Wernaku…kula…lar…nie. Nie.

Kto uratuje numer 8? Nawet zagrałam w lotka w tej intencji. Mój brylancik wpisany cudnie lokalnie. Kto go nie zburzy, tej skorupki bez fundamentów z klepiskiem i sfajczonym stropem, z piecem chlebowym, z idealnie wycyrklowaną przestrzenią, zlituje się ktoś? Kto zachowa bryłę nietkniętą (jak u sąsiada- zdjęcie nr 3 nawet okna skrzynkowe), kto uratuje moje zbolałe serce, bo pęknie jak tylko jakiś zwyrodnialec zburzy nr 8 i postawi tu sztuczną paprotkę.
Od kiedy pojawił się afisz: na sprzedaż, ósemka przylgnęła do mnie, i chyba na dobre, zdaje się, i tak patrzy, i patrzy

Czy na prawdę nikt tego nie widział. Czy wszyscy wszystko mają w d. . Gonią za czymś. Gonią, gonią, biegną. Nikt nie zwolnił. Pędem mijały auta moje zostawione na środku drogi. Może i jestem pie…eta. Artefaktu w panoramie nie dało się nie dostrzec, kruki(spłoszyłam, przeszkodziłam, wtargnęłam:/) rozszarpywały truchło jelenia, naście metrów dalej leżał szkielet, gdzieś na tle lasów i pól biegały 2 osobniki grzebiąc w śniegu w poszukiwaniu jedzenia, zupełnie jakby nic się nie działo. Pacior nieco przerażona pobiegła za mną. W jej wieku miałam wpojone, że kruk przynosi śmierć, w jej wieku nie zrobiła bym kroku do przodu. Teraz nie odpuszczam takim zjawiskom.


Wrzucam jeszcze mieczyk bez rękojeści. 35 min. Do poprawek, na próby wystarczy;) Wzór do rękojeści mam z maczety oryginalnej, tam na nity jest mocowanie, w drewnie jeszcze nie rzeźbiłam—->wyzwanie:D Tylko symbolicznie historycy chyba się nie czepią:)

Ja po prośbie dziś, bo jest tu kilku regionalnych zaglądaczy. Obdzwoniłam i pisałam bezskutecznie i… lokalne muzea, i stowarzyszenia pasjonatów historii nie posiadają w swoich zbiorach. Kręcimy film, już raczej do scenografii wszystko ogarnięte, a co nieogarnięte podkładane będzie komputerowo, potrzebujemy tylko dwie szable, ewentualnie szpady. Ktoś?… Coś?… (proszę o maila jakby komuś kurzyły się na ścianie i zechciałby pożyczyć na szczytne przedsięwzięcie, oddamy nienaruszone:) kontakt na maila:
anetagramatykaformy@gmail.com lub mariusz.dragan@gmail.com
I jeszcze kamionkowe kufle ot jak do grzańca, im mniej fajansowe tym lepiej 😉 ewentualne aluminium cyna mosiądz nie wzgardzimy naturalnie.
ps. 11 lutego zapraszamy jak co roku w podziemia:
Koncert

Tak na szybko, nie tyle z WOŚPu, co z polityki GOKU. Repertuar tegoroczny,
(pomijając występy szkół):
18:00 – SALEN Leśna (blues/rock)
19:00 – OBSYDIAN Gryfów Śląski (progressive metal)
20:00 – TRICHOMES Wałbrzych (metal)
na pierwszym były jeszcze osoby co nie zdążyły zwiać po licytacji, na Obsydianie zostało może 20 osób, a ostatni, sala była niemal pusta. Dyrektorka zatwardziale nie zmienia polityki, nie zraża się, choć rok temu było to samo. Póki co odgórnie nie ma przykazu organizowania „wyszumiałki”( ;)) ) wielopokoleniowej, bo efektywność wolontariuszy z roku na rok jest większa. Chwała Ci Aniu za to. Jeszcze, żeby target się obudził;)

Wywaliłam ten fragment ściany, złamałam dłuto w udarze, kończyłam młotkiem. Było by szybciej, ale patrzyłam jak cegły rozpryskują się za oknem, jedna na drugiej (na wiosnę muszę to uprzątnąć:) nie było jak kontenera postawić, bo pod śniegiem była podobna hałda gruzu).
Nie odzyskiwałam cegieł, rozsypywały się w rękach. W sumie to 2 dni roboty, wliczając zbijanie tynku tam gdzie miał być zbity, żeby odsłonić cegły, albo gdzie się sypał, wyczyszczenie tych cegieł (mechanicznie, bo biceps sflaczał i w pewnym momencie drapałam pomagając sobie biodrem:)) ), pozbycie się gruzu, tam gdzie tynk się trzyma zdrapanie farby.
Wrzucam jeszcze w kolejności wzory pod warstwami farby. Naliczyłam 8 powłok, wzory były na 3. Pierwsze 2 zdjęcia to ta na samym dnie, w układzie od podłogi: 25 cm pas coś na kształt łososiowego, 3 cm biel, 0,5 cm niebieski linia, 170 cm wzór niebieski na białym tle, 20 cm nad linią otworów okiennych te kwiaty (okna dodatkowo potraktowane zielonym), intensywne, piękne barwy. Pozostałe to wałeczki jakie wszyscy znamy.
d1

d2

d3

d4

d7

d5

d6

Aha, przy tej pierwszej, dziewiczej 😉 pominęłam bordiurę przy „opisie”, zostawiłam jej fragment na ścianie u syna. Z ciężkim sercem drapałam, gdyby nie to, że tynk nie trzymał się ścian pokusiłabym się jednak zostawić przynajmniej większe fragmenty.
d8

-jeden raz! na różańcu widziałem cię
Bez ogródek, wypominki, i czemu na ty, ja mówię „proszę księdza”. Ale to nie koniec, 2 dzieci.
-a ojcowie? (:D ) Odwiedzają?.
-Ojciec. Ma kontakt(omal nie parsknęłam śmiechem).
– i co radzisz sobie. Zraziłaś się. Nie tędy droga. Możesz już iść do spowiedzi masz prawo
-???to psychoanaliza, tak po dzień dobry?i szczęść boże?, bardzo dziękuję za tą możliwość..
(co ty gadasz, ugryź się w język, to dziekan, ale ludzki, ponoć ma dziecko i babę, ale o co mu chodzi…)
-nie, powiedziałaś A teraz musisz powiedzieć B, prowadzisz za rękę, świeć przykładem
-jakim? mam udawać?
-już dobrze, jak będziesz gotowa, zapraszam

(gotowa?z demencją;))

To było, dziwne doświadczenie.

Poczułam się jak wywołana do odpowiedzi. Ostatni raz kiedy semestr się zaczął. Po pierwszych ćwiczeniowych kiedy to płynęły wywody czym to jest filozofia, potem po tygodniu był wykład. Prof. Hadamek i jego pamięć absolutna na sali gdzie było 150 osób, z nazwiska mrużąc oczy w moim kierunku, oświadczył przez mikrofon z za tej swojej mównicy, że zaraz przepyta mnie z Tatarkiewicza na ćwiczeniach. Omal nie zeszłam na zawał. Potem posypało się jeszcze kilka nazwisk, i uspokoiłam się, że przecież on pracuje nad swoim autorytetem. Zawsze celnie wymierzony strzał:) Jedyne zajęcia, na których zawsze była pełna aula, i nie po wiedzę, oj nie, bo nie uczył myśleć, a recytować tą swoją biblię.
Wczoraj ksiądz był po kolędzie.
Córka zdecydowała się, że jednak ma zamiar przystąpić do komunii, więc muszę ją wspierać, i faktycznie po jakiś 5 latach nieobecności w kościele udałam się z nią raz na różaniec. Usiedziałam nawet do końca, choć dawno nie czułam się tak obco. Ludzie wstawali, siadali, żarliwie pogrążeni w modlitwie (?), do góry, na dół, na kolana, na baczność, dzieci klepały bezmyślnie do mikrofonu zdrowaś Mario. Nie taki kościół pamiętam z dzieciństwa. I przemknął wtedy dziekan do konfesjonału. Zanim skręcił w nawę boczną przystanął i patrzył na te ostatnie rzędy:))

5 dla Boga, 4 dla niego, a 3 może wypracować student. W systemie edukacji punktowej gdzie nie ma celów nadrzędnych, a punkt widzenia jest tylko jeden, i gdzieś tam w tle niskie ego.

Wyższe wartości, dziękuję księdzu, przez przypadek chyba sobie przypomniałam o ich istnieniu i wcale nie chodzi mi o wiarę.

cd.
Miało być tak, ale dziś jak skrobałam warstwy farby znalazłam pęknięcie, zbiłam tam tynk, ściana dostawiona, tu najprawdopodobniej był piec kaflowy, ogrzewający 2 pomieszczenia:) a będzie szyba, miała być prysznicem, który przegrał z wanną, i miał być opchnięty na olxsie:) Szyba do pokoju Szyszka, ale zrobię mu takiego shuttersa na szynie co by miał swoją prywatność;) Wyszło na dobre, bo okno ma od wschodu, przyda się szybka doświetlająca 110×200 od zachodu.
I małe sprostowanie do Knaufa mp 75sl-„BETON” Goldbandem robi się sprawniej. Wychodzi jak tadelakt jak się urobi. Werniks do tego i wygląda jak blacha. Mrr. Nie widać na tym zdjęciu ale jeszcze nie mam zamontowanych lamp, wszystko pokażę później:) Jak skończę:)
kkk

kkkk

In dieser Zeit habe ich als Putzfrau gearbeitet

Tak sobie przypominam, w tym czasie miałam możliwość liźnięcia dwóch całkowicie różnych kultur po prawej i lewej stronie rzeki Mozeli. Po tej niemieckiej po dłuższym czasie funkcjonowania tam, całkowicie naturalne wydawało mi się zachowawcze podejście do dzieci, kiedy były chore. W rękawiczkach na kiju podawano leki, nie zbliżano się do nich na krok. Bo co by było, gdyby rodzic też zachorował. Takie to ich, myślałam sobie.
Jako, że nie wprowadziłam owej praktyki, Kicior poskładał się na łopatki. I co? Z taką samą troską i ciumaniem w czółko odpłaciły mi się moje pociechy:) kiedy już same mogły chodzić (po tygodniu walki z chorobą), przynosząc płyny wszelakie i świeżo parzoną herbatę:)puszczając mi bajkę:)) (odpłaciły-jakie brzydkie słowo, powinnam raczej była napisać, że zatriumfowałam jako matka, i że jakże budujące są takie małe chwile radości:) ).

Dwa filmy jeszcze na koniec:
„Lęk wysokości”, o szukaniu tych rąbanych „wysepek dobra”. Może kiedyś się przemogę, poszukam. Teraz nie mam sił, wystarczy.
I ten, cudowny „Dziewczyna z lilią”, nawet się wzruszyłam 2 razy, raz ze śmiechu (taka 1 scena z marszu pożegnalnego :)ale psssyt;))już nie psuję oglądania

PS.:)))

-Tu są dźwi
-Drzwi.
-Tak, dźwi
-Drzwi.
-Tak.
-dobrze to ile te dźwi mają

I jeszcze tym filmem się podzielę
Paciorek go znalazła i zażyczyła sobie drewnojada z kamiennym wyrazem twarzy, zdradziły ją tylko pąsy na policzkach (kiedy przytaknęłam i z takim samym kamiennym wyrazem twarzy udawałam, że idę podkraść Ziucie:D). Ziutka tak średnio za szarańczą. Mącznikami gardzi.
Smacznego! jakby się ktoś skusił, ja musze sprzątać basen po szarańczy, a jeszcze te jej haczyki na odnóżach:), prędzej drewnojada:

http://wyborcza.pl/12,82983,13133022,Przysmaki_z_owadow___jak_je_przyrzadzic_i_z_czym_jesc_.html

To tyle o chorowaniu i powrotach do pracy:)
Tak przy okazji, Wesołych Świąt tym co je obchodzą, tak jak ich nauczono obchodzenia. Wesołych tym co sobie je zdefiniowali na nowo, tym co się nimi cieszą, i tym co ich nienawidzą.
ziutek

klatka dla ptaka

Kibel …, w kinie jakich coraz mniej, kameralnych, skrzypiących, cudownych,
I Ziutka (tymczasowo, bo jeszcze nie mamy imienia dla nowego członka rodziny)
I utwór, którego nie znosiłam, bo otwiera furtkę, że może „można” uzurpować, oczekiwać, żądać, ograniczać. Człowiek jest wolny w każdej sekundzie swojego życia, jeśli ktoś próbuje to odebrać zabija relacje, ot sypię banałami. Dziś mnie bawi ten utwór:). Jestem „obok”, choć nie powinnam, no bo przecież taki uniwersalny, krytyczny, niedosłowny, tak wiem.
I(ostatnie „i” na dziś)tak sobie myślę czy te trzymanie boguducha winnej Ziuty w tym pudle nie jest jedną z tych (tych w cudzysłowiu, przecież odwzoruję jak mogę naturalne środowisko, a wzięłam ją z ciasnego akwarium ze sztuczną roślinką) głupich rzeczy. Czy będzie się męczyć? To dziewucha, samce ponoć świetnie sobie radzą same, samice mniej, trzeba będzie dokoptować towarzyszkę, tylko, że z towarzyszką będzie toczyć boje. A jak dam jeszcze samca wg literatury relacje się zmieniają. Samice w komitywie obserwują samca, są ugodowe i no losie… podporządkowane. I tak powstanie kolonia na metrze kwadratowym ściany, służąca.. po co się zakłada terrarium? Ziuta nie zaznała nigdy środowiska naturalnego, tym się pocieszam:)))
kib

kib2

I (.) jeszcze

Dobrej nocy

Napociłam się dzisiaj. Terrarium miało być pod korzeń, ale będzie pod wnękę w ścianie. Agama jest młoda, takie wystarczy wg tego co poczytałam tylko niskie jest, ale jak zacznie rosnąć będzie mieć otwór w suficie i rozbuduje domek dostawiając ściankę szklaną i będzie mieć dodatkowe 1,5 m przestrzeni do sufitu, tam poukładam jej „zabawki”. A co jeszcze muszę zrobić? Podmienić korzeń na gałąź, nie mata grzewcza, a jednak promiennik, a już się cieszyłam że będzie mieć ogrzewanie podłogowe:D, zakupić podkład kokosowy, i lampę UVB najlepiej ze sterownikiem automatycznym (w związku z chronicznym roztargnieniem), generator pary:D, zrobić wentylację:))),
roślinki, świerszcze i szarańcze mam już obgadaną, będę mieć świeże, pan w sklepie mrugając dziwnie wskazał mi coś na kształt lodówki zabunkrowane w ciemnym kącie sklepu:) I po jakiego.. no dobra. Nie odpuszczę:) Aaa… te jej machanie łapką, to odruch obronny:D, ale to nic, bo gorsze jest to, że jak poczytałam o warunkach jakie potrzebuje, to jak biedna jeszcze trochę posiedzi w tym zoologicznym, to „siądzie jej na psychikę”. Trzeba ją ratować.
Szafkę znalazłam. Walczyłam z nią wczoraj w nocy, i dziś rano. Przywiozłam kamień na wyspę, od razu zrobi się kryjówka, nad wyspą będzie lampa, potem strefa roślinek, i woda. Tu będzie mroczniej. Szafka zawiśnie na ścianie. Pozbyłam się tego wstrętnego lakieru palnikiem, na 3 serie naprzemiennie ze szlifowaniem. Tak wygląda potraktowana ogniem. Kamienia miałam od groma jakiś próbek, wybrałam wg mnie najodpowiedniejsze,trzeba było tylko przyciąć. Na wyspie muszę jakieś ryflowanie wydziergać, co by agama się nie wyrżnęła. Skleić wyspę i wyciąć otwór na basen:D i to wieko ściągane, na przyszłość. Szyby wymienię później, bo nie wyglądają za ciekawie, ale teraz są większe priorytety 😉
No dobra już będę poważna. A propo bycia poważnym! Zacznę od zdjęcia z tablicy, w szkole moich dzieci:D Wisi sobie jakiś czas i tak korciło mnie żeby wreszcie je cyknąć:D Przepraszam że nie ukrywam tych pozostawionych twarzy, jeśli uraziłam czyjeś uczucia dokumentując tą oto fotografię, usunę niezwłocznie.
Na koniec wrzucam jeszcze ten przystanek, o którym pisałam ostatnio. I piosenkę, tak sentymentalnie, w związku z dniem dzisiejszym. Zdzieraliśmy na niej gardło na każdej imprezie z gitarą Adriana.
s1

s2

s3

s4

s5

s6

s7

s8

s9

s10

s11

s12

s13

Że też na to nie wpadłam:D.Taki „płaski” był ten obraz:)


Wraz ze zmianą statutów sołectw w tym roku zmieniły się kompetencje radnego, właściwie ma służyć grzecznie sołtysowi, nie ma żadnej mocy decyzyjnej, rada sołecka jest pro forma. Dowiaduję się o tym post factum, że poszła pieczątka. Dotkliwie doświadczyłam, gdy próbowałam robić zebranie z mieszkańcami. Zaangażowanie ludzi to inna sprawa. Zamiast myśleć perspektywicznie, 10 tys klepnięto w pierwszej puli na załatanie dziury w tynku na świetlicy, niby demokratyczne, przegłosowano:(. Rękami i nogami prosiłam, żeby wziąć się za nowy obiekt, jeszcze bez działki, więc w sumie nie miałam argumentów:). Tynk zrobiono za 3 koła, za resztę postał przystanek, wstrętna buda.
-nie mogę na to patrzeć
-mamo ale przecież wszystkie są takie same, to czemu jest źle?
-czemu? Podoba ci się?
-nie
– jeśli jest takie samo i konsekwentnie pogrąża tylko przestrzeń, to czy to dobrze i tylko dlatego powinieneś się z tym pogodzić, przyjąć?
-(cisza)
Znalazłam korzeń do terrarium, tylko jeszcze muszę je jakoś skleić, czy mogę w sodzie kaustycznej pomoczyć ten korzeń i nic nie będzie później zwierzakowi? Jechaliśmy oglądać gekony, taki na prędce rzucony pomysł dzieci. Właściwie tylko obczaić jak to wygląda i czy będziemy w stanie się zaopiekować, może…, kiedyś… . Ja trochę sceptycznie, ale jak tylko zobaczyłam tego oto osobnika, cóż.. ta albo żadna(!). Kończą ogrzewanie i zaraz biorę się za łazienkę, warunki z energetyki już przyszły o zmianie zasilania i wymianę przyłącza, to prąd też już będzie na dniach. Będziemy mogli pojechać po naszą… agamę:) Gekony wydawały się nieco otępiałe, a ona, i tylko ta jedna, zachowywała się jak „pies ze schroniska”, co wbija w ciebie ten swój błagalny wzrok, drapała po szybie w naszym kierunku, tak zmiękło mi serce:D
a1

a3

Wybierałam kolor do kuchni, i wyszedł… niekolor. Ładny?:)))

a2

po edycji:
ot wyskoczyły mi z za zakrętu, najpierw gniady, za nim gonił biały, i tak przez chwile myślałam czy mam wszystko w porządku z głową przyglądając się scenie która wyświetlała się, jak to określić,… poklatkowo jakby ktoś wyrzucił co 3 zdjęcie. Tylko upewniłam się, że Pacior widziała to samo co ja. Jak tu nie kochać tego mojego zadupia. Uciekły ze stadniny, pojechałam poinformować. Z panem Wieśkiem jeździłam za nimi to w prawo, to w lewo, ot taka zabawa, bo pan Wiesiek się zbuntował i powiedział zdyszany, że latać za nimi nie będzie. Ludzie powychodzili z domów:D Może to jest sposób na włączenie guzika „zaktywować”.
k