeba uformować ich bryłę w końcu mają służyć jako ściana osłonowa;).
2.Belki
Dostałam na próbę impregnat do drewna i wczoraj opryskiwaczem traktowałam płatew i gniazda krokwi tyle ile wyszło mi z koncentratu. Mogę go nabyć za 200 zł za 30 l koncentratu, rozrabiam w proporcji 1:5
Nie wiem jak na górę wlezę nad stropem betonowym bo nad drewnianym problemu nie będzie. Na dole poprawie ławkowcem, nikt mnie nie zmusi do machania pędzlem krokwi. Niedługo drewniane elementy zmienią kolor na patynowy:) Pryskałam tylko w zasięgu ręki. Idzie więc sposób się sprawdził. Tylko jednak trzeba się odpowiednio odziać bo ja mądra przed pracą w negliżu pryskałam i pojechałam cała w kropki ludzi straszyć.
3.Konopia
Muszę wypowiedzieć umowę dzierżawy przed zasiewem więc się upewniam i dzwonię co jakiś czas czy na pewno będzie kontrakt na konopie.
Dokładnie będę mieć 7 ha na wysiew. Co się zmieniło, to że teraz Hempol czarno widzi bo nikt z dolnego śląska nie chce sadzić?? Co się stało nie wiem. Kontraktować będą odmianę na nasiona, której koszt zbioru będzie wyższy. Odmiana fińska też mi da słomę, ale jej nie odbiorą, chcą same nasiona. Dalej wchodzi w grę zamiana na paździerz. Inne firmy najtaniej mogą sprzedać sam paździerz za 300 euro za tonę.
obliczyłam sobie ile będę potrzebować:
na dach 46 m sześciennych
na strop 45
ściana na parterze w strefie wejścia 10
ściany szczytowe 13
ściany kolankowe 12

1 m sześcienny to 110 kg
potrzebuję około 14 ton.
Jakbym kupowała sam paździerz musiała bym mieś 12 tys. Nie mam. Łącznie za ha uzyskam 400 euro dotacji. Za orkę zapłacę 700 zł, tyle samo za siew, za zbiór około 1400 zł. Za nasiona tej fińskiej odmiany 1200 zł brutto za ha. I tak się opłaci. Choć zostanę ze słomą. Paździerz oczyszczony dostanę za nasiona.

A i mam mebelek chcieli wyrzucić to sobie przerobię, jeszcze nie wiem jak:) Na pewno na czarno:)i w macie.

CAM03520

CAM03523

CAM03527

CAM03532

CAM03496

CAM03493

CAM03516

CAM03515

CAM03513

Po dniu dziecka. Idiomy.

Dom. Potocznie ludzie zwą nim parę ścian i dach. Ale to coś więcej, to poczucie bezpieczeństwa, coś co definiuje człowieka, ale nie tylko jako jednostkę. Jest odbiciem całej spuścizny kulturowej otoczki jaka go kształtowała, zespołu zachowań ludzi, decyzji administracyjnych, ekonomii, kalkulacji, przez cały cykl jego życia. A co potem? Jaką wartość ma on później? Ekonomiczna? Żadna, chyba że stanie się pomysłem na biznes.
Dalej… jest wizytówką swoich czasów, tak nędznych jak dzisiejsze chyba nie było w historii, opasanych płotami, ryglami, czy co bądź (sztandarowy przykład „Dom bezpieczny”). Moja własna definicja „bezpieczeństwa” jeszcze nie powstała szukam go gdzie popadnie, zachłannie każdego dnia. Dom wyznacza granicę, mentalnie, tak kiedyś było, dziś ludziom to nie wystarczy.
Tak właśnie powstał blog Dom ze Stodoły, w poszukiwaniu „bezpieczeństwa”. Tak powstał jego projekt budowlany. Tak potem rozmył się, by co jakiś czas powracać niosąc nadzieję na zaspokojenie tej najważniejszej w mojej piramidzie.

Chciałabym przedstawić wszystkie z kolekcji:

Od niej się zaczęło to gdybanie: „co by było gdyby…”
(niech zerknę w historię bloga:) 2010 r:)) Stodoła oczywiście!:))

Dom w Biedrzychowicach na przeciwko zameczku przy drodze głównej wojewódzkiej. Spłoną z właścicielką. Historia tragiczna, ale bardziej smutne jest to, że teraz nikt go nie chce i ginie w oczach. Taka piękna skorupa (mnie straszyli, że w Stodole ktoś się powiesił, żebym nic z niej nie robiła bo duchy będą mi po łóżku skakać).
Owy dom wpisałam w referat do szkoły w 2013. Zadaniem było wybrać sobie dowolny styl w architekturze i w dowolnym obiekcie, w formie opisówki zrobić mu wnętrzności. Opuszczony, niechciany, boguducha winien, skazany na śmierć domek. To co po nim zostało zaszczepiło dziwną potrzebę, bez celu i przyczyny.
Ilekroć go mijałam myślałam, że fajnie było by mieć w nim biuro, wernakularyzm poszanować, w środku wymościć, otworzyć co się da pod sam dach, wypolerować beton i zrobić małą sypialenkę kiedy człowiek siedzi po nocach i nie ma siły na powroty do domu. A że mały to pewnie nie dużo by kosztował, a że jeszcze nikt go nie chce. Tchnąć w niego nowe życie. Ale w szkole robiłam go na architekturę bioniczną, rozumianą przez studentkę architektury wnętrz:), szkoda gadać, bez literatury tematu ino angielskie jakieś opracowania, i brak wiedzy konstrukcyjnej, bioniczne „sajensfikszyn” o żyjącym domku, bardziej traktowałam to jako zaczynek do dyplomu. Lepszy jednak był ten beton, mały zasobnik w energię i otwarty plan.

b1

b2

Budynek gospodarczy z bazaltu i cegły, przy Parku, Cmentarzu i Kościele Zielonoświątkowców w Gryfowie. Ulubione miejsce panów i ostatnio też pań z lizakami. Piękny jakby zatrzymał się w czasie, od lat ma zabite okna i zawsze gdy go mijam nie mogę się napatrzeć. Też ze strefy marzeń, pt.”z tego mogłabym zrobić dom”i to z ogrodem, nie byłam wewnątrz, należy do Kościoła Zielonoświątkowców. Dbają o niego, owszem, ale…. No właśnie „ale”.

b3

b4

Trzecim obiektem jest ten w Jeleniej Górze, będę wrysowywać marzenia, słyszę cięgle „po co?”,”po co tracić czas”.
NIE TRACĘ.

Drogie mi są ich losy, każdy przyprawiony w inny sposób. Każdy z nich jest wyjątkowy, jedyny taki na całym świecie. O ostatnim próbuje się coś dowiedzieć, bezskutecznie… kto nie lubi zagadek <3 . Każdy ma zespół cech, które sobie sprawdzam pod kątem zasadności reanimacji (a ta zapewne nigdy nie dojdzie do skutku pomijam Stodołę w tych gorzkich przemyśleniach, bo tu akurat mam coś do powiedzenia, trochę się obawiam czasami (bo to przedsięwzięcie wiąże się z innymi o dużo większej skali, a ciężko było by przyznać się do porażki, zwyczajnie próbować trzeba), a jak spartole z tą konopią, będę zeskrobywać ze ścian;)) Wapno 12 zł za 25 kg. Każą mi szukać sobie logistyka co by poukładał myśli na kupki, podzielił na priorytety, na rzeczy ważne i mniej ważne. W kolekcji mam też kilka bez jakiejkolwiek wartości emocjonalnej, traktowanych w formie zabawowej. O jeden założyłam się o czteropak piwa ze znajomym, no i powstał z rozlatującej się komórki na podwórku mikro zamysł. Wszystkie 4 w kolekcji to małe dzieła sztuki, były nimi w momencie podchodzenia do projketu przez architekta, kiedy zmagał się z białą kartką, i obojętnie czy jako element całości – Stodoła w zabudowie zagrodowej, czy jako dumny niezależny dopieszczony w każdym detalu – Bazaltowy, czy wpisany grzecznie i usłusznie w całą zabudowę wsi – Biedrzychowice, czy no właśnie oderwany od rzeczywistości przestrzennej ten w Jeleniej. Zakorzeniły się i należy je poszanować. Nie są gniotami na masówkę, są wynikiem jakiejś analizy (choć te na masówkę też są wynikiem „jakiejś” analizy). Uwielbiam szacunek z jakim projektowali niemieccy architekci, szacunek do ziemi i ludzi (Biedrzychowice i Stodoła), Bazaltowy jest charakternym ( przyznaję, chyba jednak ciut wychodzi z niego ego projektanta) okazem wyważonym mimo wszystko, a ten w Jeleniej kojarzy mi się z wizją jakiegoś pełnego entuzjazmu, młodego architekta nie skażonego żądaniami inwestorów, ciekawe co projektuje dziś i jak wygląda jego dom własny. Jeszcze nie byłam w wydziale arch. w Jeleniej, nie po drodze mi tam ostatnio, przy okazji jak będę zapytam może dowiem się kto to był. Wszystkie istnieją, są realnym tworem, smutnym i niechcianym, a pięknym.

Tym czasem

Nowe życie gnojownika;) K. zrobił kosza przy stodole. Niebawem Stodoła znów w Muratorze:)). Pozdrawiam ciepło. Ps. Mierzyłam obiekcik w Jeleniej Górze tylko po obrysie 7m x 10m x 4,5m h . Nikogo raczej nie było, ale nie wchodziłam.
Przydało by się na boisku bo kolana pozdzierane:

http://www.eurogoma.pl/galeria/nawierzchnie-jednolite-wylewane

tylko jak od gumy odbijała by się piłka;), w drugim sadzie mamy boisko do nogi, do stodoły przykręcimy drugą obręcz na wys.180 cm dla dzieci, tylko trzeba rozebrać murek.

Po edycji:
Nie dano Jej w Muratorze, miała być jako model do obliczenia pokrycia dachu dla różnych materiałów w numerze 07.2015 w artykule pana R. Murata, za model posłużył dom katalogowy Muratora M148 chyba bardziej wpisujący się w standardy czytelników.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA