Zapakowałam pieczołowicie;) kolor(ten niebiesko niebieski rzecz jasna), któremu odpadło się ze ściany, zaistnieje sobie w duecie z gliną:))
tynk
Dla K.:) Przekombinowane? Skąd usunęłam alpaki i koguta z pierwszego planu:))
po

przed

Absurdy przełknąć

Nie, nie ma co się dziwić.
Dzień 1.
WA we Lwówku
– czy pozwolenie na budowę czy zgoda z gminy?
– pozwolenie
Wyszłam. 3 kroki do wyjścia na parking, zawróciłam.
– aaa.. jeśli zrobię tak(…)?
– zgoda. Ale chwileczkę czy budynek jest w rejestrze zabytków?
-Nie. Skąd..
– A jaki adres?(…) Jest proszę Pani.
-UU tak? W Rejestrze? Niemożliwe! A tylko mieszkalny, czy cały kompleks?
-Mieszkalny. Niech Pani jedzie do konserwatora.

Tel
K.- tak, zdjęcia proszę przywieźć.

Wieczorem:
Internet- Nie rejestr, a ewidencja.

Dzień 2.
K. delegatura J.G.

-tak wygląda obiekt.
-Proszę Pani, takie okna to za nowoczesne niech Pani zrobi lukarnę.
-???????????? (#tylko nie wybuchnąć. Dyplomatycznie…)
Ale. To obcy element w budynku. Proszę spojrzeć na bryłę.
Zabudowania sąsiednie nie mają lukarn. Wszystkie, które są wpisane w ewidencję na Wieży nie mają.
-Ale to taki historyczny element. A Pani chce zwykłe połaciówki dać, jak to będzie wyglądało? (i pokaz slajdów budynków z Chmienia z przekrojówką lukarn, bawolich oczek i innych „sterczyn”)
-Pozwolę sobie nie zgodzić się, pokazuje mi Pan Chmieleń. Zabudowania w Wieży mają inny charakter. Nie ma Pan ewidencji Gryfowa? Starą substancję zachowam. Okna zleją się z połacią dachu. Chcę zachować dachówkę. Wstawiając lukarnę nie dopasuję karpiówki tak by było płynne przejście. A stosunek 1:8? Do czego miała by się odnosić ta lukarna? Bo na pewno nie do układu pomieszczeń.
-Zrobi Pani dłuższe okienka, a najlepiej taką przez cały dach.
-Dłuższe okienka? Cały dach? budynek ma 30 m długości. (# spokojnie, powoli, nie urazić) Proszę Pana. Uważam, że to negatywnie wpłynie na budynek, rozumiem że są różne szkoły. Ale imitowanie czegoś, czego na dodatek nigdy tam nie było, tylko dlatego, że to element nazwę to historyzujący… Nie mówiąc już o procedurze. To wymaga projektu budowlanego, przerabiania całego dachu, ściągnięcia dachówki, której nie przełożę tak by pasowała do siebie bo uleżała się i dobrze jej tam gdzie jest. Pomijam całkowicie koszty bo teraz zależy mi tylko i wyłącznie na tym by uchronić formę pierwotną. Chcę wstawić jedynie 3 okna dachowe z każdej strony, które zleją się z tym grafitem, mogę dać żaluzje w tym samym kolorze.
-to proszę napisać wniosek o opinię, i wyszczególnić argumenty

Dzień 3.
UG.
– nie ma gminnej ewidencji, ja mogę zrobić,
– pod koniec roku będzie przetarg : )

WA we Lwówku Śląskim
-a co jeśli jednak uprą mi się przy lukarnie
-odwołanie od decyzji lub skarga
-nie omieszkam
-aa tak tylko chciałam zapytać o ten szkic u Pana pod klawiaturą, czy taki budynek gdzieś tu powstał w powiecie?
-yy, y nie to taki tam szklic ( Pan zakrył ręką : ) )
-tyle to widzę. Pana „szkic”? Chodziło za mną od ostatniej wizyty u Państwa:);) nic, do widzenia.

Dzień 5.
-Wyróżnienie za najładniejszą posesję oraz Nagroda od Ministra za Lapidarium. Zdjęcie: dwa w jednym (pierwszy plan lapidarium/ plan drugi owa posesja). Co kształtuje postrzeganie u ludzi. Estetyka. Co z nią do cholery?!!! . Czy na prawdę…jest za późno? Może zamiast religii

lap

(źródło:http://dolnoslaskie.fotopolska.eu/607941,foto.html)

Zdjęcia 2013 z google maps:

2

3

1

Aktualne zdjęcie w kontekście… ;) krajobrazowym:

20160922_171644

Takie „o” narysował mi K.. Nie ma mowy!

pobrane

:)))))))))

Tynk gliniany

No jak można??:)) Z której strony wygląda jak „g..o”;) Błagam. Trochę się podedukowałam, iii no przecież wypełniacza nie dawałam:D Jakie teraz to dziecinnie proste:)) Jak sobie pomyślę ile napociłam się na próbkach:) A dziś szło jak z płatka.
Dla rządnych wiedzy praktycznej tu filmik instruktażowy, oczywiście do swoich potrzeb ponaginałam trochę – owe zasady. I uprzedzając… Nie! Nie żal mi widoku tych cegieł, zalepiłam.

glina

(psssyt.. tak was tylko straszę tym zdjęciem, jak będzie gotowe to się pochawlę)
Po edycji:
A to z dzisiejszego poranka. Cztery wiadra tynku glinianego poszło na ten kawałek i całą ścianę w łazience. Lece do pracy, moje dłonie będą odstraszać klientów:) Zdjęcia ile jeszcze zostało do zrobienia, Tynk będzie od sufitu do wysokości parapetów.
gl3

gl2

gl1

zmiana planów

Ładnie? Bez 2 metrowych pokrzyw i ostów? Sad będzie wiśniowy:))) Z gruzu na całej posesji usypałam taki dodatkowy poziom. A dzieci wymyśliły nowe zadanie dla mamusi:))
Musiałam usunąć orzechy, które wsadziłam kiedyś z dziećmi, ale nowe będą wzdłuż siatki, zrobi się z nich żywopłot w kolorze wina. Tak jeszcze się zastanawiam czy nie lepiej było by dereń wsadzić. Zimą wystawały by żółte i czerwone plamy koloru ze śniegu, tylko ma jeden minus, cholerstwo się strasznie rozrasta.
Stodoła w klatce. Nie znoszę ogrodzeń. Ale się chłopcy napracowali, więc marudzić nie będę, musi, to musi. Chyba się powtarzam;D.
domek

Komu komu, ciarki na plechach:)))Przekazuję:

Słonecznej jesieni:)))

-„Oci..aś, chcesz wpoić dzieciom tą swoją moroczność…, zrób im normalnie, panele, szafke ze strychu”
-:D.Psssyt. !

Taki mały dialog, a ubarwił mi dzień:))Mam skłonność w robieniu na przekór:)) Pogłaskałam sobie moją śliczną glinę na ścianach, pozalepiałam, gdzie popękało, jeszcze raz upewniłam się w próbkach farby na płytach, Snikers pilnował celmy wolał jej wibrujące piski od petard na dziki:). Został mi tylko weekend przed stocznią:))) Znów znikam. Chyba weszło mi to w krew:).

a1

a2

Bocian odwiedził włości. Czatował z godzinę i się chyba rozmyślił:)
Zrobiłam próbkę tynku, do białej się nie dokopałam jest gdzieś na poziomie fundamentów. Jeszcze na kamiennej muszę przetestować i można lepić po płaszczyźnie.

s1

s2

s3

Padało może 2 godziny, pobiegłam do sąsiadki na dole jak zobaczyłam, że w sadzie u mamy, na stosunkowo płaskim terenie robi się jezioro, a odcinek drogi wjazdowej odpłyną. Zbiegło się jeszcze kilku sąsiadów, gołymi rękami rwaliśmy darninę, zmienialiśmy bieg „rzeki”, podjechał sąsiad stodoły na rowerze.
-a myślisz że u ciebie jest lepiej… .
Ocknęłam się, no tak… Stodoła! Raz dwa.. liczyłam ile jest osób.
-to,…to ja idę..
W życiu tak szybko nie biegłam.
Ojciec i pan Heniu bezradnie machali szpadlami zwalając ziemię, żeby zatamować choć jeden bieg. Łapałam muldy ziemi, które się rozpadały. Płyty, mam płyty, pobiegłam.. Człowiek nie myśli co robi. Wyłowiłam je ze stodoły, kątem oka popatrzyłam tylko na kanapę Patusi, której nóg nie było widać spod wody. Ustawiliśmy tamę. Jak zbiegałam po wybroczynach mojej niegdysiejszej drogi dojazdowej poryczałam się, jak głupia, a myślałam, że zapomniałam już jak to się robi. Zawróciłam.
Powoli poszłam w stronę piwnicy. Wody było po okienka.. i tak się teraz zastanawiam czy przypadkiem jestem normalną osobą. Stałam chwilę patrząc na tą wodę i zaczęłam się śmiać. Pomyślałam, co ty robisz kretynko. Jak bardzo to pomogło:) Udzieliło się wszystkim. Deszcz zelżał rzeka przez stodołę płyneła dalej. Dzieci zostały z mamą bezpieczne, więc tak na prawdę nic się nie stało, całkowicie nic:)) Wyniosłam z Krzyśkiem tylko kanapę Patusi na górę, reszta mebli, które nazwoziłam dzieciom zostało. Przestało padać. Rzekę zatrzymaliśmy. Woda drenami spłynęła z przyszłego garażu i kotłowni. Piwnicy pomagali strażacy po interwencji burmistrza, który przyjechał ze sztabem kryzysowym w postaci WDP:D. OSP przyjechała wieczorem jak ogarnęli pozostałe budynki.
-przecież to gospodarczy, może poczekać do jutra
-nie proszę pana, to już nie jest gospodarczy

Dopiero jak robiłam zdjęcia później, zobaczyłam, że jestem w klapkach:)
Elektryk… tak miał już być tylko czekał na ścianki, zamiast stawiać owe trafiłam wreszcie na dobrego stolarza, i w komitywie z nim właściciela cnc oraz tapicera.
-czemu nie ma was w internecie? (pytałam jak odwiedzałam każdego z nich przy okazji omawiania aktalnego projektu który właśnie będzie się materializował)
-:)))bo my nie robimy na Polskę:D, ale małe zlecenie możemy przyjąć. Problem? Jaki problem?

Pomimo tego że palcem nie tknęłam na swojej budowie z lekkim poczuciem winy (bo do września muszę skończyć), ten tydzień obudził mnie z jakiegoś dziwnego letargu.
„Czas”, czas to „produkt” luksusowy. Przez weekend zapomnę mam nadzieję że istnieje. Znikam. Choć na te parę chwil:)))))))
Miłego.
20160727_110128[1]

DSC_0538

:DJednak nie koniec wakacji:))) ->Bielawa
I cóż, pisałam kiedyś, że urządzam casting na sąsiadów na górce koło Stodoły: rodzina z dziećmi rybkami itd…:) czy mają rybkę nie wiem, ale zadurzyła się pewna rodzina w widoku z mojej nartogórki, trójka dzieci, psy, koty, chabi chic straszy z okien;)) i płot na 2 metry:). Cieszę się bardzo pomimo tej siatki:) Przybyli ze Śląska.
Stodoła też na parę lat zniknie za ogrodzeniem, jakoś przeboleję, bo stała się elementem projektu z NFOŚ. Słupki już wkopane. Teren zamknięty:/ (fuj, brrrr- tu rozmawiam ze sobą, przymykam oczy jak tam idę i udaję że nie widzę. Oj. Wieeeeelkie ustępstwo z mojej strony, nie jedno jak się okazuje. Już „po” rozbiorę choćby śrubokrętem).
my

A to imieniowo Krzysztofom:);), bo tak dudni 2 dzień w głowie;) co tylko ja mam cierpieć:D Wszystkiego dobrego

Z awersją do laptopa

Chlip chlip, po wakacjach (z pomidorem w roli głównej:))Jak tu znów przywyknąć do prozy
ściany-stawiać, „projekty”-odpukać, wnioski-pisać, uśmiechać się-ładnie i się nie garbić.
Dziś było pierwsze palenie w kozie trzeba zrobić zapasy na zimę, upolować jelenia;) Dobra dosyć głupot.
zbiorowe male
Coś się zmieniło. Nienawidzę tego co stwarzało mi największą przyjemność. Tylko co teraz…?